wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział XI

Troje wilków biegło przez las. Shantis nie miała bladego pojęcia o tym, gdzie można znaleźć dobrą zwierzynę, ale na szczęście Rino był bardziej zorientowany.
- Tędy! - zawołał - Znam świetne miejsce!
- Ok, liczymy na ciebie! - krzyknęła Haru
Rino doprowadził ich do bardziej zagęszczonej części lasu. Shantis i Haru były tu pierwszy raz, ale On z pewnością dobrze znał to miejsce.
- No dobrze. Chodźmy tędy. - powiedział i poprowadził je do ciemnej jaskini



- Ale tutaj nie znajdziemy żadnej zwierzyny! - zawołała Haru
- Żywej nie... - powiedział tajemniczo
- Jak to ŻYWEJ?! - krzyknęła Shantis
- Zobaczycie!
Poprowadził je bardziej w głąb, gdzie leżały kawałki mięsa.
- Skąd znasz to miejsce? - zapytała Shantis, która była pod wrażeniem ilości zwierzyny
- Kiedy byłem mały przychodziłem tutaj z tatą... - powiedział bardziej smutno, jakby apatycznie
- Czy On już nie... - zaczęła Shantis
- Nie, nie! On nadal żyje. - pospieszył z wyjaśnieniem - Tyle, że opuścił nas i poszedł w swoją stronę...
- Dlaczego?
- Nie wiem. Chyba mu na nas nie zależało... - odparł
- Hej, może już zabierzemy tę zwierzynę? - zapytała zniecierpliwiona Haru
- Tak jasne! - zawołała Shantis - A jak się nazywał? - spytała jeszcze Rina
- Diablo
W Shantis coś zawrzało. Te imię budziło grozę.
- Aha... rzeczywiście już weźmy tę zwierzynę! - zmieniła temat
Troje wilków zabrało w pyskach tyle mięsa ile się dało. W Shantis i Haru budziło Ono obrzydzenie, ale znosiły to dzielnie. Rino sprawiał wrażenie, jakby jemu to nie przeszkadzało....

Wrócili na polankę jeszcze przed końcem czasu. Nauczyciel zrobił zdziwioną minę na ich widok.



Nie spodziewał się, że przyniosą tyle zwierzyny. Jednak nie był zadowolony tym, że nie była już nowa. Ostatecznie powiedział, że zdali, ale na następny raz powinni sami coś upolować, a nie polegać na innych wilkach i zabierać im łupy.
- Uff... - powiedział Rino - Dobrze, że chociaż przyjął to mięso, bo prawie nie mieliśmy szans na samoistne upolowanie czegoś.
- Tak... - powiedziała Haru
- Wiecie, ja już muszę wracać, ale fajnie było. - odparła Shantis
- To prawda. Tak sobie myślałam, że może się jeszcze spotkamy? - zapytała Haru
- No nie wiem... - spojrzała na Rina
- Ech, wiesz.... ja nie mam nic przeciwko! - zawołał - I sorry za to jak wcześniej Cię traktowałem, ale wiesz... musiałem lepiej Cię poznać. - zwrócił się do Shantis
- Eee tam... Nie ma o czym mówić... - zaczęła - Może to ja uciekałam od wilków...
- Wiesz, każdy czasem lubi pobyć sam...
- Może i tak, ale wiedz, że od teraz będę codziennie przychodzić na polankę! - zadeklarowała
- Serio?
- Znaczy się, czasem mogę nie mieć czasu, ale no wiesz...
- Tak, wiem. To do jutra! - zawołał za Nią
- Jasne! - odkrzyknęła

Shantis wróciła do jaskini i resztę dnia spędziła na wylegiwaniu się, oraz pisaniu w pamiętniku.
Wieczorem kiedy Shira przyszła życzyć jej dobrej nocy, Shantis nagle spytała
- Mamo... ja tak tylko pytam, ale czy znałaś może kiedyś jakiegoś Diablo?... - wykrztusiła
Shira przymrużyła oczy
- A skąd ci przychodzi na myśl takie pytanie?
- Tak z ciekawości... - odparła Shantis
- No więc, tak. Znałam i co więcej ZNAM pewnego Diablo. - zaczęła - Jest On największym i najniebezpieczniejszym wrogiem jakiego miała ta wataha. Jego jedynym celem jest zemsta. Krwawa zemsta na tych, którzy niegdyś go pokonali.
- A kto taki go pokonał? - zapytała Shantis, która czuła jak krew zastyga jej w żyłach
- Otóż, Nikos. Twój ojciec. A, ponieważ Diablo szczerze go nienawidzi, za cel postawił sobie zabrać mu to co jego sercu najbliższe.
- Czyli co? - spytała
- Czyli... Nie wiem. - Shira w porę się powstrzymała, jakby przed wygadaniem jakiejś tajemnicy
- Ale, czy to znaczy, że będzie atakował naszą watahę? - Shantis chciała znać każdy szczegół, chociaż wiedziała, że nie wyjdzie jej to na dobre.
- No cóż... To możliwe... ale teraz już idź spać i nie zaprzątaj tym sobie tej swojej ślicznej główki! - zawołała
- Tak mamo... - powiedziała Shantis, jakby w transie bo cały czas rozmyślała

Kiedy Shira wyszła Shantis zaczęła uporczywie myśleć
- Czy Rino wiedział, że jego ojciec szczerze nienawidzi naszej watahy i chce nas wszystkich pozabijać? - zastanawiała się - Ale przecież i On należy od tej watahy! Nie, na pewno o niczym nie ma pojęcia! A może to jakiś podstęp? Jeżeli tak, to ja pierwsza go powstrzymam!
- Ale zostaje jeszcze biały wilk. Również jego tajemnicę muszę poznać. Jednak nie potrzebuję niczyjej pomocy! - zawołała to tak pewnie...
W końcu położyła się na ziemi, a w nocy śniły jej się koszmary.

Była sama w ciemnej jaskini. Dookoła słyszała głosy. Bardzo się bała, ale szła dalej. Nie mogła się zatrzymać. Nie mogła!
Nagle usłyszała wycie, a zaraz potem głośne warczenie. Zastygła w strachu jak sparaliżowana. Zobaczyła JEGO. To był Diablo.
Zaczęła biec, ale nie mogła mu uciec. Dokoła słyszała głosy.
- Nie dasz rady...
- Uciekaj...
- On i tak cię dopadnie...
- Zginiesz...
- Poddaj się...
- Daj się rozszarpać...
- Nie masz już sił...
Istotnie. Nie miała. Czuła jak długi bieg wykańcza ją fizycznie. Teraz już jedynie walka o własne życie pozwalała jej biec dalej.
Zabrakło jej tchu. Czuła jak Diablo się na nią rzuca.
- NIE! - zawołała

Obudziła się cała zlana potem. Jednak czuła, że to nie był zwykły sen. Wydawał się taki prawdziwy, jakby miał się spełnić. Wiedziała, że to przepowiednia i co więcej wiedziała kto ją jej przysłał...
Tej nocy już nie zasnęła.

piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział X

Shantis musiała działać szybko.
- No dobrze... - powiedziała również na głos
- No chwila, ale co niby ,,dobrze"? - zapytała zdziwiona Charli
- Em, no ten. Chodzi o to że... - zaczęła
- ...chodzi o to, że już nie będziemy więcej hałasować. - dokończył Okami
- W porządku, ale mam nadzieję, że położycie się spać, co?
- No jasne, że tak! Przecież od tego jest noc!
Charli jeszcze się upewniła i wróciła do swojej jaskini z nadzieją, że da radę usnąć. Okami i Shantis zrobili to samo.

Kiedy weszli do środka Shantis ułożyła się na ziemi, ale Okami nie dał jej zasnąć i od razu zaczął wypytywać. Na nic się nie zdały przekonania Shantis, że lepiej to zrobić rano. Chciał wszystko wiedzieć teraz. Kiedy Ona próbowała przemówić mu do rozumu faktem iż jest zmęczona, przekonał ją mówiąc
- Wiesz, kiedy mi wszystko opowiesz, dam ci już spokój i będziesz mogła zasnąć - to poskutkowało
Shantis ułożyła się w wygodnej pozycji i słuchała pytań Okami'ego.
- No dobrze, więc może na początek powiesz mi, dlaczego wtedy kiedy wyszedłem z jaskini, żeby zobaczyć dlaczego Cię nie ma, ty nagle strasznie się wściekłaś i zaczęłaś mnie wyzywać od najgorszych?
- A no tak. No bo ja wtedy zobaczyłam białego wilka. I to nie jest tak, że ja go jakoś szukałam, tylko On sam znalazł mnie!
- Jak to? - zapytał
- Obudziły mnie dziwne szelesty i wstałam, żeby zobaczyć co je wydaje. Wtedy go zobaczyłam. Zaczął do mnie podchodzić i kiedy był tuż, tuż... no cóż, zjawiłeś się ty, a On uciekł.... - powiedziała jeszcze z nutką złości w głosie
- Acha... ale niby dlaczego uciekł kiedy JA przyszedłem?
- Nie wiem. Może nie chciał żebyś i ty usłyszał, coś bardzo ważnego co zamierzał, mi przekazać... To miała być tajemnica i nikt inny nie mógł się o niej dowiedzieć... A może nie ty zostałeś wybrany przez los... - powiedziała tajemniczo i całkowicie poważnie, nawet jakby to miało być normalne
- I myślisz, że to ty zostałaś wybrana? - spytał
- TAK - odpowiedziała
- A może On po prostu się pomylił?
- Nie sądzę. - powiedziała kpiąco
- A zobaczymy. Spróbujmy jeszcze raz. Może mu jakoś wytłumaczysz, że ja jeżeli trzeba umiem dochować tajemnicy?
- A niby dlaczego mam to zrobić? - zapytała chytrze
- W końcu wisisz mi przysługę...
- No, może... Ale ja nie dam rady mu tego dobrze wytłumaczyć, jeżeli nie przekonam się o prawości tego twierdzenia.
- A jakie masz wątpliwości?
- Powiem tyle, że duże.
- No dobrze, ale jak mam niby Cię przekonać? - zaczął
- Nie wiem.
- To niby ja mam wiedzieć? - O.O
- Tak! A teraz mogę już iść spać? - zapytała
- Chyba tak...
- W porządku, to oby nie do jutra. - powiedziała
Shantis położyła się na powrót i znowu spróbowała zasnąć.

Okami jeszcze trochę rozmyślał. Koniecznie chciał się dowiedzieć więcej o tym tajemniczym białym wilku, choć tak naprawdę wcale go nie widział. Ale Shantis go widziała i po tym jaką miała minę, wiedział, że to z pewnością niezapomniany widok.
Jednak, musiał przekonać Shantis co do swojej prawości i tego, że wcale nie jest taki wredny za jakiego Ona go uważa.
Nagle wpadł na świetny pomysł. Jednak zamierzał rozpocząć wprowadzać go w życie dopiero następnego dnia.
- Oby do jutra - pomyślał

Następnego dnia przypadał poniedziałek, więc Shantis musiała wracać do swojej watahy na lekcje. Szybko wstała i powiedziała Charli, że już musi wracać.
Ta trochę się przejęła, ale kiedy Shantis jej wytłumaczyła jak wygląda sytuacja, w końcu się zgodziła. Na szczęście Okami jeszcze spał, więc mogła wyjść bez niepotrzebnego towarzystwa. Szybko pobiegła przez las. Nie miała pojęcia, która była godzina (wilki w końcu nie maja zegarków) ale wiedziała, że powinna się pospieszyć.
Kiedy dobiegła do watahy szybko odnalazła polankę na, której odbywały się poranne lekcje łowów. Już się nie mogła doczekać.



Wszystkie wilki już tam były. Shantis szybko do nich dobiegła.
- No proszę, proszę... Panna spóźnialska! - zawołał, znany wam już czarny wilk
- Zamknij się! - krzyknęła
- Oooo.... Znowu rozkazy?
- Przestań Rino! - zawołał nauczyciel
- Dobra, już dobra... - odwarknął Rino

- No dobrze. Dzisiaj będziemy pracować w parach. - powiedział nauczyciel - Proszę się dobrać.
Każdy wybrał sobie kogoś, kogo lubi. Tylko Shantis stała jak głupia, bo nie wiedziała kogo lubi, albo chociaż kto lubi ją.
W końcu została tylko Ona, więc nauczyciel przydzielił ją do jakiejś dwuosobowej grupy. Nawet się nie zastanowił. Popchnął ją po prostu do dwóch innych wilków.
Shantis do nich podeszła.
- Cześć - powiedziała nieśmiało
- Hejka - zawołała wilczyca, która wyglądała na miłą - Ja jestem Haru, a ty?



- Ja jestem Shantis. Miło mi Cie poznać. - odezwała się
- Mi również. - uśmiechnęła się Haru
W tej chwili podszedł do nich drugi wilk. Niestety chyba się domyślacie kto to był...
- O, hej! - zawołał - Chwila, co TY tutaj robisz?! - krzyknął Rino spoglądając na Shantis
- No, ten. Ja zostałam przydzielona do waszej pary...
- Czemu, akurat do naszej?! - zawarczał
- Nie wiem, ale wiedz, że i ja nie jestem z tego powodu bynajmniej zadowolona!
- Ej, no chwila! Natychmiast przestańcie się kłócić! - krzyknęła Haru - Przecież mamy pracować jak drużyna!
- No wiem. Ale ON coś do mnie ma! - zawołała Shantis
- Wcale, że nie! To ty się rządzisz! - krzyknął Rino
- Ja wcale się nie rządzę!
- Właśnie, że tak! Znaczy, może i teraz nie, ale jestem pewien, że niedługo zaczniesz!
- RINO! - krzyknęła Haru - Shantis wcale się nie rządzi, więc przestań jej dokuczać! - W końcu dopiero co ją poznaliśmy i nie można wyciągać pochopnych wniosków!
- Ja już JĄ znam bynajmniej dłużej niż TY! - krzyknął tym razem do Haru
- Chwila... cicho! - zawołała Shantis
- No i mówiłem, że będzie się rządzić!
- Nie, nie... Ja tylko... Posłuchajcie. - powiedziała cicho
- Nie zamierzam...
- Chwila, Rino ucisz się. Nauczyciel coś mówi. - powiedziała Haru
- No właśnie! - zawołała Shantis

- No dobrze. Możecie zaczynać! - usłyszeli
- No pięknie! - zawołał Rino - Nie słyszeliśmy co mówił nauczyciel!
- I co teraz? - zapytała cicho Shantis
- Nie wiem - powiedziała Haru
- Inne wilki poszły do lasu, więc może i my chodźmy? - zapytał Rino
- Dobry pomysł! - zawołała Shantis
- Serio? - zapytał zdziwiony Rino
- No oczywiście! Przecież nawet księżniczka, czasem potrzebuje pomocy! - powiedziała śmiesznym tonem
- Ha ha ha - zaśmiał się
- Chodźcie już! - zawołała Haru
Troje wilków pobiegło do lasu. Shantis była z siebie zadowolona. Może w końcu znajdzie jakieś bratnie dusze?
Kiedy weszli bardziej w głąb, zaczęli iść wolniej. Shantis zaczęła się przyglądać Rinie. Miał czarno białe futro (dlaczego wcześniej tego nie zauważyła?), czerwone oczy i ogólnie sprawiał wrażenie miłego.



- Jak to możliwe? - myślała Shantis
W tym momencie Rino się do niej odwrócił, a Ona zaczęła udawać, bardzo zainteresowaną swoimi łapami.
- No i co teraz? - zapytała Haru
- Nie wiem - powiedział Rino
- No cóż, chyba ja mam pewien pomysł... - powiedziała Shantis niepewna co do trafności tego stwierdzenia
- Jaki? - spytała Haru
Shantis poczuła się przytłoczona ich spojrzeniami, ale zaczęła mówić.
- No cóż, oczywiście nie wiem, co powinniśmy zrobić, ponieważ też nie słyszałam nauczyciela, ale ma pewien pomysł. Dzisiaj miały być zajęcia z polowania, więc zapewne musimy po prostu coś upolować.
- No tak! Oczywiście! - zawołał Rino - Nauczyciel przecież miał zrobić takie zajęcia w plenerze. Musimy po prostu przynieś jak najwięcej upolowanej zwierzyny, w jak najkrótszym czasie.
- No to zaczynajmy! - krzyknęła Haru
Nagle usłyszeli krzyk nauczyciela.
- Została godzina!
- Szybko! - zawołali wszyscy na raz

wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział IX

Kiedy Okami wrócił do swojej watahy, ani Charli, ani Shantis nie było na zewnątrz. Po podwórku biegały różne wilki, ale po nich ani śladu. Zdziwiony zaczął się rozglądać. Uświadomił sobie, że zapewne są w leży. Zajrzał tam. I rzeczywiście. Shantis leżała na ziemi, ale była przytomna. Charli stała przy niej.
- Na szczęście - pomyślał Okami
- O, witaj Okami. - powiedziała Charli na jego widok
- Cześć - odezwał się powitany
- Na razie Shantis nie może wrócić do swojej watahy, jeszcze by coś się jej stało. Powiadomiłeś jej rodziców? - zapytała Charli
- Tak, jasne! Chcieli tu przyjść osobiście, ledwo co ich odwiodłem od tego pomysłu.
- To dobrze. I nie o to chodzi, że nie chcę ich wizyty, ale nie jesteśmy przygotowani i nie wiedziała bym co im powiedzieć.
- Aha - odpowiedział
- Na razie jak już mówiłam Shantis musi zostać tutaj. - odezwała się - I mam nadzieję, że tym razem nie będziesz próbowała uciekać? - rzuciła żartobliwe pytanie do Shantis
- Nie. - odpowiedziała, nadal z lekkim poczuciem winy
- W takim razie może ja już sobie pójdę? - zapytała Charli
- Jak uważasz. - powiedział obojętnie Okami
- Więc pójdę. - odparła Charlie i wyszła z jaskini
- No, więc. Może opowiesz coś o sobie? - zapytał po chwili Okami
- No nie wiem... - zawahała się Shantis
- Zauważ, że ty o mnie wiesz więcej niż, ja o tobie!
- A co byś chciał wiedzieć? - spytała niepewnie
- No, na przykład o co się pokłóciłaś z tym czarny wilkiem z obręczą na szyji?
- Sama nie wiem, czy to dobry pomysł...
- Przecież nikomu nie wygadam! Serio!
- Ale to nie jest żadna tajemnica. - westchnęła Shantis
- To dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?
- Dlatego, że nie lubię o tym rozmawiać.
- Niby czemu? - zapytał dociekliwie
- No bo... Ja się wcale z nim nie pokłóciłam. On od początku był co do mnie uprzedzony...
- Ale jak to możliwe? Musiałaś coś zrobić, przecież bez powodu by tak o tobie nie myślał!
- Sęk w tym, że ja nic nie zrobiłam. Wystarczyło to, że jestem córką Alf. Myślał, że jestem rozkapryszona, samolubna i dumna. Zresztą nadal tak myśli.
- W takim razie z nim porozmawiaj!
- Słucham?! O czym ty mówisz, On nigdy w życu nie zrozumie! - oburzyła się Shantis
- Skąd wiesz, skoro nie próbowałaś? - zapytał Okami
- Bo go znam!
- A może niewystarczająco dobrze?
- Bo niby ty znasz go lepiej?
- Nie, nie znam go lepiej i może i jest co do ciebie uprzedzony, ale i tak uważam, że powinnaś z nim porozmawiać.
- Ty nic nie rozumiesz. - burknęła wilczyca
- Nie, to ty nic nie rozumiesz. Ale rób jak chcesz i bądź z nim skłócona do końca życia, proszę bardzo! Jedna później nie mów mi, że chciałaś się z nim pogodzić, bo ci nie uwierzę. - oznajmił wilk
- Ale ja chcę się znim pogodzić! - krzyknęła - Od początku chciałam się zaprzyjaźnić, tylko On odbierł to kompletnie na odwrót.
- W tkim razie sprawd aby odebrał to inaczej. - poradził Okami
- Bo ty to wiesz najlepiej... - prychnęła
- Nieważne, skończmy ten temt. - westchnął i nie czekając na odpowiedź rozpoczął kompletnie inna rozmowę - No a czemu wtedy na wzgórzu tak dziwnie milczałaś? - spytał
- Dlatego, że wtedy zobaczyłam coś naprawdę nadzwyczajnego. - powiedziała Shantis, postanawiając powiedzieć mu o co chodzi - Postać białego wilka, która była tak piękna, że nawet nie możesz sobie tego wyobrazić. Był On tak wspaniały i godny, tak majestatyczny, że kiedy tyk go ujrzałam zapragnęłam już nigdy nie spojrzeć na nic innego. Jednak było to ulotne uczucie, a kiedy w nim trwałam nie miałam żadnego kontaktu z otaczającym mnie światem. Nie umiałam myśleć o niczym innym. - opowiedziała
- Rany... - zawołał z podziwem Okami. - I co? Stało się coś jeszcze?
- W sumie, to tak. Wydaje mi się, że kiedy byłam w transie duch wilka przeniknął do mojego umysłu z niewiadomym zamiarem.



- Serio? A jesteś ciekawa dlaczego to zrobił?
- Sama nie wiem... Chociaż... Tak, myślę, że jestem lekko ciekawa.
Okami o nic więcej już nie pytał, obrócił się w swoją stronę i rozmyślał. Shants starała się robić to samo, jednak już po chwili zasnęła.

Był środek nocy. Shantis obudziły dziwne szelesty na dworze. Zdziwiona otworzyła oczy. Nie miała ochoty na wstawanie, jednak ciekawość wzięła górę. Powoli uniosła głowę, która teraz wydawała się być o wiele cięższa niż zazwyczaj. Rozejrzała się wokoło. Z początku nie zobaczyła nic podejrzanego, więc musiała (niestety) wstać i wyjść z jaskini.
Kiedy znalazła się na zewnątrz ujrzała...



...białego wilka, który stał przed jaskinią i jakby na Nią czekał

Przez chwilę stała tylko i patrzyła się jak oniemiała. Nie mogła w to uwierzyć. Przecież to Ona go szukała, a w gruncie rzeczy to On odnalazł ją!
Starała zachowywać się cicho. Nie chciała znowu go wystraszyć! Chociaż nie była pewna, czy wtedy to z tego powodu uciekł.... Może był inny...
A On z początku tylko się odwrócił i popatrzył na nią tym swoim, mądrym wzrokiem. Potem z wolna zaczął się przybliżać, a młoda wilczyca nie mogła uwierzyć w to co właśnie widzi.
Kiedy był już tak blisko... nagle z jaskini wybiegł Okami, a biały wilk w jednej chwili uciekł. Shantis odwróciła się do przybyłego z wściekłym wyrazem twarzy. Tak, była naprawdę bardzo zła.
- Jak mogłeś! - zawoła
- Chwila, o co ci chodzi? - zapytał kompletnie zdezorientowany
- O to, że byłam już tak blisko, tak blisko... a TY musiałeś się wtrącić! - krzyknęła
- Wcale się nie wtrącałem! - zaprotestował
- No, ale wyszedłeś z jaskini!
- No i co? Nie wolno mi?
- Wolno, ale nie w takim momencie! - zawołała
- O rany, daj spokój, a co niby było tak ważne, że nie mogłem wyjść z jaskini?
- Na przykład to, że właśnie spotkałam białego wilka! - postawiła się
- Ale jak to?
- Ale tak to!
- No w porządku, ale wytłumacz mi proszę w czym JA wam przeszkadzałem!
- Ja sądzę, że w niczym, ale On kiedy tylko przyszedłeś, po prostu uciekł!
- No i to niby ma być moja wina? - zapytał
- Wyobraź sobie, że tak!
I właśnie w tym momencie przyszła Charli.
- Ej no, co tutaj się wyrabia? - zapytała - Kłócicie się, w porządku, ale żeby w środku nocy!?
- No bo, Shantis widziała... - zaczął Okami
- Nie mów jej! - zawołało błagalne spojrzenie Shantis
- Ale czemu? - pytało spojrzenie Okami'ego
- No bo... nie mogę ci powiedzieć! - Shantis po prostu spuściła głowę
- Jeżeli nie możesz mi powiedzieć, to zaraz dowie się o tym Charli! - zawarczał Okami i przesłał jej kolejne spojrzenie
- Ej, no! Powiecie w końcu, czy nie? - spytała Charli
Okami ostatni raz spojrzał na Shantis. Z jego spojrzenia wyczytać można było bardzo wiele.
- No, więc jak? - powiedział już na głos
- Ja... - Shantis zastygła w bezruchu