Shira opowiada
Kiedy jeszcze byłam mała rodzice mnie porzucili. Była bym zginęła gdyby nie kochana babcia która przygarnęła mnie pod swój dach i tam nauczyła jak przetrwać w dziczy. Jednak kiedy i Ona opuściła ten świat musiałam sama o siebie zadbać. Miałam wtedy 6 miesięcy i jeszcze nie do końca umiałam sama żyć na wolności. W dniu w który moja babcia zginęła byłam zrozpaczona, to była jedyna osoba której na mnie zależało! Jednak ruszyłam sama w świat. Z początku miałam dosyć jedzenia z dawnego domu, ale i Ono musiało się w końcu skończyć. Wtedy zaczęłam cierpieć głód. Wyruszyłam więc do lasu mając nadzieję iż będą tam jakieś resztki po większych wilkach. Znalazłam kilka kości, ale nic poza tym. Byłam w środka ciemnego lasu, jednak nie miałam wystarczająco sił na drogę powrotną. Zaczął zapadać zmrok. Usłyszałam szelest liści za sobą. Przestraszona nie miałam odwagi się odwrócić. Usłyszałam warczenie i skoczył na mnie jakiś wilk. Wyglądał groźnie jednak nie zdążyłam mu się lepiej przyjrzeć bo musiałam uciekać! Biegłam ile sił w nogach. Jednak On był ode mnie szybszy. Czułam jego oddech na karku. Odwróciłam się by zobaczyć jak blisko jest. Nagle potknęłam się o wystający korzeń. Mój napastnik zatrzymał się. Widać było że jest bardzo głodny. Już, już miał wbić we mnie swoje kły...ale nagle...przybiegł inny wilk. Obronił mnie przed napastnikiem, który jak się później okazało był odwiecznym wrogiem ich watahy i nazywał się Diablo. Byłam bardzo słaba i nie miałam sił wrócić o własnych nogach, więc mój obrońca podniósł mnie i zaniósł do swojej watahy. Tam obandażowano moją łapkę i wszyscy byli dla mnie tacy mili! Dali mi jeść i pić.
- Dziękuję - odpowiedziałam wilkowi, który tej strasznej nocy uratował mi życie
- Ależ nie ma za co - Mam na imię Nikos, a ty?
- Ja jestem Shira
- Shira, chciałbym Cię zapytać - Czy nie chciała byś zostać z nami i dołączyć do watahy?
- Jasne! - zawołałam
Uśmiechnął się widząc mój entuzjazm.
- Zobaczysz, będzie fajnie!
I miał rację. Dobrze mi było w tej watasze. Pewnego razu zabrał mnie nad strumyczek i tam wyznał że mnie kocha. Pobraliśmy się i urodziła nam się córeczka którą nazwaliśmy Shantis. To historia wilka o imieniu Shira.Nikos opowiada
Cześć nazywam się Nikos i jestem razem z Shirą parą Alf w tej watasze. Jednak nie zawsze było nam tak dobrze. Kiedy byłem jeszcze małym wilczątkiem, zmarła mi mama i byłem wychowywany przez tatę tak zwaną stalową ręką. Nie mogę powiedzieć że żyło mi się dobrze. W ciągu dnia miałem czas na zabawę dopiero późnym wieczorem kiedy już skończyłem trening trwający 6 godzin. Potem zwykle musiałem bić się z rodzeństwem o kawałek mięsa. Jeżeli przegrałem musiałem iść spać na pusty żołądek. Więc nie było to najbardziej bajeczne dzieciństwo. No, ale w końcu dobiłem tego roku kiedy to tata wygonił mnie z domu chociaż jeszcze nie byłem dorosły ( jest się dorosłym w wieku 2 lat ). Powiedział mi że wystarczająco trenowałem i sobie poradzę. Na początku było mi ciężko jak pewnie i większości wilków w tym okresie, ale w końcu zacząłem się przyzwyczajać i nawet zaczęło mi się to podobać. Chociaż nie było lekko. Zrozumiałem iż to mój żywioł! Założyłem watahę i wybrano mnie na Alfę. Powiem wam że było super fajnie! Pewnego razu wybrałem się do lasu gdzie usłyszałem krzyki. To były dwa głosy. Jeden na pewno należał do naszego odwiecznego wroga Diablo, ale ten drugi słyszałem pierwszy raz. Pobiegłem szybko by zobaczyć co się dzieje. Przybyłem w ostatniej chwili bo zobaczyłem jak Diablo już miał zabić piękną samiczkę, ale do tego nie doszło bo szybko skoczyłem mu do gardła i wygoniłem z lasu.
- Wszystko w porządku? - spytałem się
- Strasznie boli mnie noga... - zaskamlała- Nie martw się - Teraz już nic Ci nie grozi
Po czym zaniosłem Ją do watahy gdzie obandażowano jej nogę. Podziękowała Mi za uratowanie życia i powiedziała że nazywa się Shira. Spytałem się Jej czy chce zostać w mojej watasze, a Ona odpowiedziała -Jasne!
Potem poczułem że się w niej zakochałem i oświadczyłem Jej się nad strumyczkiem. Urodziła nam się córeczka, którą nazwaliśmy Shantis, a Ja i Shira zostaliśmy parą Alf w watasze. To historia wilka o imieniu Nikos.Shantis opowiada
- Imię Shantis wzięło się od dalekiego miejsca na zachodzie gdzie jeszcze nie stanęła żadna wilcza łapa. Krąży legenda że ten kto pokona lęk i stanie na szczycie Diablej Grani posiądzie wszystkie bogactwa tego świata i będzie niezwyciężony w walce. Jednakże nikt jeszcze kto tam wyruszył nie wrócił do domu. Opowiadała nam Shira nad ogniskiem.
- Nie, kiedy grasuje tam On! - Dokończył Nikos.
- Łoł! - Zawołałam.
- Kim jest ten On? - Spytałam się Nikosa
- Krąży legenda że jest to duch pewnego wilka który z chciwości do skarbów wybrał się na Diablą Grań. Niestety nie udało mu się to bo gdy był już prawie na szczycie ktoś chwycił go za nogę i zwalił z Diablej Grani. Nieszczęśnik rozbił sobie głowę i od tamtej pory krąży tam i czeka na kolejnych śmiałków. Do dziś nie wiadomo również kto zwalił go ze szczytu. Możliwe że jest to tak zwany Kipolotipks mityczny potwór z czasów kiedy to jeszcze wilki były pod władzą tych właśnie stworów. Jednak tylko do czasu kiedy przybył sławny Natillol - wilk który wyzwolił nas z tej niewoli i pozabijał te wstrętne potwory za pomocą mitycznej dłoni Lorrossa. Z tamtych potworów przeżył tylko On. Właśnie - Kipolotipks i zamieszał na Diabelskim Szczycie.
- Na dzisiaj koniec naszego posiedzenia przy ognisku. - Powiedziała Shira.
Wszyscy się zaczęli rozchodzić.
- Moje życie jest takie nudne. - Pomyślałam.
- Ciągle tylko jedzenie, zabawa, sen... - Nie to co moja mama - Shira
- Porzuciła ją rodzina i wychowała babcia, a kiedy i ona opuściła ten świat została sama jak palec. Kiedy była w lesie szukając pożywienia zaatakował ją wilk i obronił mój tata. Później dołączyła do naszej watahy i ożeniła się z moim tatą. Została Alfą. Urodziłam im się ja. Kiedy nadawała mi te imię powiedziała że to ma ono oznaczać odwagę.
- No i co mi z tego?
- I tak mam najnudniejsze życie pod słońcem!
Kiedy już wszyscy spali wyszłam na podwórko i popatrzyłam w gwiazdy.
- O co chodzi kochanie? - Spytała się moja mama.
- Nic nic...
- Widzę że coś cię gryzie.- No... Chciała bym choć raz w życiu przeżyć przygodę.
- Rozumiem. Powiedziała i odeszła jakby zasmucona.
- Oczywiście nie jestem taka do niczego! Zdarza się że sama coś upoluję.
- Kiedy dorosnę zamierzam zostać chlubą mojej rodziny i dla tego teraz się uczę jak polować i walczyć.
- Może kiedyś pokonam także tego strasznego potwora i zostanę bohaterką.
- Kto to wie. Kto wie...
Opowiadałam mojej najlepszej przyjaciółce o imieniu Naletija.
A ona kiwała głową na znak że mnie rozumie. Oto historia wilka o imieniu Shantis.Latinos opowiada
Jestem Latinos. Starszy brat Shiry. Kiedy Shira została porzucona ja mogłem zostać z rodziną, ale uciekłem kiedy się dowiedziałem że umarła jej babcia. Śledziłem ją całą drogę ale ona nie wiedziała że ja tam jestem. Robiłem to bo chciałem ja chronić. Pewnego dnia na swojej drodze spotkałem wilka o imieniu Nikos. Był bardzo miły i się zaprzyjaźniliśmy. Miał on watahę Wilki i wilczątka w której był Alfą. Postanowiłem do niej wstąpić. Było fajnie bo zostałem tam przywódcą łowców. Pewnego dnia kiedy Nikos wracał z polowania zauważyłem że idzie z nim jakaś samiczka która kuleje na jedną nogę. Podeszłem do nich i spytałem co się stało, ale Nikos powiedział tylko że to nie moja sprawa. Dopiero nazajutrz dowiedziałem się o co chodzi. Śledziłem Nikosa aż do jaskini w którym trzyma samicę. Poczekałem aż wyjdzie i po cichu weszłem do środka. Pilnowałem by dziewczyna mnie nie zauważyła i z ukrycia obserwowałem co robi. Nie było to zbyt ciekawe, ale myślałem ciągle że gdzieś ja już widziałem. W chwili w której wreszcie ją skojarzyłem z Shirą - moją siostrą i zamierzałem do niej podejść do namiotu wszedł Nikos i z wyrzutem powiedział
- Lations! Co ty tu robisz?
Przestraszony zacząłem się tłumaczyć a potem w końcu krzyknąłem
- Nikos, ona jest moja siostrą!
- Twoja siostrą?! Jak to?
- Tak wyszło - bąknołem
- No nic więc wprowadzę cię w temat - powiedział
Opowiedział mi o tym jak to uratował jej życie, jak to zaprosił ją to watahy i że miał o tym powiedzieć na następnym zebraniu.
- Ale ty nie mogłeś czekać! - zaśmiał się
- Nooo - zawstydziłem się
- Przepraszam cię że ci nie powiedziałem - powiedział z nienacka
- Ja też, ja też - przeprosiłem i się objęliśmy
- Ej a ja to co? - zaśmiała się Shira
I tak to się skończyło. Shira poślubiła Nikosa i urodziła im się córeczka którą nazwali Shantis. To właśnie jest historia wilka o imieniu Latinos.Adorabeezle opowiada
Szłam samotna przez las. Wtedy usłyszałam szelest liści. Odskoczyłam w krzaki pod wpływem strachu. Wtedy ujrzałam Lumosa. Szedł przez las, rozjaśniając wszystko na swojej drodze. Pomyślałam, że ominie mnie i nawet nie zauważy, że go obserwuję. On zaś spojrzał w moją stronę i zauważyłam, że się uśmiecha. Zamienił się w konia. Przestraszyłam się i uciekłam ile sił w łapach. Schowałam się w jaskini i Lumos mnie ominął. Odetchnęłam z ulgą. Wyszłam i wróciłam do domu. Następnego dnia w moim domu wybuchł pożar! Myślałam, że się ugotuję, jednak kiedy zobaczyłam Lumosa przed oknem przestałam czuć gorąco i spokojnie przeszłam przez ogień. Lumos wytłumaczył mi, że wybudował tarczę, która mnie broniła przed światem. Wtedy zaczęłam z nim chodzić. Z czasem urodziłam piękną córeczkę, która moce odziedziczyła po mnie i po Lumosie, a z czasem dostała własne i przestała używać tych odziedziczonych. To jest historia wilka o imieniu Adorabeezle.Lumos opowiada
Uciekłem z domu. Byłem strasznie zły i promieniałem z gniewu. Wszyscy omijali mnie szerokim łukiem. Byłem sam. Kiedy zobaczyłem Adorę w krzakach. Podbiegłem do niej, lecz ona zaczęła uciekać. Nie wiedziałem co jej się stało, więc pobiegłem za nią. W pewnej chwili straciłem ją z oczu i pobiegłem prosto przed siebie. Usłyszałem, że Ona się mnie boi i wyczułem ogień. Pobiegłem w tamtym kierunku i zobaczyłem pożar w domu Adorabeezle. Spodobała mi się, więc wybudowałem wokół Niej tarczę ochronną. Kiedy wyszła z domu, nie wiedziała co się stało, więc jej wytłumaczyłem. Później urodziła nam się córeczka, którą nazwaliśmy Melody. To jest historia wilka o imieniu Lumos.Melody opowiada
Urodziłam się. Nie wiedziałam o co chodzi. Nade mną stał wściekły ojciec, a kiedy się odwróciłam zobaczyłam przerażoną minę matki! Z czasem przestali być źli i mówili do mnie spokojnym tonem. Cieszę się, że mam taką rodzinę. Z początku czytałam tacie w myślach i manipulowałam uczuciami mamy, lecz z czasem nauczyłam się zmieniać wodę w diamenty i panować nad myślami innych. Mieszkaliśmy w jaskini z pięknym strumieniem, który zamienił się w diamenty. Mieszkaliśmy tam dopóki mama nie przyszła do domu ledwo trzymając się na nogach. Szukaliśmy watahy i w ten sposób znaleźliśmy się tu. Wcześniej należeliśmy do innej watahy. To jest historia wilka o imieniu Melody.
Shira opowiada
Kiedy jeszcze byłam mała rodzice mnie porzucili. Była bym zginęła gdyby nie kochana babcia która przygarnęła mnie pod swój dach i tam nauczyła jak przetrwać w dziczy. Jednak kiedy i Ona opuściła ten świat musiałam sama o siebie zadbać. Miałam wtedy 6 miesięcy i jeszcze nie do końca umiałam sama żyć na wolności. W dniu w który moja babcia zginęła byłam zrozpaczona, to była jedyna osoba której na mnie zależało! Jednak ruszyłam sama w świat. Z początku miałam dosyć jedzenia z dawnego domu, ale i Ono musiało się w końcu skończyć. Wtedy zaczęłam cierpieć głód. Wyruszyłam więc do lasu mając nadzieję iż będą tam jakieś resztki po większych wilkach. Znalazłam kilka kości, ale nic poza tym. Byłam w środka ciemnego lasu, jednak nie miałam wystarczająco sił na drogę powrotną. Zaczął zapadać zmrok. Usłyszałam szelest liści za sobą. Przestraszona nie miałam odwagi się odwrócić. Usłyszałam warczenie i skoczył na mnie jakiś wilk. Wyglądał groźnie jednak nie zdążyłam mu się lepiej przyjrzeć bo musiałam uciekać! Biegłam ile sił w nogach. Jednak On był ode mnie szybszy. Czułam jego oddech na karku. Odwróciłam się by zobaczyć jak blisko jest. Nagle potknęłam się o wystający korzeń. Mój napastnik zatrzymał się. Widać było że jest bardzo głodny. Już, już miał wbić we mnie swoje kły...ale nagle...przybiegł inny wilk. Obronił mnie przed napastnikiem, który jak się później okazało był odwiecznym wrogiem ich watahy i nazywał się Diablo. Byłam bardzo słaba i nie miałam sił wrócić o własnych nogach, więc mój obrońca podniósł mnie i zaniósł do swojej watahy. Tam obandażowano moją łapkę i wszyscy byli dla mnie tacy mili! Dali mi jeść i pić.
- Dziękuję - odpowiedziałam wilkowi, który tej strasznej nocy uratował mi życie
- Ależ nie ma za co - Mam na imię Nikos, a ty?
- Ja jestem Shira
- Shira, chciałbym Cię zapytać - Czy nie chciała byś zostać z nami i dołączyć do watahy?
- Jasne! - zawołałam
Uśmiechnął się widząc mój entuzjazm.
- Zobaczysz, będzie fajnie!
I miał rację. Dobrze mi było w tej watasze. Pewnego razu zabrał mnie nad strumyczek i tam wyznał że mnie kocha. Pobraliśmy się i urodziła nam się córeczka - ShantisNikos opowiada
Cześć nazywam się Nikos i jestem razem z Shirą parą Alf w tej watasze. Jednak nie zawsze było nam tak dobrze. Kiedy byłem jeszcze małym wilczątkiem, zmarła mi mama i byłem wychowywany przez tatę tak zwaną stalową ręką. Nie mogę powiedzieć że żyło mi się dobrze. W ciągu dnia miałem czas na zabawę dopiero późnym wieczorem kiedy już skończyłem trening trwający 6 godzin. Potem zwykle musiałem bić się z rodzeństwem o kawałek mięsa. Jeżeli przegrałem musiałem iść spać na pusty żołądek. Więc nie było to najbardziej bajeczne dzieciństwo. No, ale w końcu dobiłem tego roku kiedy to tata wygonił mnie z domu chociaż jeszcze nie byłem dorosły ( jest się dorosłym w wieku 2 lat ). Powiedział mi iż wystarczająco trenowałem i sobie poradzę. Na początku było mi ciężko jak pewnie i większości wilków w tym okresie, ale w końcu zacząłem się przyzwyczajać i nawet zaczęło mi się to podobać. Chociaż nie było lekko. Zrozumiałem iż to mój żywioł! Założyłem watahę i wybrano mnie na Alfę. Powiem wam że było super fajnie! Pewnego razu wybrałem się do lasu gdzie usłyszałem krzyki. To były dwa głosy. Jeden na pewno należał do naszego odwiecznego wroga Diablo, ale ten drugi słyszałem pierwszy raz. Pobiegłem szybko by zobaczyć co się dzieje. Przybyłem w ostatniej chwili bo zobaczyłem jak Diablo już miał zabić piękną samiczkę, ale do tego nie doszło bo szybko skoczyłem mu do gardła i wygoniłem z lasu.
- Wszystko w porządku? - spytałem się
- Strasznie boli mnie noga... - zaskamlała- Nie martw się - Teraz już nic Ci nie grozi
Po czym zaniosłem Ją do watahy gdzie obandażowano jej nogę. Podziękowała Mi za uratowanie życia i powiedziała że nazywa się Shira. Spytałem się Jej czy chce zostać w mojej watasze, a Ona się zgodziła!
Potem poczułem że się w niej zakochałem i oświadczyłem Jej się nad strumyczkiem. Urodziła nam się córeczka, którą nazwaliśmy Shantis, a Ja i Shira zostaliśmy parą Alf w watasze.Shantis opowiada
- Imię Shantis, wzięło się od dalekiego miejsca na zachodzie, gdzie jeszcze nie stanęła żadna wilcza łapa. Krąży legenda, że ten kto pokona lęk i stanie na szczycie Diablej Grani, posiądzie wszystkie bogactwa tego świata i będzie niezwyciężony w walce. Jednakże, nikt jeszcze kto tam wyruszył, nie wrócił do domu. Opowiadała nam Shira nad ogniskiem.
- Nie, kiedy grasuje tam On! - dokończył Nikos
- Łoł! - zawołałam
- A, kim jest On? - spytałam się Nikosa
- Krąży legenda, że jest to duch pewnego wilka, który z chciwości do bogactwa, wybrał się na Diablą Grań. Niestety nie udało mu się to, bo gdy był już prawie na szczycie, ktoś chwycił go za nogę i zwalił z Diablej Grani. Nieszczęśnik rozbił sobie głowę, i od tamtej pory krąży tam i czeka na kolejnych śmiałków. Do dziś nie wiadomo, kto to był. Możliwe, że był to mityczny potwór Kipolotipks z czasów, kiedy to jeszcze wilki były pod władzą tych właśnie stworów. Jednak, tylko do czasu, kiedy przybył sławny Natillol - wilk, który wyzwolił nas z tej okrutnej niewoli i zabił te wstrętne potwory za pomocą mitycznej Dłoni Lorrossa. Z tamtych stworów przeżył tylko On. Właśnie - Kipolotipks, i zamieszkał na Diabelskim Szczycie.
- Na dzisiaj koniec naszego spotkania przy ognisku - powiedziała Shira i wszyscy zaczęli się rozchodzić
- Moje życie jest takie nudne - pomyślałam- Ciągle robię te same rzeczy, nigdy nic nowego
- Nie to co moja mama - Shira
- Ona to miała przygody!
- Kidy nadawała mi to imię, powiedziała, że ma Ono oznaczać odwagę.
- No, i co mi z tego?
- I tak mam najnudniejsze życie pod słońcem!
Kiedy już wszyscy spali, wyszłam na podwórko i popatrzyłam w gwiazdy.
- O co chodzi, kochanie? - spytała się moja mama
- Nie, o nic...
- Widzę, że coś cię gryzie
- No... Chciała bym, choć raz w swoim życiu, przeżyć jakąś przygodę
- Rozumiem - powiedziała i odeszła, jakby zasmucona- Oczywiście, nie jestem taka do niczego! Zdarza mi się, że sama coś upoluję ( np. zajączka )
- Kiedy dorosnę, zamierzam zostać chlubą mojej watahy i dla tego teraz się uczę, jak polować i walczyć
- A, może kiedyś pokonam tego strasznego potwora i zostanę bohaterką
- Kto to wie. Kto wie...
Opowiadałam mojej najlepszej przyjaciółce o imieniu Naletija.
A, Ona kiwała głową na znak, że rozumie.Latinos opowiada
Jestem Latinos, starszy brat Shiry. Kiedy Shira została porzucona, to ja mogłem zostać z rodziną. Według taty byłem ,,Bardziej użyteczny". Jednakże uciekłem z domu kiedy dowiedziałem się, że umarła nasza babcia i Shira została sama. Odnalazłem Ją i od tej pory cały czas Ją śledziłem. Robiłem to, bo chciałem Ją chronić. Pewnej nocy kiedy Shira poszła spać do jaskini, a ja na chwilę poszedłem do lasu, żeby się rozejrzeć i zobaczyć czy w pobliżu nie ma żadnego niebezpieczeństwa, spotkałem innego wilka. Miał na imię Nikos. Był bardzo miły i od razu go polubiłem. Zaprzyjaźniliśmy się. Miał On watahę w, której był Alfą. Tak się zagadaliśmy, że nie pamiętając o Shirze postanowiłem do niej wstąpić. Było całkiem ciekawie, bo zostałem tam mianowany na Przywódcę Łowców. Pewnego dnia, kiedy Nikos właśnie wracał z polowania zauważyłem, że idzie za nim jakaś suczka, która kuleje na jedną nogę. Podszedłem do Nich i spytałem co się stało, ale Nikos dziwnie niemiłym tonem odwarknął, że to nie moja sprawa. Nie zamierzałem tego tak zostawić, więc śledziłem Nikosa, aż doszedłem do jaskini w, której leżała suczka. Poczekałem, aż Nikos wyjdzie i po cichu wszedłem do środka. Pilnowałem, żeby suczka mnie nie zauważyła i z ukrycia obserwowałem co robi. Kiedy jej się przyglądałem, to ciągle tylko jedna myśl latała mi po głowie ,,Już gdzieś Ją widziałem". W chwili kiedy wreszcie mi zaświtało, że to przecież Shira - moja młodsza siostra, do namiotu wszedł Nikos. Chyba mnie zauważył bo z wyrzutem powiedział:- Latinos! Co ty tu robisz?
Przestraszony zacząłem się tłumaczyć, a potem w końcu krzyknąłem
- Nikos, Shira jest moją siostrą!
- Twoją siostrą?! Jak to?
- No wiesz... Względy genetyczne i takie tam...
- Latinos, to naprawdę ty? - spytała zdziwiona Shira
- No...tak, to naprawdę Ja
- No nic. Skoro i Shira Cię rozpoznaje, to wprowadzę Cię w temat - powiedział znowu Nikos
Opowiedział mi o tym, jak to uratował Shirze życie, kiedy Diablo chciał ją zabić, potem jak zaprosił Ją do naszej watahy i o tym, że miał nam to powiedzieć na dzisiejszym posiedzeniu przy ognisku.
- Ale, Ty nie mogłeś poczekać! - zaśmiał się- Nooo, tak - zawstydziłem się
- Przepraszam, że Ci nie powiedziałem i że mówiłem takim niemiłym tonem - powiedział Nikos
- A, ja przepraszam Cię za to, że podsłuchiwałem i Cię śledziłem - powiedziałem Ja
Objęliśmy się i pogodziliśmy
- Ej, a Ja to co? - zaśmiała się Shira
I tak to się skończyło. Shira wyszła za Nikosa i urodziła Im się córeczka, którą nazwali Shantis, a ja już zawsze byłem przyjacielem Nikosa.Adorabeezle opowiada
Szłam samotnie przez las. Wtedy usłyszałam szelest liści. Odskoczyłam w krzaki pod wpływem strachu. Wtedy ujrzałam Lumosa. Szedł prze las, rozjaśniając wszystko na swojej drodze. Pomyślałam, że ominie Mnie, tak jak inne wilki i nawet nie zauważy, że go obserwuję. On zaś, spojrzał w moją stronę i zauważyłam, że się uśmiecha. Zamienił się w konia. Przestraszyłam się i uciekłam, ile sił w łapach. Schowałam się w jaskini i Lumos mnie ominął. Odetchnęłam z ulgą. Wyszłam z jaskini i wróciłam do domu. Następnego dnia w moim domu wybuchł pożar! Myślałam, że zginę, jednakże kiedy zobaczyłam Lumosa przed oknem, przestałam czuć płomienie i spokojnie przeszłam przez ogień. Lumos wytłumaczył Mi, że wybudował tarczę, która mnie broniła przed światem zewnętrznym. Wtedy zaczęłam z nim chodzić. Z czasem urodziłam piękną córeczkę, która moce odziedziczyła po mnie i Lumosie. Kiedy podrosła, dostała własne. W tej watasze jest mi naprawdę dobrze i nigdy nie odejdę!Lumos opowiada
Uciekłem z domu. Byłem strasznie zły i promieniałem z gniewu. Wszyscy omijali mnie szerokim łukiem. Byłem sam, kiedy zobaczyłem Adorę w krzakach. Podbiegłem do Niej, lecz Ona zaczęła uciekać. Nie wiedziałem co Jej się stało, więc poszedłem za Nią. W pewnej chwili straciłem Ją z oczu. Pomyślałem, że już jej nie dogonię, więc zacząłem iść przed siebie. Noc przespałem w małej jaskini. Od pewnego wilka dowiedziałem się, że Ona się mnie boi. Nie byłem zadowolony z tej informacji. Następnego dnia zacząłem iść dalej, aż nagle wyczułem ogień. Zobaczyłem, że pali się w małym domu na obcym terenie, a w środku dostrzegłem Adorę. Wcześniej bardzo Mi się spodobała, więc nie mogłem pozwolić Jej zginąć. Wybudowałem dookoła Niej tarczę ochronną. Kiedy wyszła z domu, nie wiedziała co się stało, więc Jej wytłumaczyłem. Byłem bardzo zadowolony, że zrobiłem na Niej wrażenie. Zaczęliśmy ze sobą chodzić. Później, urodziła nam się córeczka, którą nazwaliśmy Melody. Jest dosyć miła, bo jak widać odziedziczyła po nas same dobre cechy, ale każdy ma jakiś słaby punkt. Myślę, że życie całkiem dobrze mi się ułożyło.Melody opowiada
Urodziłam się. Nie wiedziałam co się dzieje. Nade mną stał wściekły ojciec, a kiedy się odwróciłam zobaczyłam przerażoną minę matki! Z czasem, przestali być źli, i mówili do mnie spokojnym tonem.Cieszę się, że mam taką rodzinę. Z początku myślałam, że wszystko jest nie tak jak trzeba, ale potem była bardzo fajnie. Czytałam tacie w myślach i manipulowałam uczuciami mamy, lecz z czasem nauczyłam się zmieniać wodę w diamenty. Mieszkaliśmy w jaskini z pięknym strumieniem, który zamieniał się w diamenty ( mogłam na Nim ćwiczyć moją moc ). Mieszkaliśmy tam, dopóki mama nie przyszła do domu, ledwo trzymając się na nogach. Szukaliśmy watahy i w ten sposób znaleźliśmy się tutaj. Wcześniej należeliśmy do innej watahy. Szafir opowiada
Urodziłam się 3 lata temu w Lesie Snów. Pewnego dnia obudziłam się, a mojej watahy nigdzie nie było. Biegałam po lesie i wołałam - Mamooo... Tatooo..., ale nikt się nie odzywał. Kiedy miałam rok i 8 miesięcy weszłam na teren obcej watahy. Biegałam za motylkiem, aż nagle znikąd nadleciał piękny, biały wilk. Przestraszyłam się i uciekałam co sił w łapach. Wydawało Mi się, że biegnę już bardzo długo. Dobiegłam do wodospadu ( jak się później dowiedziałam - Zakochanych ). Nie miałam żadnej drogi ucieczki, więc czekałam, co się teraz stanie. Zbliżał się, wyszedł z krzaków i wtedy zamknęłam oczy, bo pomyślałam, że żuci się do ataku, ale On uśmiechnął się i powiedział:- Hej, jestem Daimond
- A, ja Szafir
- Należysz do jakiejś watahy? Ja tak, może chciała byś do nas dołączyć? Shira chętnie Cię przyjmie. Poza tym, ładna jesteś, wiesz?
Po drodze gadaliśmy i okazało się, że mamy wspólne tematy do rozmów. Spodobał Mi się, potem oświadczył się nad wodospadem Zakochanych. Urodziłam córeczkę Schining, a teraz wiodę spokojne życie.Czekam na dalsze opowiadania od wilków
Łoł!
OdpowiedzUsuń