poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział VII

Shantis szła po terenie watahy. Na szczęście Okami nie odprowadził jej prosto pod jaskinię. Zdecydowanie nie miała ochoty tłumaczyć rodzicom co to za wilk. Miała już wystarczająco problemów i bez tego! Kiedy doszła do jaskini Alf, znowu zastała rodziców w niezbyt ciekawych humorkach.
- Shantis! - zawołała Shira - Czemu tak późno? I pomyśleć, że wcześniej narzekałam na to, że nie wychodzisz z jaskini! - powiedziała dziwnym tonem
- Mamo! To już nie mogę pochodzić po lesie? - zapytała Shantis
- Ależ oczywiście, że możesz, ale mogła byś nas wcześniej o tym uprzedzić, nie sadzisz? A nie tak, że ty się wymykasz z samego rana, a my nie wiemy co się z tobą dzieje!
- Przepraszam, mamo. - powiedziała Shantis - Już nigdy nie będę wychodzić. Nigdy.
Shira popatrzyła na nią smutno. Nie o to jej przecież chodziło! Tak, naprawdę była bardzo zadowolona, że Shantis zaczęła wychodzić do wilków w jej wieku, albo chociaż do lasu.
- Ale, to nie o to mi chodziło! - zawołała - Możesz wychodzić, gdzie tylko zechcesz!
- Nie ma potrzeby... - powiedziała Shantis i poszła do swojej ukochanej jaskini



Zanim położyła się spać, wyjęła pamiętnik ze szczeliny w skale. Miała nadzieję, że nikt go nie dotykał. U wilków sztuka pisania była jeszcze bardziej skomplikowana niż u ludzi, dlatego Shantis była bardzo dumna, że już ją opanowała. Zaczęła pisać, o tym wszystkim co ją spotkało w ciągu ostatnich kilku dni. A było tego dużo! Nim się spostrzegła, po prostu zasnęła z pamiętnikiem w łapkach.

Następnego dnia Shantis wstała dosyć późno. Musiała przespać ten cały bezsenny czas. Kiedy już trochę się przebudziła, wstała z ziemi i wyszła na zewnątrz. Oślepiło ją słońce wschodzącego poranka. Na chwilę przymknęła oczy. Była jeszcze trochę rozespana, więc poszła nad jeziorko się odświeżyć. Nie spotkała tam żadnego wilka.
- Pewnie wszyscy są już na polance... - pomyślała
Była z tego powodu zadowolona. Mogła wszystko zrobić w spokoju, bez okropnego przeczucia, że w każdej chwili może przyjść inny wilk.
Dlatego spokojnie weszła do jeziorka i spokojnie się umyła. Spokojnie wyszła z jeziorka, spokojnie się uczesała i spokojnie poszła do rodziców na śniadanie.
Już na nią czekali. Wszystkie inne wilki zdążyły zjeść, zanim Ona przyszła. Kiedy do nich podeszła, wskazali jej miejsce gdzie ma usiąść i patrzyli w milczeniu jak je. Kiedy skończyła, chwilę milczeli po czym Shantis zasugerowała, że może już pójdzie do swojej jaskini. Zgodzili się bez większego sprzeciwu. Kiedy już poszła, Shira zaczęła rozmawiać z Nikosem.
- Wiesz, wydaje mi się, że ostatnio nie było jej w domu tyle czasu tylko dlatego, że ją wygoniłam... Czy to z  tego powodu? Powinnam to zrobić jeszcze raz? Jak myślisz? - zapytała
- No nie wiem, czy to aby z tego powodu... - powiedział powściągliwie Nikos - Wiesz, może na razie poczekajmy? - zasugerował
- W porządku... - odezwała się wolno Shira

W tym samym czasie Shantis siedziała w jaskini. Słyszała całą rozmowę rodziców.
- Może rzeczywiście powinnam wyjść? - pomyślała - W sumie, dobrze mi to zrobi. Powinnam poćwiczyć bieganie.
I z taką myślą w głowie młoda wilczyca opuściła bezpieczną jaskinię i wyszła do lasu. Miała zamiar poszukać tajemniczego białego wilka, którego spotkała wczoraj wieczorem, kiedy wracała z Okami'm. Własnie...Okami...
- Pewnie nigdy nie dowie się, jak mam naprawdę na imię - pomyślała - No trudno. Trzeba żyć dalej.

Nie do końca pamiętała gdzie wczoraj spotkała białego wilka. Wiedziała jednak, że kiedy go zobaczyła poczuła się jak zahipnotyzowana i nie mogła odwrócić wzroku. Podobno Okami coś do niej mówił, nawet krzyczał jej do ucha, ale ona nic nie słyszała. Jednak mimo wszystko chciała go zobaczyć, jeszcze raz. W sensie białego wilka, nie Okami'ego. Czuła, że jest on kimś więcej niż zwykłym wilkiem śniegu.
Najpierw szła prosto, potem skręciła w prawo, następnie w lewo. Weszła do ciemnej części lasu. Tym razem bała się mniej, niż za pierwszym razem kiedy tu była. Doszła do kolejnego rozstaju dróg. To właśnie tutaj odłączyła się od Okami'ego i poszła na bok. Tym razem zrobiła tak samo.
Szła jeszcze chwilę pod górę, aż w końcu dostrzegła zapamiętaną zimową krainę. To był wręcz cud natury, piękny krajobraz. Ona się na tym znała. Przecież była wilczycą śniegu.



Śnieg był tutaj tak puszysty jak nie byle jaka kołderka. Shantis miała nieodparta chęć, żeby wybiec i po prostu się w nim zatopić. Nie opierała się i po prostu to zrobiła.



Okami  za to obudził się o normalnej porze. Był całkowicie wypoczęty. Na początku miał zamiar spędzić normalny dzień, jednak coś nie dawało mu spokoju. Ciągle myślał o tej całej Ninie, nie mógł przestać. Chciał zbadać tę sprawę i przy okazji zrobić to, czego nie zrobił wczoraj. Dlatego też szybko wyszedł z jaskini i zjadł śniadanie. Kiedy wychodził do lasu, jego mama nawet nie pytała gdzie idzie. Należała Ona do tych osób, które dużo rzeczy wiedzą bez zadawania pytań.
Najpierw zamierzał pójść do watahy wilczycy i sprawdzić czy tam jej nie ma. Kiedy doszedł na miejsce zaczął wypytywać tamtejsze wilki gdzie może znaleźć małą, białą wilczycę o imieniu Nina. Nikt nic nie wiedział. W pewnej chwili doszedł do pewnego czarnego wilka w kolczatej obręczy na szyi. Chyba się domyślacie o kogo chodzi? Jeżeli nie bardzo proszę, uważniej przeczytać rozdział I.
- Przepraszam, znasz może małą, białą wilczycę? - zapytał uprzejmie
- Czy ty mówisz o Shantis, córce Alf? - spytał zdziwiony
- Nie. Ta której szukam nazywa się Nina. - wytłumaczył
- Cóż, w takim razie bardzo mi przykro, ale nie mogę ci pomóc. Nie znam takiej.
- Ale jak to? - zapytał niemile zaskoczony Okami
- W naszej watasze zwyczajnie nie ma nikogo o takim imieniu. Jedyną wilczycą pasującą do twojego rysopisu jest Shantis - córka Alf. Jednak nie polecam się z nią zadawać.
- W porządku, ale jestem pewien, że ta której szukam nie nazywa się Shantis, a jeszcze bardziej pewien jestem tego, że właśnie tutaj znajduje się jej wataha. - powiedział Okami rozpaczliwie trzymając na swoim
- Rozumiem i bardzo mi przykro z tego powodu. Jeśli chcesz być pewien w 100℅ popytaj tutejsze Alfy. - zaproponował wilk
- Dziękuję, tak zrobię. A gdzie mogę ich znaleźć?
- Myślę, że sam na nich wpadniesz. Cieszę się, że mogłem ci pomóc. - powiedział uprzejmie czarny wilk
- Tak, dzięki. - mruknął rozmówca

Okami szedł dalej po terenie watahy. Nie do końca wiedział gdzie może znaleźć tego Alfę. Z pewnością ma On swoją własną jaskinię, tak jak u nich. Ale, ponieważ nigdy jeszcze tutaj nie był, a teren watahy był całkiem spory, znowu musiał pytać każdego kto mu się nawinął. Aż w końcu doszedł do pewnej wilczycy. Widać było, że jest już dorosła.



- Witaj, czy wiesz może gdzie mogę znaleźć Alfy z tej watahy? - zapytał najuprzejmiej jak umiał
- Ach! Chyba już ich znalazłeś! - powiedziała wilczyca
Z oddali nadbiegł inny, również dorosły wilk. Podszedł do wilczycy i powiedział
- To właśnie ja i Shira jesteśmy tutaj Alfami
- Och, dzień dobry! - powiedział speszony Okami
- Ech, proszę już bez tych przedziwnych grzeczności... Od razu widzę, że jesteś z innej watahy. Co cię tutaj sprowadza? - zapytała miłym głosem Shira
- No cóż... ja przyszedłem w sprawie pewnej wilczycy, która podobno należy do tej watahy.
- Do watahy Wolves in white?
- Tak, tak myślę. Nazywa się Nina. Jest młodą białą wilczycą. Dosyć małomówna.
- Och. - Shira wyraźnie się zasmuciła - Wybacz, ale muszę cię zmartwić. Musiałeś pomylić watahy' ponieważ w naszej nie ma nikogo o takim imieniu. Jednak nasza córka- Shantis, zdaje się zadziwiająco dobrze pasować do twojego opisu.
- Już mi to mówiono. Jednak to nie o nią chodzi.
- W taki razie pewnie jest tak jak mówi Shira. Pomyliłeś watahy mój drogi. - uśmiechnął się pokrzepiająco Nikos
- Kiedy ja byłem pewien... - powiedział cicho Okami
- No nic. - westchnęła Shira - W każdym razie nie mamy ci tego za złe.
- Jeszcze tego brakowało, żebyści mieli. - pomyślał Okami
- Dobrze. Dziękuję. - powiedział ze skwaszoną miną i odszedł nie czekając nawet na odpowiedź

W tym samym czasie Shantis biegła w dół na śnieg. Nie mogła się oprzeć. I co z tego, że przez to może nie przyjść biały wilk! Ona i tak wiedziała, że prędzej czy później się spotkają.
Zaczęła turlać się w śniegu i robić inne rzeczy o które nikt normalny by jej nie podejrzewał.
Nagle coś śmignęło w ciemności. Shantis momentalnie się odwróciła. Nie musiała widzieć, co to. Ona to wiedziała. I wiedziała, że to właśnie ten biały wilk.
Zaczęła powoli się skradać. Chciała ponownie mu się przyjerzeć. Jednak kiedy była, już tak blisko... wilk uciekł.
Shantis patrzyła jak biegnie przez śnieg. Nie musiał torować sobie drogi. Śnieg sam się przed nim odsuwał, tak jak by mu się kłaniał. Patrzyła safascynowana. Nie mogła oderwać wzroku.
- Jakież to piękne... - pomyślała

Okami szedł przez las. Odszedł na bezpieczną odległość od tej watahy i zatopił się w rozmyślaniach. Prez nieuwagę poszedł dłuższą ścieżką i teraz szedł przez mroczną część lasu. Tą do której jeszcze wczoraj obiecał sobie nigdy nie wracać. Dopiero wtedy się ocknął. Rozejrzał sięzdezorientowany na około. Mimo wszystko postanowił nie zawracać.
Kiedy doszedł do miejsca gdzie uprzednio skręciła Nina, a raczej Shantis zaświeciła mu się jasna lampka w głowie i uczynił to samo. Miał nadzieję, że ją znajdzie. Musieli sobie wyjaśnić parę spraw.
Kiedy doszedł na miejsce, istotnie ją zobaczył. Znowu stała jak skamieniała w jednym miejscu i ślepo patrzyła się w jeden punkt. Kiedy do niej podszedł nie zwrócił na niego uwagi. Zdenerwował sie lekko, jednak tym razem jedynie przewrócił oczami i potrząnął nią mocno.
Shantis ocknęła się natychmiastowo. Została wyrwana z transu, tym jakże brutalnym sposobem. Po niespełna minucie, jaka była jej potrzebna żeby dojść do siebie, Shantis spojrzała pytająco na Okami'ego.
- Dlaczego tuta przyszłeś? - zapytała
- Chciałem cię o coś zapytać i poszedłem o ciebie pytać w twojej watasze. Jednak nie znają tam nikogo o twoim imieniu. - powiedział
- Och. - westchnęła
- Pomyślałem, że możesz być tutaj i nie myliłem się. - kontynuował - Ale nadal nie wiem o co chodzi w tej całej sprawie.
- W takim razie, aby uniknąć dalszych nieporozumień, muszę ci o czymś powiedzieć. - wilczyca wzięła głęboki oddech - Ja ta naprawdę wcale nie nazywam się Nina. - westchnęła - Jestem Shantis. - uśmiechnęła się lekko - Miło mi cię poznać.
- Ale... - Okami spojrzał się na nią zdezorientowany - Tak nazywała się córka Alf tamtej watahy.
- W istocie. - powiedziała - To ja.
- W takim razie dlaczego nie powiedziałaś nam tego na początku, tylko żyłaś w kłamstwie? - zapytał Okami, któremu przechodziło już zdziwienie, a w jego głowie wzbierał tłumiony gniew
- A czy ty zdradziłbyś swoje prawdziwe imię komuś kto uważa cię za wroga? - zapytała
- Ach to... - zaśmiał się niezręcznie - Ale to była KOMPLETNA pomyłka! - zapewnił - Dopiero się uczę i nie wybaczyłbym sobie, gdyby jakiś wredny typ wparował na teren naszej watahy w czasie mojej warty. - powiedział na swoją obronę - A tak po za tym nie dość, że chodziłaś sobie jakby nigdy nic po naszym terenie, to jeszcze kiedy zacząłem cię pytać zachowywałaś się na maksa podejrzanie. I co ja niby miałem sobie pomyśleć?
- W porządku, w porządku, przecież ja cię o nic nie obwiniam. - uspokoiła go Shantis
- Skoro tak mówisz... A tak przy okazji... Może mi wreszcie powiesz jak to się stało, że znalazłaś się wtedy na terenie naszej watahy? Nie jestem taki głupi, jak ci się wydaje i wiem, że powiedziałaś wszystko moim rodzicom. Więc może teraz powiesz to samo mi?
Shantis westchnęła.
- Nigdy nie uważałam cię za głupiego. - odparła - I oczywiście mogę ci wszystko opowiedzieć bo niby czemu masz nie wiedzieć?
- Sam się zastanawiam...
Tak więc Shantis opowiedziała wszystko Okami'emu. Tak jak sobie tego życzył, kropka w kropkę z tym co wcześniej powiedziała jego rodzicom. Kiedy skończyła był lekko skołowany, jednak wiele spraw się wyjaśniło.
- No i teraz już wiesz, to co chciałeś wiedzieć. - zakończyła wilczyca
- To prawda... Ale skoro już wyjaśniamy wsystkie nieporozumienia, to kiedy o ciebie pytałem spotkałem czarnego wilka z kolczastą obręczą na szyji. - zaczął Okami
Shantis momentalnie zdrętwiała.
- Wydawał się ciebie nie lubić. Powiedział mi, że nie poleca się z tobą zadawać. Pokłóciliście się? - zapytał
- Powiedzmy, że nasze stosunki są napięte. - burknęła Shantis
- Czyli się pokłóciliście. - wywnioskował z jej słów Okami
- To On na mnie warczał kiedy wyciągnęłam przyjaźnie łapę! Nie ja! - krzyknęła wilczyca
- Spokojnie, ja tylko pytałem. - powiedział wilk - A tak po za tym w rozmowie ze mną był dosyć uprzejmy. Osobiście uważam, że całkiem miły z niego gość. Może powinnaś nim porozmawiać...? - zasugerował
- Oczywiście! No bo to ja wszystko robię źle! Wszyscy są co do mnie uprzedzeni! - krzyknęła Shants, próbując powstrzymać łzy - A nawet mnie nie znają! Ty nie jesteśninny niż wszyscy! Wszyscy jesteście tacy sami! Wszyscy! - zawołała i pobiegła do lasu
- Ale... Nie o to mi chodziło... - zaczął Okami - Zaczekaj! - krzyknął
- O rany! - pomyślał i pobiegł za nią

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz