piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział X

Shantis musiała działać szybko.
- No dobrze... - powiedziała również na głos
- No chwila, ale co niby ,,dobrze"? - zapytała zdziwiona Charli
- Em, no ten. Chodzi o to że... - zaczęła
- ...chodzi o to, że już nie będziemy więcej hałasować. - dokończył Okami
- W porządku, ale mam nadzieję, że położycie się spać, co?
- No jasne, że tak! Przecież od tego jest noc!
Charli jeszcze się upewniła i wróciła do swojej jaskini z nadzieją, że da radę usnąć. Okami i Shantis zrobili to samo.

Kiedy weszli do środka Shantis ułożyła się na ziemi, ale Okami nie dał jej zasnąć i od razu zaczął wypytywać. Na nic się nie zdały przekonania Shantis, że lepiej to zrobić rano. Chciał wszystko wiedzieć teraz. Kiedy Ona próbowała przemówić mu do rozumu faktem iż jest zmęczona, przekonał ją mówiąc
- Wiesz, kiedy mi wszystko opowiesz, dam ci już spokój i będziesz mogła zasnąć - to poskutkowało
Shantis ułożyła się w wygodnej pozycji i słuchała pytań Okami'ego.
- No dobrze, więc może na początek powiesz mi, dlaczego wtedy kiedy wyszedłem z jaskini, żeby zobaczyć dlaczego Cię nie ma, ty nagle strasznie się wściekłaś i zaczęłaś mnie wyzywać od najgorszych?
- A no tak. No bo ja wtedy zobaczyłam białego wilka. I to nie jest tak, że ja go jakoś szukałam, tylko On sam znalazł mnie!
- Jak to? - zapytał
- Obudziły mnie dziwne szelesty i wstałam, żeby zobaczyć co je wydaje. Wtedy go zobaczyłam. Zaczął do mnie podchodzić i kiedy był tuż, tuż... no cóż, zjawiłeś się ty, a On uciekł.... - powiedziała jeszcze z nutką złości w głosie
- Acha... ale niby dlaczego uciekł kiedy JA przyszedłem?
- Nie wiem. Może nie chciał żebyś i ty usłyszał, coś bardzo ważnego co zamierzał, mi przekazać... To miała być tajemnica i nikt inny nie mógł się o niej dowiedzieć... A może nie ty zostałeś wybrany przez los... - powiedziała tajemniczo i całkowicie poważnie, nawet jakby to miało być normalne
- I myślisz, że to ty zostałaś wybrana? - spytał
- TAK - odpowiedziała
- A może On po prostu się pomylił?
- Nie sądzę. - powiedziała kpiąco
- A zobaczymy. Spróbujmy jeszcze raz. Może mu jakoś wytłumaczysz, że ja jeżeli trzeba umiem dochować tajemnicy?
- A niby dlaczego mam to zrobić? - zapytała chytrze
- W końcu wisisz mi przysługę...
- No, może... Ale ja nie dam rady mu tego dobrze wytłumaczyć, jeżeli nie przekonam się o prawości tego twierdzenia.
- A jakie masz wątpliwości?
- Powiem tyle, że duże.
- No dobrze, ale jak mam niby Cię przekonać? - zaczął
- Nie wiem.
- To niby ja mam wiedzieć? - O.O
- Tak! A teraz mogę już iść spać? - zapytała
- Chyba tak...
- W porządku, to oby nie do jutra. - powiedziała
Shantis położyła się na powrót i znowu spróbowała zasnąć.

Okami jeszcze trochę rozmyślał. Koniecznie chciał się dowiedzieć więcej o tym tajemniczym białym wilku, choć tak naprawdę wcale go nie widział. Ale Shantis go widziała i po tym jaką miała minę, wiedział, że to z pewnością niezapomniany widok.
Jednak, musiał przekonać Shantis co do swojej prawości i tego, że wcale nie jest taki wredny za jakiego Ona go uważa.
Nagle wpadł na świetny pomysł. Jednak zamierzał rozpocząć wprowadzać go w życie dopiero następnego dnia.
- Oby do jutra - pomyślał

Następnego dnia przypadał poniedziałek, więc Shantis musiała wracać do swojej watahy na lekcje. Szybko wstała i powiedziała Charli, że już musi wracać.
Ta trochę się przejęła, ale kiedy Shantis jej wytłumaczyła jak wygląda sytuacja, w końcu się zgodziła. Na szczęście Okami jeszcze spał, więc mogła wyjść bez niepotrzebnego towarzystwa. Szybko pobiegła przez las. Nie miała pojęcia, która była godzina (wilki w końcu nie maja zegarków) ale wiedziała, że powinna się pospieszyć.
Kiedy dobiegła do watahy szybko odnalazła polankę na, której odbywały się poranne lekcje łowów. Już się nie mogła doczekać.



Wszystkie wilki już tam były. Shantis szybko do nich dobiegła.
- No proszę, proszę... Panna spóźnialska! - zawołał, znany wam już czarny wilk
- Zamknij się! - krzyknęła
- Oooo.... Znowu rozkazy?
- Przestań Rino! - zawołał nauczyciel
- Dobra, już dobra... - odwarknął Rino

- No dobrze. Dzisiaj będziemy pracować w parach. - powiedział nauczyciel - Proszę się dobrać.
Każdy wybrał sobie kogoś, kogo lubi. Tylko Shantis stała jak głupia, bo nie wiedziała kogo lubi, albo chociaż kto lubi ją.
W końcu została tylko Ona, więc nauczyciel przydzielił ją do jakiejś dwuosobowej grupy. Nawet się nie zastanowił. Popchnął ją po prostu do dwóch innych wilków.
Shantis do nich podeszła.
- Cześć - powiedziała nieśmiało
- Hejka - zawołała wilczyca, która wyglądała na miłą - Ja jestem Haru, a ty?



- Ja jestem Shantis. Miło mi Cie poznać. - odezwała się
- Mi również. - uśmiechnęła się Haru
W tej chwili podszedł do nich drugi wilk. Niestety chyba się domyślacie kto to był...
- O, hej! - zawołał - Chwila, co TY tutaj robisz?! - krzyknął Rino spoglądając na Shantis
- No, ten. Ja zostałam przydzielona do waszej pary...
- Czemu, akurat do naszej?! - zawarczał
- Nie wiem, ale wiedz, że i ja nie jestem z tego powodu bynajmniej zadowolona!
- Ej, no chwila! Natychmiast przestańcie się kłócić! - krzyknęła Haru - Przecież mamy pracować jak drużyna!
- No wiem. Ale ON coś do mnie ma! - zawołała Shantis
- Wcale, że nie! To ty się rządzisz! - krzyknął Rino
- Ja wcale się nie rządzę!
- Właśnie, że tak! Znaczy, może i teraz nie, ale jestem pewien, że niedługo zaczniesz!
- RINO! - krzyknęła Haru - Shantis wcale się nie rządzi, więc przestań jej dokuczać! - W końcu dopiero co ją poznaliśmy i nie można wyciągać pochopnych wniosków!
- Ja już JĄ znam bynajmniej dłużej niż TY! - krzyknął tym razem do Haru
- Chwila... cicho! - zawołała Shantis
- No i mówiłem, że będzie się rządzić!
- Nie, nie... Ja tylko... Posłuchajcie. - powiedziała cicho
- Nie zamierzam...
- Chwila, Rino ucisz się. Nauczyciel coś mówi. - powiedziała Haru
- No właśnie! - zawołała Shantis

- No dobrze. Możecie zaczynać! - usłyszeli
- No pięknie! - zawołał Rino - Nie słyszeliśmy co mówił nauczyciel!
- I co teraz? - zapytała cicho Shantis
- Nie wiem - powiedziała Haru
- Inne wilki poszły do lasu, więc może i my chodźmy? - zapytał Rino
- Dobry pomysł! - zawołała Shantis
- Serio? - zapytał zdziwiony Rino
- No oczywiście! Przecież nawet księżniczka, czasem potrzebuje pomocy! - powiedziała śmiesznym tonem
- Ha ha ha - zaśmiał się
- Chodźcie już! - zawołała Haru
Troje wilków pobiegło do lasu. Shantis była z siebie zadowolona. Może w końcu znajdzie jakieś bratnie dusze?
Kiedy weszli bardziej w głąb, zaczęli iść wolniej. Shantis zaczęła się przyglądać Rinie. Miał czarno białe futro (dlaczego wcześniej tego nie zauważyła?), czerwone oczy i ogólnie sprawiał wrażenie miłego.



- Jak to możliwe? - myślała Shantis
W tym momencie Rino się do niej odwrócił, a Ona zaczęła udawać, bardzo zainteresowaną swoimi łapami.
- No i co teraz? - zapytała Haru
- Nie wiem - powiedział Rino
- No cóż, chyba ja mam pewien pomysł... - powiedziała Shantis niepewna co do trafności tego stwierdzenia
- Jaki? - spytała Haru
Shantis poczuła się przytłoczona ich spojrzeniami, ale zaczęła mówić.
- No cóż, oczywiście nie wiem, co powinniśmy zrobić, ponieważ też nie słyszałam nauczyciela, ale ma pewien pomysł. Dzisiaj miały być zajęcia z polowania, więc zapewne musimy po prostu coś upolować.
- No tak! Oczywiście! - zawołał Rino - Nauczyciel przecież miał zrobić takie zajęcia w plenerze. Musimy po prostu przynieś jak najwięcej upolowanej zwierzyny, w jak najkrótszym czasie.
- No to zaczynajmy! - krzyknęła Haru
Nagle usłyszeli krzyk nauczyciela.
- Została godzina!
- Szybko! - zawołali wszyscy na raz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz