wtorek, 13 maja 2014

Rozdział V

Shantis stała jak skamieniała. Nie mogła nic powiedzieć, bo nie wiedziała co powiedzieć. Wszyscy się na nią gapili, a ona była coraz bardziej skrępowana.
- Eeee... No więc... - powoli powiedział Tsube
- No ten... - Charlie tak samo jak Shantis nie wiedziała co powiedzieć. Nawet nie wiedziała jak powinna się zachować, więc stała i tylko gapiła się jak głupia
Nastała krępująca cisza. Trwała by Ona pewnie jeszcze dosyć długo, gdyby nie przerwał jej Okami. Cały czas siedział cicho, a teraz w końcu się odezwał.
- Czemu nic nie mówicie? - zapytał rodziców
- Nic nie mówimy, bo tu nie ma co mówić. - brzmiała odpowiedź ze strony Tsube
- ... - Shantis nadal milczała i tylko zwieszała głowę
Okami w końcu się zirytował tym nieustającym milczeniem.
- No powiedz coś w końcu! - krzyknął do Shantis
- Nie krzycz na nią... - powiedziała powoli Charlie
- Właśnie! - przytaknął Tsube
- Jak to? - zapytał zdziwiony, po czym krzyknął - Wy nadal jej ufacie?!
- Sam nie wiem... - powiedział Tsube, po czym spojrzał na spuszczoną głowę Shantis
- Ale, jak można jej nie ufać? - zapytała zdziwiona Charlie
- Grrr... - zawarczał Okami
- Oni nadal jej ufają! Jak mogą? Po tym co im udowodniłem? - był wielce niezadowolony
- Wiecie... Zamiast tu tak stać, to może wejdziemy do jaskini, gdzie wszystko nam wytłumaczysz? - zapytała Charlie
- No przydało by się! - powiedział Okami
- Więc, chodźmy! - zawołała Charlie
Przeszli po terenie watahy i zatrzymali się przy jaskini.



Była przepiękna, ale zarazem tajemnicza i cała porośnięta liśćmi, jakby była częścią natury. Weszli do środka, a Shantis nie mogła się napatrzyć. Od wewnątrz wyglądała jeszcze piękniej. Można było zobaczyć cały las. Korony drzew tworzyły sklepienie.
- Czemu i my nie mamy takiej pięknej jaskini? - pomyślała żalem
Weszli jeszcze głębiej. Wydawać by się mogło, że ta jaskinia nie ma końca, ale jednak koniec znaleźli. Shantis rozglądała się wokoło z niekrytym podziwem. Charlie to zauważyła i powiedziała
- Jest piękna, prawda?
- Tak... - odezwała się Shantis
- No dobrze Mam nadzieję, że nie będziemy rozmawiać o tym jak wygląda ta jaskinia. - powiedział Tsube - Chociaż też jestem z niej dumny. - dodał
Przez chwilę wszyscy milczeli i tylko przyglądali się pięknu otaczającego ich świata. W wiosnę wszystko budzi się do życia. Tak, jak ta jaskinia.
- No dobrze... - przerwała milczenie Charlie - Teraz możesz nam wszystko wytłumaczyć. Co się stało? - zapytała Shantis
- Emm... - zaczerwieniła się i zerknęła na Okami'ego
- Rozumiem. - powiedziała Charlie - Okami, możesz wyjść na chwilkę? - zapytała
- Jak, to? - zapytał zdziwiony
- No, bo... zapomniałam wsiąść liści palmowych - powiedziała po chwili namysłu
- A po co ci tutaj liście palmowe? - zapytał jeszcze bardziej zdziwiony
- Eee... zakażenie wkradło się do łapki Niny! - zawołała
- Ale jak to? Przecież... - zaczął Tsube
Charlie posłała mu piorunujące spojrzenie.
- Tak, tak! - przytaknął od razu alfa - To prawda!
- W porządku... - powiedział podejrzliwie Okami - W takim razie... zaraz wracam.
- Nie spiesz się! - zawołała za nim Charlie
Poczekała chwilkę zerkając na Okamiego, po czym odwróciła się do Shantis.
- No dobrze. Niedługo wróci, więc się pospiesz. - odezwała się do Shantis
- No, więc to jest tak, że ja nie wiem od czego zacząć... - powiedziała powoli
- Więc zacznij od początku.
- Samego?
- Tak - powiedział Tsube
Shantis zastanawiała się czy może im wierzyć. Postanowiła nie zdradzać szczegółów. Powiedziała to tak
- Poszłam na polankę, ale tamtejsze wilki się ze mnie naśmiewały. Było mi bardzo przykro, więc pobiegłam do lasu. W szaleńczym biegu nie widziałam gdzie idę, ale wcale mnie to nie interesowało. Kiedy się zatrzymałam, byłam już na terenie waszej watahy, ale nie wiedziałam o tym. Wiedziałam tylko tyle, że jestem dosyć daleko od domu. I wtedy usłyszałam szelest w liściach. Zdziwiłam się i przestraszyłam, więc schowałam się w krzaki. Zobaczyłam innego wilka przechodzącego przez polankę. Myślałam, że mnie nie zauważył. Kiedy poszedł, wyszłam z kryjówki i miałam zamiar iść dalej, ale nagle ktoś na mnie skoczył. Poznałam, że to tamten wilk, czyli Okami. Gadał jakieś bzdury, o tym, że niby jestem wrogiem i chcę zaatakować jego watahę. Nie wiedziałam o co chodzi, ani co odpowiedzieć, więc milczałam. Potem groził mi, że w jego watasze w starciu z ,, niepokonanym i brutalnym ojcem, który najbardziej na świecie nienawidzi obcych'' będę inaczej gadać. Związał mi łapy i powlókł do watahy. - zakończyła
- Och, biedactwo! Musiałaś się strasznie bać! - powiedziała współczująco Charlie
- No, dobrze. A o co chodzi z tym w nocy? - zapytał Tsube
- No cóż. Nie bez powodu wybrałam sen na dworze - zaczęła Shantis - Kiedy już wszyscy zasnęli po cichu wstałam i uciekłam. Nie robiłam tego na złość, ale po prostu bardzo się bałam, i byłam pewna, że rodzice już się martwią. Istotnie. Martwili się. Po nocy spędzonej w domu, z samego rana wyruszyłam w drogę powrotną. Miałam zamiar wszystko wytłumaczyć. Ale kiedy doszłam, wy dopiero co wstaliście i byliście pewni, że noc spędziłam u was w watasze. I do tego nie mogłam wiedzieć, że najprawdopodobniej Okami mnie śledził, i właśnie wrócił z lasu. - zakończyła
- Czyli to o to chodzi... - powiedział powoli Tsube
W tym samym momencie do groty wpadł zdyszany Okami
- Wróciłem! - zawołał
- Wspaniale. - powiedziała Charlie
- I mam liście palmowe! - krzyknął
- Dobrze... - powiedział powoli Tsube
- I co? Nie obandażujesz jej nogi? - zapytał
- Ale przecież już mam zabandażowaną - wtrąciła swoje trzy grosze Shantis
- Ż-E C-O-?-?-?-?-? - zapytał
- No ten... Przyda się kolejna warstwa! - powiedziała Charlie
- No to czemu jej nie bandażujesz? - zapytał zdziwiony
- Bo przecież musimy wrócić do leży! - wykrzyknęła
- CZYLI TAM SKĄD WZIĄŁEM TE LIŚCIE? - zapytał jakby nie dowierzał
- No, ech...tak... - powiedziała Charlie
- Ż-E C-O-?-?-?-?-?-!-!-!-!-!-!
Nie da się opisać miny jaką miał. Było to coś jakby O_O   -_-
Gapił się tak dosyć długo, po czym wydusił
- Czyli, że mam rozumieć iż gnałem tam na złamanie karku, bezcelowo? - zapytał powątpiewając
- Emmm...no...ten...
Wszyscy milczeli, a Shantis tylko stała i gapiła się w ziemię.
- Może już tam pójdziemy? - zapytała powoli Charlie
- Tak, to dobry pomysł - dodał Tsube
Wszyscy w milczeniu szli do wyjścia z jaskini. W tej chwili Okami zadał drażniące pytanie.
- Nina, to może już nam wszystko wytłumaczysz, co?
- Ech... - Shantis nie wiedziała co powiedzieć
- Może później? - zapytała Charlie
- Jak to "później"? - zapytał jakby nie dowierzając
- Nina na pewno jest zmęczona.
- No i co z tego? Chyba może nam powiedzieć? Wtedy odpocznie. - powiedział nic nie rozumiejąc
- A, możemy z tym poczekać...? - zapytała powoli Shantis
- Czemu?
- Nie wiem... - powiedziała cała czerwona
- Ech... - Okami spojrzał na nią jak na wariatkę
- Jesteś cała czerwona! - zawołała Charlie
- Właśnie! Lepiej, już wracaj do swojej watahy! - powiedział Tsube
- Nie! Ja nie pozwalam! - krzyknął Okami
- ,,Dlaczego nie chcesz mu powiedzieć?" - zapytała spojrzeniem Charlie
- ,,Ja... sama nie wiem..." - odpowiedziała spojrzeniem Shantis
- Powiedz w końcu! - krzyknął do niej
- ... - Shantis milczała jak zaklęta
- Ech... Nienawidzę kiedy tak robisz! - rozzłościł się
- Jeszcze nie mogę mu powiedzieć... - pomyślała Shantis - Nie jestem gotowa. Dopiero kiedy mnie przeprosi!
Okami był bardzo zły, ale co mógł zrobić? Nawet jego rodzice byli po stronie, tej Niny!
- O co tu chodzi? - pomyślał
Nie przyszło mu do głowy, jak wielką sprawił jej krzywdę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz