niedziela, 11 maja 2014

Rozdział IV

Następnego dnia Shantis obudziła się dosyć wcześnie. Było to trochę nie do pomyślenia zważywszy na to kiedy zasnęła, ale miała dobry powód! A mianowicie - Wyjaśnić pewną sprawę z inną watahą*.
Wstała bardzo cicho, pilnując by nie obudzić rodziców i wyszła z jaskini. Nie za bardzo pamiętała drogę, wtedy przecież dotarła tam biegnąc na oślep, ale miała nadzieję, że trafi. Zaczęła iść. Do pokonania był kawał drogi. Nie miała pojęcie jak wróciła tak szybko. Nie miała teraz czasu na myślenie.

W tym samym czasie Okami już od dawna nie spał. On również położył się bardzo późno, ale podobno chłopcy mają mocniejszy... eee...mózg? Nie, no mózg to mocniejszy raczej u dziewczyn, a chłopcy mają mocniejsze mięśnie. Ale nie wnikajmy już w szczegóły. Wiemy tyle, że już nie spał i wyszedł z jaskini. Krążył dookoła watahy cały czas rozmyślając. Wydeptał w trawie niezłą ścieżkę...
O czym rozmyślał? O wielu rzeczach. Można by wyliczać bez końca! W głowie jego plątały się bez ładu i składu najprzeróżniejsze myśli, a On nie mógł nadać im odpowiedniego biegu.
- Nie no! - pomyślał - Muszę koniecznie coś wymyślić, bo inaczej cały trawnik nam zniszczę! A matka może się obudzić lada chwila... Nie chcę widzieć jej twarzy kiedy zobaczy, że Nina tak po prostu zwiała. Muszę ją znaleźć i powiedzieć co o niej myślę!
I z tą myślą w głowie poszedł do lasu.

Shantis szła już dosyć długo. Można powiedzieć, że około 20 minut. I chociaż nie wiedziała gdzie jest, czuła że idzie w dobrym kierunku. Nagle zobaczyła, że drzewa zaczynają rosnąć coraz rzadziej. Zaczęła biec, pewna że to właśnie to czego szuka. Jednak była w błędzie.
- Och, to tylko zwykła polanka... - powiedziała zawiedziona
Istotnie, przed nią ukazała się leśna polanka. Była ona całkiem zwyczajna. Pośrodku pyszniło się piękne jeziorko. Woda w nim była tak czysta, że można było się w niej przejrzeć.
- Ach! Jak ja wyglądam! - zawołała Shantis
Rzeczywiście nie wyglądała najpiękniej. Cała była w piasku i ziemi. A ponieważ Shantis bynajmniej nie zamierzała pokazywać się w watasze w takim stanie, natychmiast wskoczyła do jeziorka. Była przecież wiosna! Wczesna, ale jednak.
Miesiące spędzone samotnie w jaskini zrobiły swoje. Shantis nie miała okazji zabawy z innymi wilkami oraz ćwiczenia biegania i skoków, więc była beznadziejna w różnych grach sportowych. Jednak kiedy siedziała samotna i nikomu niepotrzebna bardzo jej się nudziło, więc wymyślała najprzeróżniejsze rzeczy. Trzeba przyznać, że w tej działce nie było lepszej. Tak samo jak w robieniu najprzeróżniejszych fryzur.** Była bardzo sprytna, jednak dla wilka najważniejszy jest ruch...
Tak, więc Shantis umyła się w jeziorku. Trzeba przyznać, że teraz wyglądała lepiej.



Nieźle, nieźle... - powiedziała sama do siebie - Teraz już chociaż wyglądam jak człowiek...eee...znaczy wilk. - i poszła dalej

W tym samym czasie Okami również szedł przez las. Nie do końca wiedział gdzie idzie, ale się tym nie przejmował. Typowy chłopak... Tylko iść i iść, a rozumu to za grosz. No dobrze, może trochę przesadziłam, ja w końcu jestem tylko narratorką, a to oni występują. Więc nie przeciągając idziemy dalej.
Tak, więc Okami szedł przed siebie. Nagle pomiędzy liśćmi drzew mignęło mu coś białego. Natychmiast zawrócił i pobiegł w tamtą stronę. Jednak nic nie zobaczył.
- Zdawało mi się. - pomyślał, po czym poszedł dalej.

Shantis odetchnęła z ulgą. Jak już pisałam nie była dobra w bieganiu, więc w potyczce z wysportowanym Okami'm, nie miała by szans. Wiedziała to, więc szybko schowała się za drzewami.
Nie chciała jego pierwszego spotkać. Najpierw miała zamiar porozmawiać z Charlie i Tsube i wszystko wyjaśnić. Pobiegła dalej.
- Nie ma czasu! - pomyślała

Kiedy wreszcie doszła do watahy, szybko pobiegła do jaskini koło, której spała. Charlie właśnie wychodziła.
- O! Widzę, że już wstałaś! - zawołała widząc nadbiegającą Shantis
- Jak to wstałam? - zapytała nic nie rozumiejąc
- Ech, kiedy wilka śpi i się budzi oznacza to, że wstał - powiedziała zdziwiona Charlie
- Eeeeee... - Shantis aż mowę odebrało. Czyli, że oni nie wiedzieli, że jej nie było i myślą, że tę noc, którą przespała w domu - przespała u nich?
- Ok, ok... Teraz to ja nic nie rozumiem... - powiedziała powoli Charlie
- ... - Shantis poczerwieniała
- O co chodzi? - zapytała zdziwiona Charlie
- No... eeee...
W tym momencie przybiegł Okami.
Nie wiadomo skąd się tu wziął i dlaczego akurat w takim momencie. Shantis już sama nie wiedziała, czy to dobrze, czy źle.
- Co się dzieje? - zapytał zdziwiony - I co robi tutaj ta wilczyca?
- Jak to, co tu robi? Przecież tu spała! - zawołała oburzona Charlie
Ona jak widać nie widziała różnicy, chociaż Shantis wyglądała lepiej. Jednak Okami z początku jej nie poznał. Niestety tylko z początku.
- Aaaa.... - zawołał mocno zdziwiony - Nina, to ty? - zapytał
Dla Okami'ego najbardziej nieprawdopodobne było to, że odważyła się wrócić. I niby po co?
- No... tak myślę, że to ja - bąknęła Shantis
- Szukałem cię po całym lesie! Gdzieś ty była? - zapytał chytrze
- Nooo... - zaczerwieniła się jeszcze bardziej.
- Co tu się dzieje? - zawołał zdziwiony Tsube
- No ładnie... - pomyślała Shantis - Mogłam tutaj nie wracać...
- Właśnie sama nie wiem - powiedziała Charlie
- No i ja też nie do końca... - zawtórował jej Okami
- Ty to już dobrze wiesz. - pomyślała Shanits. Jednak nie powiedziała tego na głos.
- No dobra, więc skoro już jesteśmy wszyscy, to może powiesz w końcu o co chodzi? - zawołała Charlie
- Właśnie! - powiedział Okami
Shantis zacisnęła zęby mocno, żeby tylko na niego nie warknąć. Coś czuła, że się nie polubią...
- ... - milczała
- Halo? Centralo? Jest tam kto? - naśmiewał się Okami
Shantis nadal milczała, chociaż nie była pewna czy to, aby dobry pomysł. Ostatni raz tak milczała i zaciskała wargi zębami, kiedy pierwszy raz spotkała Okami'ego.
- Widzicie? - zawołał triumfalnie Okami. - Mówiłem wam, że ta mała jest bardzo chytra! W nocy uciekła do swojej watahy, a teraz jeszcze ośmieliła się tutaj wrócić!
- Czy to prawda? - zapytała Charlie
Młoda wilczyca nie mogła znieść jej błagalnego spojrzenia, ale trzymała sztamę. Może dadzą jej spokój?
- A nie chcieliście mi wierzyć! - zawołał dumny ze swojego odkrycia Okami
Shantis nic nie mówiła, bo nie wiedziała co powiedzieć. O niczym nie myślała, bo nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Nie wiedziała nawet, kto jest zły, a kto dobry. Nie wiedziała niczego, więc się nie odzywała. Ale czuła, że historia z wczorajszego dnia się powtórzy, tyle że tym razem nie będzie miała aż tyle szczęścia co wtedy...
- A mogło być tak pięknie... Wszystko zepsułam! - pomyślała.
Powstrzymywała łzy napływające jej do oczu. Na szczęście oni nic nie zauważyli. Na szczęście...


* Chyba wiecie jaką, nie?
** Chodzi tu o jakieś zwyczajne jak na przykład loki. No przecież to tylko wilki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz