- No świetnie! - myślała wściekła - I co sobie teraz o mnie pomyśli? Na pewno nic dobrego! Chociaż... Nie, nie powinnam teraz o tym myśleć! Powinnam myśleć o czymś innym! - pomyślała - No tak... Ech...tylko bardzo ciekawe o czym...
Skoro nie wiedziała o czym myśleć, spróbowała nic nie myśleć. Było to dosyć trudne, mieć taką pustkę w głowie. Trudne, ale nie, niewykonalne.
Zamknęła na chwilę oczy, ale zważywszy na to że biegła, to nie był zbyt dobry pomysł, ponieważ nagle wyrosło przed Nią olbrzymie i twarde (niestety) drzewo. Nie zauważyła go, więc wpadła na nie. Zakręciło jej się w głowie i chociaż próbowała otworzyć oczy, nie mogła. Zobaczyła ciemność, zatoczyła się i upadła na ziemię.
W czasie kiedy leżała nieprzytomna działy się różne rzeczy, ale Ona była całkowicie tego nieświadoma. Widziała tylko ciemność, więc właściwie nic nie widziała.
Cały czas, gdzieś w głębi swojej podświadomości, jedynie siłą umysłu, usilnie starała się podnieść powieki.
Nagle coś zamigotało jej przed oczami. Zobaczyła jakieś nierozpoznawalne plamy, które zaczęły powoli składać się w całość. Usłyszała głos. Nie! Wiele głosów!
- Czy [...] żyje? - dotarł do Niej urywek zdania
- Nie [...] Tak! - kolejny
Zaczęła szybko i uporczywie mrugać oczami, z chęcią zobaczenia wszystkiego wyraźnie. Obrazy powoli zaczynały składać się w sensowną całość.
- Hej! Popatrz, budzi się! - zawołał ktoś
Shantis przymrużyła oczy i z trudem zerknęła w górę. Zobaczyła twarze...wilków... Tak, wilków! Przyjrzała się dokładniej. Rozpoznała Okami'ego...
- No tak... -_- - pomyślała
Oprócz niego była jeszcze jakaś wilczyca... nie widziała dokładnie kto to taki... Chociaż jej twarz wyglądała znajomo. A tak! Oczywiście! To była matka Okami'ego, Charlie - pielęgniarka.
- Tylko co Ona tu robi? - zastanawiała się - Chwila...inaczej... CO JA TUTAJ ROBIĘ? - wrzasnęła w myślach, ponieważ inaczej nie była w stanie
Gapili się na nią jak na nieboszczyka. Musiała coś powiedzieć, ale czuła się bardzo źle.
- Co ja tutaj robię? - zapytała
- Em... No ten... Leżysz jeśli dobrze mi się zdaje... - powiedział Okami
- A oprócz tego? - spytała nie dając za wygraną
- Nie wiem. Może rozmawiasz ze mną i pokazujesz po sobie, że nie jesteś już omdlała? - zaśmiał się
- Okami! - zawołała Charlie - Trochę grzeczniej!
- A co? Tak nie jest wystarczająco grzecznie? - zapytał
- Nie!
- No sorry, że czuję się swobodnie!
- Możesz czuć się swobodnie, znaczy... nie ważne! - krzyknęła zrezygnowana
Teraz to Shantis się przyglądała, ponieważ postanowiła, że nie będzie się wtrącać.
Kiedy zakończyli kłótnię znowu spojrzeli na nią, a Ona znowu poczuła się lekko niezręcznie, ponieważ nie cierpiała być w centrum uwagi. Kiedyś to lubiła. Ale to było kiedyś i dawno już o tym zapomniała. Postanowiła, że może już wstanie z tej niewygodnej ziemi.
Nie zamierzała robić tego wolno, jak jakaś stara wilczyca, więc szybko postawiła prosto łapy i podniosła się z ziemi. Zachwiała się, ale udało jej się utrzymać równowagę. Od razu kiedy stanęła na czterech łapach podeszła, a raczej spróbowała podejść do pobliskiego drzewa.
- Eee... Shantis? Co ty najlepszego wyprawiasz? - zapytał Okami, jednak Ona nie zwróciła na niego najmniejszej uwagi
- Shantis? - zapytała zdziwiona Charlie
- Tak. To jest jej prawdziwe imię. - wyjaśnił wilk - Nie wiedziałaś? Myślałem, że powiedziała wam wtedy w jaskini.
- Nie, nie powiedziała. Byłam święcie przekonana, że nazywa się Nina. A ty jak się tego dowiedziałeś? - spytła zaciekawiona Charlie
- No bo ja... - zaczął Okami, jednak nie zdążył dokończyć bo jakieś zwierzę wybiegło z lasu i potrąciło Shantis, której właśnie udało się zrobić kilka kroków bez wywrotki
Wilczyca przewróciła się, huknęła głową o ziemię i znowu straciła przytomność.
Tym razem była nieprzytomna dosyć długo. W tym czasie Okami i Tsube, który akurat przyszedł, zdążyli wygonić psa z terenu watahy.
Charlie przyjrzała się Shantis z troską. Omdlenie dwa razy jednego dnia to nic dobrego. Ona coś o tym wiedziała. Postanowiła powiadomić matkę Shantis. Tyle, że nie wiedziała gdzie znajduje się jej wataha. Postanowiła zapytać się o to Okami'ego.
- Okami, wiesz gdzie znajduje się wataha Shantis? - zapytała z troską
- Shantis? - zapytał ze zdziwieniem Tsube
- Tak, Shantis. To jest prawdziwe imię Niny. - wytłumaczył raz jeszcze Okami
- A skąd ty to wiesz? - spytał Alfa
- Wiesz, może powiem ci innym razem, co? - zaproponował Okami - Wracając do tematu watahy. Tak, wiem gdzie ona jest. Głównie dzięki temu dowiedziałem się jak się naprawdę nazywa Shantis. Chociaż... Dobra, powiem wam i teraz. Rano poszedłem do jej watahy i zacząłem wypytywać o Ninę, ale nikt nie znał tam wilczycy o takim imieniu. To samo w sobie dawało do myślenia, w końcu byłem pewien, że to jej wataha. Na koniec zapytałem się samych Alf, jednak i oni nic nie wiedzieli. - A no właśnie, zapomniałem wam wspomnnieć, że rodzice Shantis to Alfy. - Mówili jedynie, że ich córka - Shantis jest jak z mojego opisu. Kiedy w końcu znalazłem Shantis wypytałem ją o to wszystko i wtedy mi powiedziała. Przy okazji wyjaśniła również to, co wyjaśniła wam już jakiś czas temu.
- Powiedziała ci? - zapytała Charlie
- Tak. I naprawdę nie uważam, żeby wtedy ta cała gadka z liśćmi palmowymi była potrzebna.
- No cóż... - westchnęła Charlie - Wiem, że nie powiedziałaby nam gdybyś ty tam był.
- Tia... No, ale strasznie zboczyliśmy z tematu. Więc co z tą watahą? - zapytał już z uśmiechem na ustach Okami
- A no tak... Więc gdzie ona jest? - spytała Charlie
- No cóż, to dosyć daleko od naszej watahy. Tak jakoś 30 minut drogi.
- Hmm... No nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby ją tam wlec... - powiedziała po chwili
- Raczej nie. - wtrącił się Tsube
- No to co zrobimy? - zapytała zmartwiona Charlie
- Na pewno należy w jakiś sposób powiadomić jej rodziców
- Tak, to prawda. Ale jak? - spytała zdziwiona
- Nie wiem. Może, Okami pójdzie?
- Tak, to dobry pomysł. Okami? - Charlie spojrzała na Okami'ego
- Tak, jasne. Spoko. Pójdę... - odezwał się wilk, o którym była mowa
Przeszedł przez las ta samą drogą, którą szedł pierwszy raz. Kiedy doszedł na miejsce, zaczął szukać wilków, które wcześniej spotkał. Pamiętał jak wyglądali rodzice Shantis, ale nadal nie wiedział gdzie może ich znaleźć. Ostatnio po prostu na nich wpadł, a teraz?...
Najpierw obszedł teren watahy wzdłuż i wszerz, następnie zajrzał na polankę, wszedł do każdej jaskini. No...prawie każdej... Była jeszcze jedna, o której zapomniał, albo nawet jej nie zauważył.
Kiedy minęło około godziny, a Charlie i Tsube już zaczęli się o Okami'ego martwić, wreszcie odkrył tę ostatnią jaskinię. Wszedł do środka, pewien, że to właśnie tam zastanie rodziców Shantis. A tutaj niespodzianka! Jaskinia była pusta. Zrezygnowany padł na grunt.
- Nie no! Jak Oni się w tej watasze odnajdują? - pomyślał
Nagle usłyszał kroki i do jaskini weszła Shira ze śmieszną miną. Jak widać była bardzo zdziwiona jego kolejną wizytą.
- No nareszcie! - zawołał Okami
- Jak to ,,nareszcie''? - zapytała zdziwiona Shira - Czekałeś tu na mnie? Już ci przecież mówiłam, że w naszej wtasze nie ma żadnej wilczycy o imieniu Nina i czego ty tu jeszcze... - zaczęła
- To z Niną to była wielka pomyłka. - przerwał jej - Tak naprawdę szukałem Shantis.
- A jednak. Shantis jest w jaskini, jak chcesz to mogę po nią... - zaczęła
- Nie ma jej tam. - przerwał jej ponownie
- Jak to ,,nie ma"?! - krzyknęła wytrąconaz równowagi Shira
- Po prostu nie ma jej tam. Jest gdzie indziej. - wyjaśnił spokojnie Okami
- W takim razie gdzie jest? - spytała niecierpliwie Shira
- No i właśnie w tej sprawie przychodzę. - oznajmił Okami - Rodzice mnie wysłali. Shantis jest tymczasowo u nas.
Shira spojrzała na niego nie wiedząc co powiedzieć.
- A co się takiego stało? - zapytała w końcu
- Shantis uderzyła się w głowę.
- Jak to?! - krzyknęła szczerze przerażona Shira
- No... Sam nie wiem jak to się stało... - powiedział niepewnie wilk - Ale znalazłem ją nieprzytomną na ziemi. Wcześniej rozmawialiśmy i strasznie się zdenerwowała.
- O wadero! Nieprzytomną?!
- Tak. Zaniosłem ją do mojej watahy, ponieważ była ona zdecydowanie bliżej. Moja matka, Charlie, która jest również pielęgniarką w naszej watasze zajęła się nią nleżycie. Shantis w końcu się obudziła. Nie wiedziała gdzie jest, więc jej powiedziałem. Próbowała wstać, ale nie bardzo jej to wychodziło. Kiedy już jej się to udało i zrobiła kika kroków bez przewrotki, zza krzaków wybiegło dzikie zwierzę i skoczyło na Shantis. Upadła na ziemię i znowu straciła przytomność. Moja mama kazała mi tu przyjść i państwa powiadomić. - wyjaśnił
Przez chwilę trwała cisza. Shira próbowała przetrawić wszystko, co usłyszała od Okami'ego. Natomiast On sam przeczuwał, że nie należy się wtrącać.
- No więc. Nie możemy tu tak bezczynnie stać! - zaczęła Shira - Myślę, że musimy..

Nagle do jaskini wszedł, a raczej wbiegł Nikos.
- Hej, przeszkadzam?
- Nie, raczej nie. Czekaliśmy na ciebie. - powiedziała zawczasu Shira
- No to w porządku... - Nikos zerknął na Okami'ego i już miał coś powiedzieć, ale czarny wilk go uprzedził
- Em... Ja tu jestem tylko, tak w odwiedziny... - wytłumaczył się szybko
- Nie tylko, w odwiedzimy. Masz przecież ważną wiadomość! - krzyknęła Shira - Powiedz mu!
- No więc... Em, to było tak...
Okami opowiedział całą historię Nikos'owi. Oczywiście od momentu kiedy zobaczył Shantis leżącą nieprzytomnie na ziemi.
- Musimy natychmiast iść do Shantis! - zawołał
- Nie, nie! Bardzo proszę nie robić sobie kłopotu! - zawołał przestraszony Okami. Miał ich jedynie powiadomić, a o wizycie nie było mowy.
- Ależ to moja córka! Jak to mógłby być dla mnie kłopot? - krzyknął rozgniewany i trochę zdziwiony Nikos
- No tak... Rozumiem pana punkt widzenia, ale naprawdę poradzimy sobie!
- W porządku, jednak chcę ją zobaczyć - stawił warunek Nikos
- No nie wiem... - zastanowił się Okami - U nas niechętnie przyjmuje się gości
- Może i niechętnie, ale jednak Shantis u was jest... - zauważył chytrze Nikos
- No tak... ale to co innego! - usprawiedliwił się Okami
- Jak to, co innego?
- No, em... Bo my najpierw myśleliśmy, że jest wrogiem... i tylko dlatego ją wpuściłem - dokończył
- Tylko dlatego? - dociekała Shira
- Tak! - krzyknął Okami
- A potem?
- Potem, to był już tylko czysty przypadek.
- Ale jednak przyszedłeś do mnie, zapytać gdzie Ona może być. - ciągnęła dalej
- Chwila... Czy On nie pytał o Ninę? - zapytał Nikos
- Nie, chodziło mu o Shantis.
- O rany! No i co z tego? - wykrzyknął Okami
- To, że mówiłeś iż potem, to był jedynie przypadek... a zresztą! - machnęła łapą Shira
- No może i nie przypadek, ale przecież nie mogłem tak jej zostawić! - wybuchnął wilk
- W porządku. W to jeszcze mogę uwierzyć, ale w to, że nie chcesz żebyśmy tam szli tylko dlatego, iż niechętnie przyjmujecie gości w waszej watasze, już nie uwierzę. - orzekł Nikos
- Nooo... - Okami tak naprawdę, wymyślił fakt iż niechętnie przyjmują gości. Jego zdaniem rodzice Shantis mogliby przyjść do ich watahy, tyle że Charlie nic o tym nie mówiła i nie chciał robić jej dodatkowego kłopotu. Jednak, teraz nie wiedział co ma odpowiedzieć.
- H-A-L-O !!! - krzyknął Nikos
- Ech, przepraszam. Zamyśliłem się... - powiedział obudzony z transu Okami
- No tak, zauważyłem...
- No, więc to jest tak, że ja nie wiem czy rodzice się zgodzą, żeby państwa przyjąć... - zaczął powoli
- Ale przecież my przyjdziemy tylko na chwilkę! - zawołała zawiedziona Shira
- Może i tak... Ale myślę, że Shantis aktualnie nie jest wystarczająco na siłach, żeby państwa przyjmować! - wykręcił się zręcznie Okami
- Ale jak to? Własnych rodziców?
- No tak. Jest bardzo słaba i potrzebuje spokoju. Ale obiecuję, że powiadomię państwa osobiście, kiedy będą państwo ją mogli odwiedzić!
- No, nie jestem pewna...- zaczęła Shira, która miała jeszcze drobne wątpliwości
- A, wszystko u was w porządku? - zapytał Nikos
- Tak! Oczywiście! - zawołał Okami - W jak najlepszym! - dodał
- Ale powiadomisz nas od razu kiedy będzie już na siłach? - upewniła się Shira
- Tak, możecie by tego pewni!
- No dobrze.... Myślę, że możesz już iść. I powiedz swoim rodzicom, że już o wszystkim wiemy. - poradził Nikos
- Tak zrobię! - powiedział Okami, po czym powoli podszedł do wyjścia z jaskini
- Wracaj jak najszybciej! - zawołała za Nim Shira
- Tak, tak!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz