piątek, 30 maja 2014

Rozdział VIII

Shantis biegła przed siebie. Nie wiedziała gdzie i nie obchodziło jej to. Byle by tylko stąd uciec! Nie wiedziała co ją napadło. Po prostu kiedy Okami wspomniał o tym wilku w kolczastej obręczy, coś jakby w niej zawrzało. Nie mogła się powstrzymać. Wiedziała, że On ją goni, ale miała nadzieję go zgubić.
- No świetnie! - myślała wściekła - I co sobie teraz o mnie pomyśli? Na pewno nic dobrego! Chociaż... Nie, nie powinnam teraz o tym myśleć! Powinnam myśleć o czymś innym! - pomyślała - No tak... Ech...tylko bardzo ciekawe o czym...
Skoro nie wiedziała o czym myśleć, spróbowała nic nie myśleć. Było to dosyć trudne, mieć taką pustkę w głowie. Trudne, ale nie, niewykonalne.
Zamknęła na chwilę oczy, ale zważywszy na to że biegła, to nie był zbyt dobry pomysł, ponieważ nagle wyrosło przed Nią olbrzymie i twarde (niestety) drzewo. Nie zauważyła go, więc wpadła na nie. Zakręciło jej się w głowie i chociaż próbowała otworzyć oczy, nie mogła. Zobaczyła ciemność, zatoczyła się i upadła na ziemię.

W czasie kiedy leżała nieprzytomna działy się różne rzeczy, ale Ona była całkowicie tego nieświadoma. Widziała tylko ciemność, więc właściwie nic nie widziała.
Cały czas, gdzieś w głębi swojej podświadomości, jedynie siłą umysłu, usilnie starała się podnieść powieki.
Nagle coś zamigotało jej przed oczami. Zobaczyła jakieś nierozpoznawalne plamy, które zaczęły powoli składać się w całość. Usłyszała głos. Nie! Wiele głosów!
- Czy [...] żyje? - dotarł do Niej urywek zdania
- Nie [...] Tak! - kolejny
Zaczęła szybko i uporczywie mrugać oczami, z chęcią zobaczenia wszystkiego wyraźnie. Obrazy powoli zaczynały składać się w sensowną całość.
- Hej! Popatrz, budzi się! - zawołał ktoś
Shantis przymrużyła oczy i z trudem zerknęła w górę. Zobaczyła twarze...wilków... Tak, wilków! Przyjrzała się dokładniej. Rozpoznała Okami'ego...
- No tak... -_- - pomyślała
Oprócz niego była jeszcze jakaś wilczyca... nie widziała dokładnie kto to taki... Chociaż jej twarz wyglądała znajomo. A tak! Oczywiście! To była matka Okami'ego, Charlie - pielęgniarka.
- Tylko co Ona tu robi? - zastanawiała się - Chwila...inaczej... CO JA TUTAJ ROBIĘ? - wrzasnęła w myślach, ponieważ inaczej nie była w stanie
Gapili się na nią jak na nieboszczyka. Musiała coś powiedzieć, ale czuła się bardzo źle.
- Co ja tutaj robię? - zapytała
- Em... No ten... Leżysz jeśli dobrze mi się zdaje... - powiedział Okami
- A oprócz tego? - spytała nie dając za wygraną
- Nie wiem. Może rozmawiasz ze mną i pokazujesz po sobie, że nie jesteś już omdlała? - zaśmiał się
- Okami! - zawołała Charlie - Trochę grzeczniej!
- A co? Tak nie jest wystarczająco grzecznie? - zapytał
- Nie!
- No sorry, że czuję się swobodnie!
- Możesz czuć się swobodnie, znaczy... nie ważne! - krzyknęła zrezygnowana
Teraz to Shantis się przyglądała, ponieważ postanowiła, że nie będzie się wtrącać.
Kiedy zakończyli kłótnię znowu spojrzeli na nią, a Ona znowu poczuła się lekko niezręcznie, ponieważ nie cierpiała być w centrum uwagi. Kiedyś to lubiła. Ale to było kiedyś i dawno już o tym zapomniała. Postanowiła, że może już wstanie z tej niewygodnej ziemi.
Nie zamierzała robić tego wolno, jak jakaś stara wilczyca, więc szybko postawiła prosto łapy i podniosła się z ziemi. Zachwiała się, ale udało jej się utrzymać równowagę. Od razu kiedy stanęła na czterech łapach podeszła, a raczej spróbowała podejść do pobliskiego drzewa.
- Eee... Shantis? Co ty najlepszego wyprawiasz? - zapytał Okami, jednak Ona nie zwróciła na niego najmniejszej uwagi
- Shantis? - zapytała zdziwiona Charlie
- Tak. To jest jej prawdziwe imię. - wyjaśnił wilk - Nie wiedziałaś? Myślałem, że powiedziała wam wtedy w jaskini.
- Nie, nie powiedziała. Byłam święcie przekonana, że nazywa się Nina. A ty jak się tego dowiedziałeś? - spytła zaciekawiona Charlie
- No bo ja... - zaczął Okami, jednak nie zdążył dokończyć bo jakieś zwierzę wybiegło z lasu i potrąciło Shantis, której właśnie udało się zrobić kilka kroków bez wywrotki
Wilczyca przewróciła się, huknęła głową o ziemię i znowu straciła przytomność.
Tym razem była nieprzytomna dosyć długo. W tym czasie Okami i Tsube, który akurat przyszedł, zdążyli wygonić psa z terenu watahy.
Charlie przyjrzała się Shantis z troską. Omdlenie dwa razy jednego dnia to nic dobrego. Ona coś o tym wiedziała. Postanowiła powiadomić matkę Shantis. Tyle, że nie wiedziała gdzie znajduje się jej wataha. Postanowiła zapytać się o to Okami'ego.
- Okami, wiesz gdzie znajduje się wataha Shantis? - zapytała z troską
- Shantis? - zapytał ze zdziwieniem Tsube
- Tak, Shantis. To jest prawdziwe imię Niny. - wytłumaczył raz jeszcze Okami
- A skąd ty to wiesz? - spytał Alfa
- Wiesz, może powiem ci innym razem, co? - zaproponował Okami - Wracając do tematu watahy. Tak, wiem gdzie ona jest. Głównie dzięki temu dowiedziałem się jak się naprawdę nazywa Shantis. Chociaż... Dobra, powiem wam i teraz. Rano poszedłem do jej watahy i zacząłem wypytywać o Ninę, ale nikt nie znał tam wilczycy o takim imieniu. To samo w sobie dawało do myślenia, w końcu byłem pewien, że to jej wataha. Na koniec zapytałem się samych Alf, jednak i oni nic nie wiedzieli. - A no właśnie, zapomniałem wam wspomnnieć, że rodzice Shantis to Alfy. - Mówili jedynie, że ich córka - Shantis jest jak z mojego opisu. Kiedy w końcu znalazłem Shantis wypytałem ją o to wszystko i wtedy mi powiedziała. Przy okazji wyjaśniła również to, co wyjaśniła wam już jakiś czas temu.
- Powiedziała ci? - zapytała Charlie
- Tak. I naprawdę nie uważam, żeby wtedy ta cała gadka z liśćmi palmowymi była potrzebna.
- No cóż... - westchnęła Charlie - Wiem, że nie powiedziałaby nam gdybyś ty tam był.
- Tia... No, ale strasznie zboczyliśmy z tematu. Więc co z tą watahą? - zapytał już z uśmiechem na ustach Okami
- A no tak... Więc gdzie ona jest? - spytała Charlie
- No cóż, to dosyć daleko od naszej watahy. Tak jakoś 30 minut drogi.
- Hmm... No nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby ją tam wlec... - powiedziała po chwili
- Raczej nie. - wtrącił się Tsube
- No to co zrobimy? - zapytała zmartwiona Charlie
- Na pewno należy w jakiś sposób powiadomić jej rodziców
- Tak, to prawda. Ale jak? - spytała zdziwiona
- Nie wiem. Może, Okami pójdzie?
- Tak, to dobry pomysł. Okami? - Charlie spojrzała na Okami'ego
- Tak, jasne. Spoko. Pójdę... - odezwał się wilk, o którym była mowa

Przeszedł przez las ta samą drogą, którą szedł pierwszy raz. Kiedy doszedł na miejsce, zaczął szukać wilków, które wcześniej spotkał. Pamiętał jak wyglądali rodzice Shantis, ale nadal nie wiedział gdzie może ich znaleźć. Ostatnio po prostu na nich wpadł, a teraz?...
Najpierw obszedł teren watahy wzdłuż i wszerz, następnie zajrzał na polankę, wszedł do każdej jaskini. No...prawie każdej... Była jeszcze jedna, o której zapomniał, albo nawet jej nie zauważył.
Kiedy minęło około godziny, a Charlie i Tsube już zaczęli się o Okami'ego martwić, wreszcie odkrył tę ostatnią jaskinię. Wszedł do środka, pewien, że to właśnie tam zastanie rodziców Shantis. A tutaj niespodzianka! Jaskinia była pusta. Zrezygnowany padł na grunt.
- Nie no! Jak Oni się w tej watasze odnajdują? - pomyślał
Nagle usłyszał kroki i do jaskini weszła Shira ze śmieszną miną. Jak widać była bardzo zdziwiona jego kolejną wizytą.
- No nareszcie! - zawołał Okami
- Jak to ,,nareszcie''? - zapytała zdziwiona Shira - Czekałeś tu na mnie? Już ci przecież mówiłam, że w naszej wtasze nie ma żadnej wilczycy o imieniu Nina i czego ty tu jeszcze... - zaczęła
- To z Niną to była wielka pomyłka. - przerwał jej - Tak naprawdę szukałem Shantis.
- A jednak. Shantis jest w jaskini, jak chcesz to mogę po nią... - zaczęła
- Nie ma jej tam. - przerwał jej ponownie
- Jak to ,,nie ma"?! - krzyknęła wytrąconaz równowagi Shira
- Po prostu nie ma jej tam. Jest gdzie indziej. - wyjaśnił spokojnie Okami
- W takim razie gdzie jest? - spytała niecierpliwie Shira
- No i właśnie w tej sprawie przychodzę. - oznajmił Okami - Rodzice mnie wysłali. Shantis jest tymczasowo u nas.
Shira spojrzała na niego nie wiedząc co powiedzieć.
- A co się takiego stało? - zapytała w końcu
- Shantis uderzyła się w głowę.
- Jak to?! - krzyknęła szczerze przerażona Shira
- No... Sam nie wiem jak to się stało... - powiedział niepewnie wilk - Ale znalazłem ją nieprzytomną na ziemi. Wcześniej rozmawialiśmy i strasznie się zdenerwowała.
- O wadero! Nieprzytomną?!
- Tak. Zaniosłem ją do mojej watahy, ponieważ była ona zdecydowanie bliżej. Moja matka, Charlie, która jest również pielęgniarką w naszej watasze zajęła się nią nleżycie. Shantis w końcu się obudziła. Nie wiedziała gdzie jest, więc jej powiedziałem. Próbowała wstać, ale nie bardzo jej to wychodziło. Kiedy już jej się to udało i zrobiła kika kroków bez przewrotki, zza krzaków wybiegło dzikie zwierzę i skoczyło na Shantis. Upadła na ziemię i znowu straciła przytomność. Moja mama kazała mi tu przyjść i państwa powiadomić. - wyjaśnił
Przez chwilę trwała cisza. Shira próbowała przetrawić wszystko, co usłyszała od Okami'ego. Natomiast On sam przeczuwał, że nie należy się wtrącać.
- No więc. Nie możemy tu tak bezczynnie stać! - zaczęła Shira - Myślę, że musimy..


Nagle do jaskini wszedł, a raczej wbiegł Nikos.
- Hej, przeszkadzam?
- Nie, raczej nie. Czekaliśmy na ciebie. - powiedziała zawczasu Shira
- No to w porządku... - Nikos zerknął na Okami'ego i już miał coś powiedzieć, ale czarny wilk go uprzedził
- Em... Ja tu jestem tylko, tak w odwiedziny... - wytłumaczył się szybko
- Nie tylko, w odwiedzimy. Masz przecież ważną wiadomość! - krzyknęła Shira - Powiedz mu!
- No więc... Em, to było tak...
Okami opowiedział całą historię Nikos'owi. Oczywiście od momentu kiedy zobaczył Shantis leżącą nieprzytomnie na ziemi.
- Musimy natychmiast iść do Shantis! - zawołał
- Nie, nie! Bardzo proszę nie robić sobie kłopotu! - zawołał przestraszony Okami. Miał ich jedynie powiadomić, a o wizycie nie było mowy.
- Ależ to moja córka! Jak to mógłby być dla mnie kłopot? - krzyknął rozgniewany i trochę zdziwiony Nikos
- No tak... Rozumiem pana punkt widzenia, ale naprawdę poradzimy sobie!
- W porządku, jednak chcę ją zobaczyć - stawił warunek Nikos
- No nie wiem... - zastanowił się Okami - U nas niechętnie przyjmuje się gości
- Może i niechętnie, ale jednak Shantis u was jest... - zauważył chytrze Nikos
- No tak... ale to co innego! - usprawiedliwił się Okami
- Jak to, co innego?
- No, em... Bo my najpierw myśleliśmy, że jest wrogiem... i tylko dlatego ją wpuściłem - dokończył
- Tylko dlatego? - dociekała Shira
- Tak! - krzyknął Okami
- A potem?
- Potem, to był już tylko czysty przypadek.
- Ale jednak przyszedłeś do mnie, zapytać gdzie Ona może być. - ciągnęła dalej
- Chwila... Czy On nie pytał o Ninę? - zapytał Nikos
- Nie, chodziło mu o Shantis.
- O rany! No i co z tego? - wykrzyknął Okami
- To, że mówiłeś iż potem, to był jedynie przypadek... a zresztą! - machnęła łapą Shira
- No może i nie przypadek, ale przecież nie mogłem tak jej zostawić! - wybuchnął wilk
- W porządku. W to jeszcze mogę uwierzyć, ale w to, że nie chcesz żebyśmy tam szli tylko dlatego, iż niechętnie przyjmujecie gości w waszej watasze, już nie uwierzę. - orzekł Nikos
- Nooo... - Okami tak naprawdę, wymyślił fakt iż niechętnie przyjmują gości. Jego zdaniem rodzice Shantis mogliby przyjść do ich watahy, tyle że Charlie nic o tym nie mówiła i nie chciał robić jej dodatkowego kłopotu. Jednak, teraz nie wiedział co ma odpowiedzieć.
- H-A-L-O !!! - krzyknął Nikos
- Ech, przepraszam. Zamyśliłem się... - powiedział obudzony z transu Okami
- No tak, zauważyłem...
- No, więc to jest tak, że ja nie wiem czy rodzice się zgodzą, żeby państwa przyjąć... - zaczął powoli
- Ale przecież my przyjdziemy tylko na chwilkę! - zawołała zawiedziona Shira
- Może i tak... Ale myślę, że Shantis aktualnie nie jest wystarczająco na siłach, żeby państwa przyjmować! - wykręcił się zręcznie Okami
- Ale jak to? Własnych rodziców?
- No tak. Jest bardzo słaba i potrzebuje spokoju. Ale obiecuję, że powiadomię państwa osobiście, kiedy będą państwo ją mogli odwiedzić!
- No, nie jestem pewna...- zaczęła Shira, która miała jeszcze drobne wątpliwości
- A, wszystko u was w porządku? - zapytał Nikos
- Tak! Oczywiście! - zawołał Okami - W jak najlepszym! - dodał
- Ale powiadomisz nas od razu kiedy będzie już na siłach? - upewniła się Shira
- Tak, możecie by tego pewni!
- No dobrze.... Myślę, że możesz już iść. I powiedz swoim rodzicom, że już o wszystkim wiemy. - poradził Nikos
- Tak zrobię! - powiedział Okami, po czym powoli podszedł do wyjścia z jaskini
- Wracaj jak najszybciej! - zawołała za Nim Shira
- Tak, tak!

poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział VII

Shantis szła po terenie watahy. Na szczęście Okami nie odprowadził jej prosto pod jaskinię. Zdecydowanie nie miała ochoty tłumaczyć rodzicom co to za wilk. Miała już wystarczająco problemów i bez tego! Kiedy doszła do jaskini Alf, znowu zastała rodziców w niezbyt ciekawych humorkach.
- Shantis! - zawołała Shira - Czemu tak późno? I pomyśleć, że wcześniej narzekałam na to, że nie wychodzisz z jaskini! - powiedziała dziwnym tonem
- Mamo! To już nie mogę pochodzić po lesie? - zapytała Shantis
- Ależ oczywiście, że możesz, ale mogła byś nas wcześniej o tym uprzedzić, nie sadzisz? A nie tak, że ty się wymykasz z samego rana, a my nie wiemy co się z tobą dzieje!
- Przepraszam, mamo. - powiedziała Shantis - Już nigdy nie będę wychodzić. Nigdy.
Shira popatrzyła na nią smutno. Nie o to jej przecież chodziło! Tak, naprawdę była bardzo zadowolona, że Shantis zaczęła wychodzić do wilków w jej wieku, albo chociaż do lasu.
- Ale, to nie o to mi chodziło! - zawołała - Możesz wychodzić, gdzie tylko zechcesz!
- Nie ma potrzeby... - powiedziała Shantis i poszła do swojej ukochanej jaskini



Zanim położyła się spać, wyjęła pamiętnik ze szczeliny w skale. Miała nadzieję, że nikt go nie dotykał. U wilków sztuka pisania była jeszcze bardziej skomplikowana niż u ludzi, dlatego Shantis była bardzo dumna, że już ją opanowała. Zaczęła pisać, o tym wszystkim co ją spotkało w ciągu ostatnich kilku dni. A było tego dużo! Nim się spostrzegła, po prostu zasnęła z pamiętnikiem w łapkach.

Następnego dnia Shantis wstała dosyć późno. Musiała przespać ten cały bezsenny czas. Kiedy już trochę się przebudziła, wstała z ziemi i wyszła na zewnątrz. Oślepiło ją słońce wschodzącego poranka. Na chwilę przymknęła oczy. Była jeszcze trochę rozespana, więc poszła nad jeziorko się odświeżyć. Nie spotkała tam żadnego wilka.
- Pewnie wszyscy są już na polance... - pomyślała
Była z tego powodu zadowolona. Mogła wszystko zrobić w spokoju, bez okropnego przeczucia, że w każdej chwili może przyjść inny wilk.
Dlatego spokojnie weszła do jeziorka i spokojnie się umyła. Spokojnie wyszła z jeziorka, spokojnie się uczesała i spokojnie poszła do rodziców na śniadanie.
Już na nią czekali. Wszystkie inne wilki zdążyły zjeść, zanim Ona przyszła. Kiedy do nich podeszła, wskazali jej miejsce gdzie ma usiąść i patrzyli w milczeniu jak je. Kiedy skończyła, chwilę milczeli po czym Shantis zasugerowała, że może już pójdzie do swojej jaskini. Zgodzili się bez większego sprzeciwu. Kiedy już poszła, Shira zaczęła rozmawiać z Nikosem.
- Wiesz, wydaje mi się, że ostatnio nie było jej w domu tyle czasu tylko dlatego, że ją wygoniłam... Czy to z  tego powodu? Powinnam to zrobić jeszcze raz? Jak myślisz? - zapytała
- No nie wiem, czy to aby z tego powodu... - powiedział powściągliwie Nikos - Wiesz, może na razie poczekajmy? - zasugerował
- W porządku... - odezwała się wolno Shira

W tym samym czasie Shantis siedziała w jaskini. Słyszała całą rozmowę rodziców.
- Może rzeczywiście powinnam wyjść? - pomyślała - W sumie, dobrze mi to zrobi. Powinnam poćwiczyć bieganie.
I z taką myślą w głowie młoda wilczyca opuściła bezpieczną jaskinię i wyszła do lasu. Miała zamiar poszukać tajemniczego białego wilka, którego spotkała wczoraj wieczorem, kiedy wracała z Okami'm. Własnie...Okami...
- Pewnie nigdy nie dowie się, jak mam naprawdę na imię - pomyślała - No trudno. Trzeba żyć dalej.

Nie do końca pamiętała gdzie wczoraj spotkała białego wilka. Wiedziała jednak, że kiedy go zobaczyła poczuła się jak zahipnotyzowana i nie mogła odwrócić wzroku. Podobno Okami coś do niej mówił, nawet krzyczał jej do ucha, ale ona nic nie słyszała. Jednak mimo wszystko chciała go zobaczyć, jeszcze raz. W sensie białego wilka, nie Okami'ego. Czuła, że jest on kimś więcej niż zwykłym wilkiem śniegu.
Najpierw szła prosto, potem skręciła w prawo, następnie w lewo. Weszła do ciemnej części lasu. Tym razem bała się mniej, niż za pierwszym razem kiedy tu była. Doszła do kolejnego rozstaju dróg. To właśnie tutaj odłączyła się od Okami'ego i poszła na bok. Tym razem zrobiła tak samo.
Szła jeszcze chwilę pod górę, aż w końcu dostrzegła zapamiętaną zimową krainę. To był wręcz cud natury, piękny krajobraz. Ona się na tym znała. Przecież była wilczycą śniegu.



Śnieg był tutaj tak puszysty jak nie byle jaka kołderka. Shantis miała nieodparta chęć, żeby wybiec i po prostu się w nim zatopić. Nie opierała się i po prostu to zrobiła.



Okami  za to obudził się o normalnej porze. Był całkowicie wypoczęty. Na początku miał zamiar spędzić normalny dzień, jednak coś nie dawało mu spokoju. Ciągle myślał o tej całej Ninie, nie mógł przestać. Chciał zbadać tę sprawę i przy okazji zrobić to, czego nie zrobił wczoraj. Dlatego też szybko wyszedł z jaskini i zjadł śniadanie. Kiedy wychodził do lasu, jego mama nawet nie pytała gdzie idzie. Należała Ona do tych osób, które dużo rzeczy wiedzą bez zadawania pytań.
Najpierw zamierzał pójść do watahy wilczycy i sprawdzić czy tam jej nie ma. Kiedy doszedł na miejsce zaczął wypytywać tamtejsze wilki gdzie może znaleźć małą, białą wilczycę o imieniu Nina. Nikt nic nie wiedział. W pewnej chwili doszedł do pewnego czarnego wilka w kolczatej obręczy na szyi. Chyba się domyślacie o kogo chodzi? Jeżeli nie bardzo proszę, uważniej przeczytać rozdział I.
- Przepraszam, znasz może małą, białą wilczycę? - zapytał uprzejmie
- Czy ty mówisz o Shantis, córce Alf? - spytał zdziwiony
- Nie. Ta której szukam nazywa się Nina. - wytłumaczył
- Cóż, w takim razie bardzo mi przykro, ale nie mogę ci pomóc. Nie znam takiej.
- Ale jak to? - zapytał niemile zaskoczony Okami
- W naszej watasze zwyczajnie nie ma nikogo o takim imieniu. Jedyną wilczycą pasującą do twojego rysopisu jest Shantis - córka Alf. Jednak nie polecam się z nią zadawać.
- W porządku, ale jestem pewien, że ta której szukam nie nazywa się Shantis, a jeszcze bardziej pewien jestem tego, że właśnie tutaj znajduje się jej wataha. - powiedział Okami rozpaczliwie trzymając na swoim
- Rozumiem i bardzo mi przykro z tego powodu. Jeśli chcesz być pewien w 100℅ popytaj tutejsze Alfy. - zaproponował wilk
- Dziękuję, tak zrobię. A gdzie mogę ich znaleźć?
- Myślę, że sam na nich wpadniesz. Cieszę się, że mogłem ci pomóc. - powiedział uprzejmie czarny wilk
- Tak, dzięki. - mruknął rozmówca

Okami szedł dalej po terenie watahy. Nie do końca wiedział gdzie może znaleźć tego Alfę. Z pewnością ma On swoją własną jaskinię, tak jak u nich. Ale, ponieważ nigdy jeszcze tutaj nie był, a teren watahy był całkiem spory, znowu musiał pytać każdego kto mu się nawinął. Aż w końcu doszedł do pewnej wilczycy. Widać było, że jest już dorosła.



- Witaj, czy wiesz może gdzie mogę znaleźć Alfy z tej watahy? - zapytał najuprzejmiej jak umiał
- Ach! Chyba już ich znalazłeś! - powiedziała wilczyca
Z oddali nadbiegł inny, również dorosły wilk. Podszedł do wilczycy i powiedział
- To właśnie ja i Shira jesteśmy tutaj Alfami
- Och, dzień dobry! - powiedział speszony Okami
- Ech, proszę już bez tych przedziwnych grzeczności... Od razu widzę, że jesteś z innej watahy. Co cię tutaj sprowadza? - zapytała miłym głosem Shira
- No cóż... ja przyszedłem w sprawie pewnej wilczycy, która podobno należy do tej watahy.
- Do watahy Wolves in white?
- Tak, tak myślę. Nazywa się Nina. Jest młodą białą wilczycą. Dosyć małomówna.
- Och. - Shira wyraźnie się zasmuciła - Wybacz, ale muszę cię zmartwić. Musiałeś pomylić watahy' ponieważ w naszej nie ma nikogo o takim imieniu. Jednak nasza córka- Shantis, zdaje się zadziwiająco dobrze pasować do twojego opisu.
- Już mi to mówiono. Jednak to nie o nią chodzi.
- W taki razie pewnie jest tak jak mówi Shira. Pomyliłeś watahy mój drogi. - uśmiechnął się pokrzepiająco Nikos
- Kiedy ja byłem pewien... - powiedział cicho Okami
- No nic. - westchnęła Shira - W każdym razie nie mamy ci tego za złe.
- Jeszcze tego brakowało, żebyści mieli. - pomyślał Okami
- Dobrze. Dziękuję. - powiedział ze skwaszoną miną i odszedł nie czekając nawet na odpowiedź

W tym samym czasie Shantis biegła w dół na śnieg. Nie mogła się oprzeć. I co z tego, że przez to może nie przyjść biały wilk! Ona i tak wiedziała, że prędzej czy później się spotkają.
Zaczęła turlać się w śniegu i robić inne rzeczy o które nikt normalny by jej nie podejrzewał.
Nagle coś śmignęło w ciemności. Shantis momentalnie się odwróciła. Nie musiała widzieć, co to. Ona to wiedziała. I wiedziała, że to właśnie ten biały wilk.
Zaczęła powoli się skradać. Chciała ponownie mu się przyjerzeć. Jednak kiedy była, już tak blisko... wilk uciekł.
Shantis patrzyła jak biegnie przez śnieg. Nie musiał torować sobie drogi. Śnieg sam się przed nim odsuwał, tak jak by mu się kłaniał. Patrzyła safascynowana. Nie mogła oderwać wzroku.
- Jakież to piękne... - pomyślała

Okami szedł przez las. Odszedł na bezpieczną odległość od tej watahy i zatopił się w rozmyślaniach. Prez nieuwagę poszedł dłuższą ścieżką i teraz szedł przez mroczną część lasu. Tą do której jeszcze wczoraj obiecał sobie nigdy nie wracać. Dopiero wtedy się ocknął. Rozejrzał sięzdezorientowany na około. Mimo wszystko postanowił nie zawracać.
Kiedy doszedł do miejsca gdzie uprzednio skręciła Nina, a raczej Shantis zaświeciła mu się jasna lampka w głowie i uczynił to samo. Miał nadzieję, że ją znajdzie. Musieli sobie wyjaśnić parę spraw.
Kiedy doszedł na miejsce, istotnie ją zobaczył. Znowu stała jak skamieniała w jednym miejscu i ślepo patrzyła się w jeden punkt. Kiedy do niej podszedł nie zwrócił na niego uwagi. Zdenerwował sie lekko, jednak tym razem jedynie przewrócił oczami i potrząnął nią mocno.
Shantis ocknęła się natychmiastowo. Została wyrwana z transu, tym jakże brutalnym sposobem. Po niespełna minucie, jaka była jej potrzebna żeby dojść do siebie, Shantis spojrzała pytająco na Okami'ego.
- Dlaczego tuta przyszłeś? - zapytała
- Chciałem cię o coś zapytać i poszedłem o ciebie pytać w twojej watasze. Jednak nie znają tam nikogo o twoim imieniu. - powiedział
- Och. - westchnęła
- Pomyślałem, że możesz być tutaj i nie myliłem się. - kontynuował - Ale nadal nie wiem o co chodzi w tej całej sprawie.
- W takim razie, aby uniknąć dalszych nieporozumień, muszę ci o czymś powiedzieć. - wilczyca wzięła głęboki oddech - Ja ta naprawdę wcale nie nazywam się Nina. - westchnęła - Jestem Shantis. - uśmiechnęła się lekko - Miło mi cię poznać.
- Ale... - Okami spojrzał się na nią zdezorientowany - Tak nazywała się córka Alf tamtej watahy.
- W istocie. - powiedziała - To ja.
- W takim razie dlaczego nie powiedziałaś nam tego na początku, tylko żyłaś w kłamstwie? - zapytał Okami, któremu przechodziło już zdziwienie, a w jego głowie wzbierał tłumiony gniew
- A czy ty zdradziłbyś swoje prawdziwe imię komuś kto uważa cię za wroga? - zapytała
- Ach to... - zaśmiał się niezręcznie - Ale to była KOMPLETNA pomyłka! - zapewnił - Dopiero się uczę i nie wybaczyłbym sobie, gdyby jakiś wredny typ wparował na teren naszej watahy w czasie mojej warty. - powiedział na swoją obronę - A tak po za tym nie dość, że chodziłaś sobie jakby nigdy nic po naszym terenie, to jeszcze kiedy zacząłem cię pytać zachowywałaś się na maksa podejrzanie. I co ja niby miałem sobie pomyśleć?
- W porządku, w porządku, przecież ja cię o nic nie obwiniam. - uspokoiła go Shantis
- Skoro tak mówisz... A tak przy okazji... Może mi wreszcie powiesz jak to się stało, że znalazłaś się wtedy na terenie naszej watahy? Nie jestem taki głupi, jak ci się wydaje i wiem, że powiedziałaś wszystko moim rodzicom. Więc może teraz powiesz to samo mi?
Shantis westchnęła.
- Nigdy nie uważałam cię za głupiego. - odparła - I oczywiście mogę ci wszystko opowiedzieć bo niby czemu masz nie wiedzieć?
- Sam się zastanawiam...
Tak więc Shantis opowiedziała wszystko Okami'emu. Tak jak sobie tego życzył, kropka w kropkę z tym co wcześniej powiedziała jego rodzicom. Kiedy skończyła był lekko skołowany, jednak wiele spraw się wyjaśniło.
- No i teraz już wiesz, to co chciałeś wiedzieć. - zakończyła wilczyca
- To prawda... Ale skoro już wyjaśniamy wsystkie nieporozumienia, to kiedy o ciebie pytałem spotkałem czarnego wilka z kolczastą obręczą na szyji. - zaczął Okami
Shantis momentalnie zdrętwiała.
- Wydawał się ciebie nie lubić. Powiedział mi, że nie poleca się z tobą zadawać. Pokłóciliście się? - zapytał
- Powiedzmy, że nasze stosunki są napięte. - burknęła Shantis
- Czyli się pokłóciliście. - wywnioskował z jej słów Okami
- To On na mnie warczał kiedy wyciągnęłam przyjaźnie łapę! Nie ja! - krzyknęła wilczyca
- Spokojnie, ja tylko pytałem. - powiedział wilk - A tak po za tym w rozmowie ze mną był dosyć uprzejmy. Osobiście uważam, że całkiem miły z niego gość. Może powinnaś nim porozmawiać...? - zasugerował
- Oczywiście! No bo to ja wszystko robię źle! Wszyscy są co do mnie uprzedzeni! - krzyknęła Shants, próbując powstrzymać łzy - A nawet mnie nie znają! Ty nie jesteśninny niż wszyscy! Wszyscy jesteście tacy sami! Wszyscy! - zawołała i pobiegła do lasu
- Ale... Nie o to mi chodziło... - zaczął Okami - Zaczekaj! - krzyknął
- O rany! - pomyślał i pobiegł za nią

środa, 14 maja 2014

Rozdział VI

Po wcześniejszych wydarzeniach, rozmawiali jeszcze trochę. Aż w końcu przy dużym sprzeciwie Okami'ego padła decyzja, że Nina wróci do swojej watahy. Okami już się domyślał, że Nina coś powiedziała jego rodzicom w czasie jego nieobecności w jaskini oraz, że te liście palmowe i spuchnięta kostka były tylko przykrywką, żeby się go pozbyć. Był z tego powodu wielce niezadowolony. Wiedział, że z rodziców nic nie wyciśnie. Byli mistrzami w trzymaniu tajemnic, ale może Ona coś mu powie. Biorąc pod uwagę wszystkie jego rozmyślania, nie należy się dziwić, że kiedy okazało się iż jego matka nie chce puścić Niny samej do "ciemnego" i "strasznego" lasu, w którym łatwo mogła by się zgubić, od razu zgłosił się na ochotnika do towarzyszenia jej.

Shantis i Okami szli przez las. 
- Nie no! Czemu akurat On musi ze mną iść? - myślała Shantis
Byłe pewna, że będzie zadawał trudne pytania. Przecież zgłosił się nie bez powodu.
- Wciąż nie mogę pojąć, dlaczego Charlie się na to zgodziła... - myślała - Powiedziała tylko, że to dobry powód bliższego się  poznania. A jeśli ja nie chcę bliżej go poznawać? - denerwowała się
Okami zauważył jej niewesołą minę. Nie wiedział co z tym zrobić.
- Pewnie już się domyśliła czemu to ja chciałem z nią iść... - pomyślał
Szli w milczeniu, które rozwiewał jedynie szum wiatru i szelest liści. Okami nadal nie wiedział jak skłonić ją do rozmowy. Nagle wpadł na pomysł. To On prowadził, więc mógł niby nienaumyślnie "troszeczkę" zmienić kierunek, w którym szli. Zamierzał wybrać dłuższą drogę, żeby mieć więcej czasu, więc kiedy doszli do rozstaju dróg gdzie powinni byli skręcić w prawo, Okami poprowadził ich w przeciwnym kierunku. 
Weszli do niezbyt przyjemnej części lasu. Drzewa tu były ciemne, bez liści, jakby martwe. Ich łyse gałęzie szczelnie zasłaniały dostęp do słońca. 


Shantis zaczęła się bać. Nie przypominała sobie, żeby było tu tak ciemno, kiedy pierwszy raz tędy szła. Zaczęła nawet myśleć, że to może i nie tak źle iż Okami z nią poszedł.
- Co tu tak ciemno? - zapytała z lękiem
- A co? Boisz się? - zapytał z drwiącym uśmieszkiem
- No i zmieniłam zdanie. Dlaczego On musi mi towarzyszyć?!
- Wcale nie! - zapewniła go
- Tak uważasz?... - spytał wilk
- Tak... - odparła powoli Shantis
- W takim razie, ciekawe czy nie przestraszysz się TEGO! - krzyknął znienacka Okami i wyskoczył jej tuż przed twarzą.
Shantis podskoczyła ze strachu.
- Ha ha ha! - wilk zaśmiał się tylko
- Pff... I co w tym niby śmiesznego?! - prychnęła wilczyca
- Wszystko. - zaśmiał się wilk
- Ja się nie boję. - powiedziała Shantis po chwili milczenia - Tylko się dziwię. Nie przypominam sobie, żeby to tak wyglądało kiedy pierwszy raz tędy szłam
- Bo nie wyglądało. - powiedział
- Jak to? - zapytała
Okami uśmiechnął się. Cel został osiągnięty. Skłonił Ninę do rozmowy. Zobaczymy co z tego wyniknie.
- Wiesz, dużo się zmienia... 
- Aha. Ale chyba nie, aż tak? - zapytała powątpiewając
- A masz jakieś wątpliwości?
- No... Jakieś to mam. - powiedziała ciszej
- Ha, a jak dla mnie to ten las jest w porządku - powiedział niby odważnie
- No, dla mnie też... - powiedziała jeszcze ciszej
- Jasne... - drwił sobie z niej
Nagle w oddali usłyszeli dźwięk. Długie i przeciągłe wycie wilka. Nie należało Ono do nikogo z watahy. Było inne niż wycie większości wilków, jakie Shantis znała. Wydawało się być takie...MAGICZNE. Rozbrzmiewało niczym melodia wiatru, kołysząc liśćmi drzew.
Shantis nie przestraszyła się, jak miała w zwyczaju robić, kiedy działo się coś takiego. Jakby tego było mało poczuła nieodpartą chęć zbadania źródła tego tajemniczego dźwięku. Czuła jak jakaś nieznana siła przyciąga ją do niego, jak magnes przyciąga metal. Nie umiała się oprzeć swojej ciekawości i nie mówiąc nic towarzyszowi, szybko skręciła w bok. Zaczęła podążać w stronę z której dochodziło wycie. Chciała tylko to zbadać.

Biegła już chwilę. Nie wiedziała czy Okami zauważył jej zniknięcie, ale jej to nie obchodziło. Odgłos wycia zdawał się teraz brzmieć głośniej, a im więcej dźwięków dobiegało do jej uszu, tym bardziej ciekawość Shantis rosła. Biała wilczyca przyspieszyła kroku.
Była już w euforii. Pragnęła ujrzeć źródło tego anielskiego odgłosu. Pragnęła zobaczyć je w całej okazałości. Jej ciekawość praktycznie sięgnęła zenitu. Wszystko w niej pulsowało. Gnała tak przez śnieg, ciągnięta ciągle na przód i na przód. Nie była w stanie się zatrzymać, dopóki nie ujrzała w oddali, naprzeciwko siebie białego wilka. Leżał na śniegu.
Wilczyca gwałtownie wyhamowała.
- Śniegu? - pomyślała zdziwiona - Jak to możliwe?
Jednak szybko odpowiedziała sobie na to pytanie.
- No cóż... Najprawdopodobniej w niektórych miejscach jeszcze nie zdążył stopnieć. - pomyślała
Podeszła w milczeniu. Wilk majestatycznie leżał na śniegu z dumnie uniesioną głową. Wydawać by się mogło, że nie dostrzegał otaczającego go świata. Jednak w istocie wcale tak nie było.


Kiedy tylko Shantis podeszła o jeszcze jeden krok bliżej, niespodziewanie zerwał się z miejsca. Stanął na swoich czterech łapach, ukazując się w pełnej okazałości. Spojrzał na młodą wilczycę, która wpatrywała się w niego jak zaczarowana. Czuła wielką cześć, jaka biła od tego wilka. Patrzyła się na niego, mimo że wcale nie czuła się godna oglądania tak pięknego stworzenia. Jednak mimo wszystko robiła to, ponieważ wiedziała, że to może jej jedyna szansa. Czuła jak od środka przeszywa ją trwoga i uwielbienie do tego wilka.
Nagle biały wilk drgnął. Nie minęła sekunda, a już go nie było. Odbiegł jak huragan, wręcz lecąc ponad chmurami.
Po niespełna minucie przybiegł zdyszany Okami. Był bardzo zły, ale Shantis nie zwróciła na to uwagi.
- Co cię napadło?! - krzyknął
Wilczyca nie zauważała go.
- Czemu uciekłaś? Co ja bym powiedział rodzicom gdybym cię zgubił? No, co? - zawarczał rozeźlony
Shantis nadal milczała, nie zwracając najmniejszej nawet uwagi na Okami'ego
- Halo, mówię do ciebie! - krzyknął
Ona nadal nie patrzyła na niego, ani nie słuchała tego co do niej mówił.
- Odezwij się! - krzyknął raz jeszcze
Shantis traktowała go jak powietrze, jakim w istocie był dla niej w tej chwili.
- Ziemia do ciebie! - wrzasnął
Nadal nic.
- Głucha jesteś?! - wydarł się prosto do jej ucha
Kiedy i to nie poskutkowało potrząsnął jej głową.
Shantis ocknęła się natychmiastowo, wyrwana tak brutalnie z pięknego snu. Przerażona odskoczyła do tyłu.
- Nareszcie zeszłaś na ziemię. - powiedział sarkastycznie Okami - W takim razie, może powtórzę moje pytanie. Co cię napadło?!
Shantis spojrzała na niego oszołomiona. Jeszcze lekko nie kontaktowała tego, co się wokół niej działo.
- Em, halo! Jesteś tam? - zapytał zirytowany wilk
Wilczyca powoli, jak w transie kiwnęła głową.
- Wspaniale. W takim razie, może odpowiedziałabyś na moje pytanie?
- Ech... A... jakie było to twoje pytanie? - spytała Shantis potrząsając głową i odkładając swoje myśli na drugi plan
- No i masz ci los. - burknął wilk - Moje pytanie, tak między nami powtarzane już po raz trzeci, brzmi: Co cię napadło, żeby tutaj przyłazić?! - wrzasnął wytrącony z równowagi
- Tutaj? No bo ja... - zaczęła
- Tak tutaj. No dalej mówże wreszcie i chodźmy już z tąd.
- Gdybym to ja wiedziała. - westchnęła
- A nie wiesz?!
- Nie mam pojęcia. Tak mnie nagle naszło. Nie wiem czemu, bo nigdy tak nie miałam.
- Problemy wieku dojrzewania? - burknął wilk, któremu czasem nawet w takich sytuacjach nie brakowało poczucia humoru
- Nie mam bladego pojęcie, ale to też jest opcja. - odparła
- Nie mówiłem tego na poważnie!
- Skoro tak... Ale ja naprawdę nie wiem.
- Dobrze. W takim razie nad tym co siedzi w twojej głowie zastanowimy się innym razem. - powiedział wilk
- No chyba, że nie. - pomyślał
- Jak wolisz. - burknęła
- W takim razie chodźmy już, bo jak pewnie sama widzisz, ta rozmowa prowadzi do nikąd.
Wilczyca wykonała odruch, który najprawdopodobniej wzorował się na ludzkim wzruszeniem ramion i odwróciła się na pięcie.
Resztę drogi przeszli w milczeniu. Nie było o czym rozmawiać. Okami poprowadził ich możliwie jak najkrótszą ścieżką, kompletnie nie myśląc już o pierwotnym celu tej wyprawy. Na tę chwilę przestały interesować go sprawy prywatne Niny.
Kiedy doszli do miejsca z którego Shantis mogła już spokojnie sama wrócić do swojej watahy, Okami odezwał się.
- No cóż... To tutaj. To jak? Do zobaczenia?
- Jeśli już, to nieprędko. - powiedziała szczerze Shantis
- Tak... Nieprędko. - odparł powoli wilk
Spojrzał za siebie na las. Czekała go droga powrotna, ale z całą pewnością nie zamierzał iść przez ten mroczną - żeby nie powiedzieć straszną - część jaką tutaj przyszli. W tym momencie przypomniał sobie o głównym celu podróży dłuższą drogą. Przypomniał sobie te pytania, które miał jej zadać i już chciał je wymówić na głos, ale kiedy się odwrócił, Shantis już tam nie było.

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział V

Shantis stała jak skamieniała. Nie mogła nic powiedzieć, bo nie wiedziała co powiedzieć. Wszyscy się na nią gapili, a ona była coraz bardziej skrępowana.
- Eeee... No więc... - powoli powiedział Tsube
- No ten... - Charlie tak samo jak Shantis nie wiedziała co powiedzieć. Nawet nie wiedziała jak powinna się zachować, więc stała i tylko gapiła się jak głupia
Nastała krępująca cisza. Trwała by Ona pewnie jeszcze dosyć długo, gdyby nie przerwał jej Okami. Cały czas siedział cicho, a teraz w końcu się odezwał.
- Czemu nic nie mówicie? - zapytał rodziców
- Nic nie mówimy, bo tu nie ma co mówić. - brzmiała odpowiedź ze strony Tsube
- ... - Shantis nadal milczała i tylko zwieszała głowę
Okami w końcu się zirytował tym nieustającym milczeniem.
- No powiedz coś w końcu! - krzyknął do Shantis
- Nie krzycz na nią... - powiedziała powoli Charlie
- Właśnie! - przytaknął Tsube
- Jak to? - zapytał zdziwiony, po czym krzyknął - Wy nadal jej ufacie?!
- Sam nie wiem... - powiedział Tsube, po czym spojrzał na spuszczoną głowę Shantis
- Ale, jak można jej nie ufać? - zapytała zdziwiona Charlie
- Grrr... - zawarczał Okami
- Oni nadal jej ufają! Jak mogą? Po tym co im udowodniłem? - był wielce niezadowolony
- Wiecie... Zamiast tu tak stać, to może wejdziemy do jaskini, gdzie wszystko nam wytłumaczysz? - zapytała Charlie
- No przydało by się! - powiedział Okami
- Więc, chodźmy! - zawołała Charlie
Przeszli po terenie watahy i zatrzymali się przy jaskini.



Była przepiękna, ale zarazem tajemnicza i cała porośnięta liśćmi, jakby była częścią natury. Weszli do środka, a Shantis nie mogła się napatrzyć. Od wewnątrz wyglądała jeszcze piękniej. Można było zobaczyć cały las. Korony drzew tworzyły sklepienie.
- Czemu i my nie mamy takiej pięknej jaskini? - pomyślała żalem
Weszli jeszcze głębiej. Wydawać by się mogło, że ta jaskinia nie ma końca, ale jednak koniec znaleźli. Shantis rozglądała się wokoło z niekrytym podziwem. Charlie to zauważyła i powiedziała
- Jest piękna, prawda?
- Tak... - odezwała się Shantis
- No dobrze Mam nadzieję, że nie będziemy rozmawiać o tym jak wygląda ta jaskinia. - powiedział Tsube - Chociaż też jestem z niej dumny. - dodał
Przez chwilę wszyscy milczeli i tylko przyglądali się pięknu otaczającego ich świata. W wiosnę wszystko budzi się do życia. Tak, jak ta jaskinia.
- No dobrze... - przerwała milczenie Charlie - Teraz możesz nam wszystko wytłumaczyć. Co się stało? - zapytała Shantis
- Emm... - zaczerwieniła się i zerknęła na Okami'ego
- Rozumiem. - powiedziała Charlie - Okami, możesz wyjść na chwilkę? - zapytała
- Jak, to? - zapytał zdziwiony
- No, bo... zapomniałam wsiąść liści palmowych - powiedziała po chwili namysłu
- A po co ci tutaj liście palmowe? - zapytał jeszcze bardziej zdziwiony
- Eee... zakażenie wkradło się do łapki Niny! - zawołała
- Ale jak to? Przecież... - zaczął Tsube
Charlie posłała mu piorunujące spojrzenie.
- Tak, tak! - przytaknął od razu alfa - To prawda!
- W porządku... - powiedział podejrzliwie Okami - W takim razie... zaraz wracam.
- Nie spiesz się! - zawołała za nim Charlie
Poczekała chwilkę zerkając na Okamiego, po czym odwróciła się do Shantis.
- No dobrze. Niedługo wróci, więc się pospiesz. - odezwała się do Shantis
- No, więc to jest tak, że ja nie wiem od czego zacząć... - powiedziała powoli
- Więc zacznij od początku.
- Samego?
- Tak - powiedział Tsube
Shantis zastanawiała się czy może im wierzyć. Postanowiła nie zdradzać szczegółów. Powiedziała to tak
- Poszłam na polankę, ale tamtejsze wilki się ze mnie naśmiewały. Było mi bardzo przykro, więc pobiegłam do lasu. W szaleńczym biegu nie widziałam gdzie idę, ale wcale mnie to nie interesowało. Kiedy się zatrzymałam, byłam już na terenie waszej watahy, ale nie wiedziałam o tym. Wiedziałam tylko tyle, że jestem dosyć daleko od domu. I wtedy usłyszałam szelest w liściach. Zdziwiłam się i przestraszyłam, więc schowałam się w krzaki. Zobaczyłam innego wilka przechodzącego przez polankę. Myślałam, że mnie nie zauważył. Kiedy poszedł, wyszłam z kryjówki i miałam zamiar iść dalej, ale nagle ktoś na mnie skoczył. Poznałam, że to tamten wilk, czyli Okami. Gadał jakieś bzdury, o tym, że niby jestem wrogiem i chcę zaatakować jego watahę. Nie wiedziałam o co chodzi, ani co odpowiedzieć, więc milczałam. Potem groził mi, że w jego watasze w starciu z ,, niepokonanym i brutalnym ojcem, który najbardziej na świecie nienawidzi obcych'' będę inaczej gadać. Związał mi łapy i powlókł do watahy. - zakończyła
- Och, biedactwo! Musiałaś się strasznie bać! - powiedziała współczująco Charlie
- No, dobrze. A o co chodzi z tym w nocy? - zapytał Tsube
- No cóż. Nie bez powodu wybrałam sen na dworze - zaczęła Shantis - Kiedy już wszyscy zasnęli po cichu wstałam i uciekłam. Nie robiłam tego na złość, ale po prostu bardzo się bałam, i byłam pewna, że rodzice już się martwią. Istotnie. Martwili się. Po nocy spędzonej w domu, z samego rana wyruszyłam w drogę powrotną. Miałam zamiar wszystko wytłumaczyć. Ale kiedy doszłam, wy dopiero co wstaliście i byliście pewni, że noc spędziłam u was w watasze. I do tego nie mogłam wiedzieć, że najprawdopodobniej Okami mnie śledził, i właśnie wrócił z lasu. - zakończyła
- Czyli to o to chodzi... - powiedział powoli Tsube
W tym samym momencie do groty wpadł zdyszany Okami
- Wróciłem! - zawołał
- Wspaniale. - powiedziała Charlie
- I mam liście palmowe! - krzyknął
- Dobrze... - powiedział powoli Tsube
- I co? Nie obandażujesz jej nogi? - zapytał
- Ale przecież już mam zabandażowaną - wtrąciła swoje trzy grosze Shantis
- Ż-E C-O-?-?-?-?-? - zapytał
- No ten... Przyda się kolejna warstwa! - powiedziała Charlie
- No to czemu jej nie bandażujesz? - zapytał zdziwiony
- Bo przecież musimy wrócić do leży! - wykrzyknęła
- CZYLI TAM SKĄD WZIĄŁEM TE LIŚCIE? - zapytał jakby nie dowierzał
- No, ech...tak... - powiedziała Charlie
- Ż-E C-O-?-?-?-?-?-!-!-!-!-!-!
Nie da się opisać miny jaką miał. Było to coś jakby O_O   -_-
Gapił się tak dosyć długo, po czym wydusił
- Czyli, że mam rozumieć iż gnałem tam na złamanie karku, bezcelowo? - zapytał powątpiewając
- Emmm...no...ten...
Wszyscy milczeli, a Shantis tylko stała i gapiła się w ziemię.
- Może już tam pójdziemy? - zapytała powoli Charlie
- Tak, to dobry pomysł - dodał Tsube
Wszyscy w milczeniu szli do wyjścia z jaskini. W tej chwili Okami zadał drażniące pytanie.
- Nina, to może już nam wszystko wytłumaczysz, co?
- Ech... - Shantis nie wiedziała co powiedzieć
- Może później? - zapytała Charlie
- Jak to "później"? - zapytał jakby nie dowierzając
- Nina na pewno jest zmęczona.
- No i co z tego? Chyba może nam powiedzieć? Wtedy odpocznie. - powiedział nic nie rozumiejąc
- A, możemy z tym poczekać...? - zapytała powoli Shantis
- Czemu?
- Nie wiem... - powiedziała cała czerwona
- Ech... - Okami spojrzał na nią jak na wariatkę
- Jesteś cała czerwona! - zawołała Charlie
- Właśnie! Lepiej, już wracaj do swojej watahy! - powiedział Tsube
- Nie! Ja nie pozwalam! - krzyknął Okami
- ,,Dlaczego nie chcesz mu powiedzieć?" - zapytała spojrzeniem Charlie
- ,,Ja... sama nie wiem..." - odpowiedziała spojrzeniem Shantis
- Powiedz w końcu! - krzyknął do niej
- ... - Shantis milczała jak zaklęta
- Ech... Nienawidzę kiedy tak robisz! - rozzłościł się
- Jeszcze nie mogę mu powiedzieć... - pomyślała Shantis - Nie jestem gotowa. Dopiero kiedy mnie przeprosi!
Okami był bardzo zły, ale co mógł zrobić? Nawet jego rodzice byli po stronie, tej Niny!
- O co tu chodzi? - pomyślał
Nie przyszło mu do głowy, jak wielką sprawił jej krzywdę...

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział IV

Następnego dnia Shantis obudziła się dosyć wcześnie. Było to trochę nie do pomyślenia zważywszy na to kiedy zasnęła, ale miała dobry powód! A mianowicie - Wyjaśnić pewną sprawę z inną watahą*.
Wstała bardzo cicho, pilnując by nie obudzić rodziców i wyszła z jaskini. Nie za bardzo pamiętała drogę, wtedy przecież dotarła tam biegnąc na oślep, ale miała nadzieję, że trafi. Zaczęła iść. Do pokonania był kawał drogi. Nie miała pojęcie jak wróciła tak szybko. Nie miała teraz czasu na myślenie.

W tym samym czasie Okami już od dawna nie spał. On również położył się bardzo późno, ale podobno chłopcy mają mocniejszy... eee...mózg? Nie, no mózg to mocniejszy raczej u dziewczyn, a chłopcy mają mocniejsze mięśnie. Ale nie wnikajmy już w szczegóły. Wiemy tyle, że już nie spał i wyszedł z jaskini. Krążył dookoła watahy cały czas rozmyślając. Wydeptał w trawie niezłą ścieżkę...
O czym rozmyślał? O wielu rzeczach. Można by wyliczać bez końca! W głowie jego plątały się bez ładu i składu najprzeróżniejsze myśli, a On nie mógł nadać im odpowiedniego biegu.
- Nie no! - pomyślał - Muszę koniecznie coś wymyślić, bo inaczej cały trawnik nam zniszczę! A matka może się obudzić lada chwila... Nie chcę widzieć jej twarzy kiedy zobaczy, że Nina tak po prostu zwiała. Muszę ją znaleźć i powiedzieć co o niej myślę!
I z tą myślą w głowie poszedł do lasu.

Shantis szła już dosyć długo. Można powiedzieć, że około 20 minut. I chociaż nie wiedziała gdzie jest, czuła że idzie w dobrym kierunku. Nagle zobaczyła, że drzewa zaczynają rosnąć coraz rzadziej. Zaczęła biec, pewna że to właśnie to czego szuka. Jednak była w błędzie.
- Och, to tylko zwykła polanka... - powiedziała zawiedziona
Istotnie, przed nią ukazała się leśna polanka. Była ona całkiem zwyczajna. Pośrodku pyszniło się piękne jeziorko. Woda w nim była tak czysta, że można było się w niej przejrzeć.
- Ach! Jak ja wyglądam! - zawołała Shantis
Rzeczywiście nie wyglądała najpiękniej. Cała była w piasku i ziemi. A ponieważ Shantis bynajmniej nie zamierzała pokazywać się w watasze w takim stanie, natychmiast wskoczyła do jeziorka. Była przecież wiosna! Wczesna, ale jednak.
Miesiące spędzone samotnie w jaskini zrobiły swoje. Shantis nie miała okazji zabawy z innymi wilkami oraz ćwiczenia biegania i skoków, więc była beznadziejna w różnych grach sportowych. Jednak kiedy siedziała samotna i nikomu niepotrzebna bardzo jej się nudziło, więc wymyślała najprzeróżniejsze rzeczy. Trzeba przyznać, że w tej działce nie było lepszej. Tak samo jak w robieniu najprzeróżniejszych fryzur.** Była bardzo sprytna, jednak dla wilka najważniejszy jest ruch...
Tak, więc Shantis umyła się w jeziorku. Trzeba przyznać, że teraz wyglądała lepiej.



Nieźle, nieźle... - powiedziała sama do siebie - Teraz już chociaż wyglądam jak człowiek...eee...znaczy wilk. - i poszła dalej

W tym samym czasie Okami również szedł przez las. Nie do końca wiedział gdzie idzie, ale się tym nie przejmował. Typowy chłopak... Tylko iść i iść, a rozumu to za grosz. No dobrze, może trochę przesadziłam, ja w końcu jestem tylko narratorką, a to oni występują. Więc nie przeciągając idziemy dalej.
Tak, więc Okami szedł przed siebie. Nagle pomiędzy liśćmi drzew mignęło mu coś białego. Natychmiast zawrócił i pobiegł w tamtą stronę. Jednak nic nie zobaczył.
- Zdawało mi się. - pomyślał, po czym poszedł dalej.

Shantis odetchnęła z ulgą. Jak już pisałam nie była dobra w bieganiu, więc w potyczce z wysportowanym Okami'm, nie miała by szans. Wiedziała to, więc szybko schowała się za drzewami.
Nie chciała jego pierwszego spotkać. Najpierw miała zamiar porozmawiać z Charlie i Tsube i wszystko wyjaśnić. Pobiegła dalej.
- Nie ma czasu! - pomyślała

Kiedy wreszcie doszła do watahy, szybko pobiegła do jaskini koło, której spała. Charlie właśnie wychodziła.
- O! Widzę, że już wstałaś! - zawołała widząc nadbiegającą Shantis
- Jak to wstałam? - zapytała nic nie rozumiejąc
- Ech, kiedy wilka śpi i się budzi oznacza to, że wstał - powiedziała zdziwiona Charlie
- Eeeeee... - Shantis aż mowę odebrało. Czyli, że oni nie wiedzieli, że jej nie było i myślą, że tę noc, którą przespała w domu - przespała u nich?
- Ok, ok... Teraz to ja nic nie rozumiem... - powiedziała powoli Charlie
- ... - Shantis poczerwieniała
- O co chodzi? - zapytała zdziwiona Charlie
- No... eeee...
W tym momencie przybiegł Okami.
Nie wiadomo skąd się tu wziął i dlaczego akurat w takim momencie. Shantis już sama nie wiedziała, czy to dobrze, czy źle.
- Co się dzieje? - zapytał zdziwiony - I co robi tutaj ta wilczyca?
- Jak to, co tu robi? Przecież tu spała! - zawołała oburzona Charlie
Ona jak widać nie widziała różnicy, chociaż Shantis wyglądała lepiej. Jednak Okami z początku jej nie poznał. Niestety tylko z początku.
- Aaaa.... - zawołał mocno zdziwiony - Nina, to ty? - zapytał
Dla Okami'ego najbardziej nieprawdopodobne było to, że odważyła się wrócić. I niby po co?
- No... tak myślę, że to ja - bąknęła Shantis
- Szukałem cię po całym lesie! Gdzieś ty była? - zapytał chytrze
- Nooo... - zaczerwieniła się jeszcze bardziej.
- Co tu się dzieje? - zawołał zdziwiony Tsube
- No ładnie... - pomyślała Shantis - Mogłam tutaj nie wracać...
- Właśnie sama nie wiem - powiedziała Charlie
- No i ja też nie do końca... - zawtórował jej Okami
- Ty to już dobrze wiesz. - pomyślała Shanits. Jednak nie powiedziała tego na głos.
- No dobra, więc skoro już jesteśmy wszyscy, to może powiesz w końcu o co chodzi? - zawołała Charlie
- Właśnie! - powiedział Okami
Shantis zacisnęła zęby mocno, żeby tylko na niego nie warknąć. Coś czuła, że się nie polubią...
- ... - milczała
- Halo? Centralo? Jest tam kto? - naśmiewał się Okami
Shantis nadal milczała, chociaż nie była pewna czy to, aby dobry pomysł. Ostatni raz tak milczała i zaciskała wargi zębami, kiedy pierwszy raz spotkała Okami'ego.
- Widzicie? - zawołał triumfalnie Okami. - Mówiłem wam, że ta mała jest bardzo chytra! W nocy uciekła do swojej watahy, a teraz jeszcze ośmieliła się tutaj wrócić!
- Czy to prawda? - zapytała Charlie
Młoda wilczyca nie mogła znieść jej błagalnego spojrzenia, ale trzymała sztamę. Może dadzą jej spokój?
- A nie chcieliście mi wierzyć! - zawołał dumny ze swojego odkrycia Okami
Shantis nic nie mówiła, bo nie wiedziała co powiedzieć. O niczym nie myślała, bo nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Nie wiedziała nawet, kto jest zły, a kto dobry. Nie wiedziała niczego, więc się nie odzywała. Ale czuła, że historia z wczorajszego dnia się powtórzy, tyle że tym razem nie będzie miała aż tyle szczęścia co wtedy...
- A mogło być tak pięknie... Wszystko zepsułam! - pomyślała.
Powstrzymywała łzy napływające jej do oczu. Na szczęście oni nic nie zauważyli. Na szczęście...


* Chyba wiecie jaką, nie?
** Chodzi tu o jakieś zwyczajne jak na przykład loki. No przecież to tylko wilki!

piątek, 9 maja 2014

Rozdział III

Powoli robiło się ciemno. Zapadała noc, ale Shantis się nie bała. Wiedziała co robić.
Niestety nie mogła tego zrobić teraz. Charli nadal nie spała. Zaklinała się na bóstwa nocy, że nie uśnie puki nie będzie pewna, że Ninie/Shantis jest dobrze na dworze i że jednak nie zmieniła zdania.
I chociaż Shantis wiele razy mówiła, że na pewno woli spać na dworze i tak musiała teraz czekać i udawać, że już usnęła, żeby tamta dała jej spokój.
- No w końcu! -  pomyślała, kiedy głowa Charli opadła nieprzytomnie*
Rozejrzała się jeszcze raz dookoła. Musiała pozostać czujna. 
Jak najbardziej nie chciała tutaj przenocować. 
- Nie, gdziekolwiek byle nie tu! - pomyślała i zaczęła cicho wstawać
Łapa nadal mocno ją bolała, ale musiała to wytrzymać! Syknęła cicho. Przestraszona rozejrzała się dookoła. Czuła się jakby popełniała jakieś przestępstwo. A przecież wcale tak nie było...
- Nie ważne. Ucieknę i będzie po wszystkim! Mama pewnie już się martwi... - zaniepokoiła się
Po cichutku przeszła koło jaskini. Zęby zaciskała na wargach tak mocno, że były już sine.
- Jeszcze tylko trochę... - myślała
Nie zauważyła, że ktoś się za nią skrada. Przeszła na paluszkach przez polankę i koło ostatniej jaskini. Następnie weszła do lasu.
- Uff... - odsapnęła - Nareszcie!
Zaczęła biec nie zważając na bolącą łapę.
Nagle usłyszała, jakby cichy szmer i trzask gałęzi za sobą.
- Nie, no Déjà vu. To już raz się działo! No, ale wtedy to się wcale dobrze nie skonczyło. - zaniepokoiła się - Spokojnie... Muszę tylko iść naprzód... i się nie odwracać... - pomyślała
Była już dosyć blisko swojej watahy. Szelest ustał.
- Może tylko mi się zdawało... - uspokoiła się

Kiedy tylko weszła na teren swojej watahy, uśmiechnęła się z ulgą i zawołała
- Mamo! Tato! Już jestem!
Z jaskini pędem wybiegła Shira i zawołała
- Och, gdzieś ty była?! Martwiliśmy się o ciebie! Co ty robiłaś? - zadawała tyle pytań na raz, że Shantis nie mogła się połapać
- A tam... Ja tylko zostałam dłużej w lesie! - Shantis z jakiś niewytłumaczalnych powodów postanowiła nie ujawniać prawdziwej przyczyny
- Tak...dłużej... Czyli do północy? - burknął Nikos
- Noooo.... Eeeeee... - zaczerwieniła się Shantis
- Spokojnie, Niki!** Wytłumaczy nam rano. Idź do łóżka córko! - zawołała Shira
- Tak! To dobry pomysł! - zawtórował Nikos
Shantis razem z rodzicami odeszła do jaskini, próbując zapomnieć o wydarzeniach z dzisiejszego dnia. Jednak była jedna osoba, która nadal o nich pamiętała...



Okami chował się w krzakach. Nie mógł uwierzyć we wszystko co przed chwilą usłyszał!
Spodziewał się, że Nina spróbuje uciec, więc czekał aż wszyscy zasną. Chciał mieć dowód na to, że jest niebezpieczna i należy mieć na nią oko. Kiedy tylko zauważył, że gdzieś idzie, zaczął ją śledzić. I nie pomylił się. Istotnie Nina próbowała uciec. Jednak nie do swoich żądnych krwi kolegów (jak myślał), a do rodziców. A może oni tylko udawali? I czemu Nina nie powiedziała im prawdy? Wszystko mu się poplątało!
- Zostawić to tak teraz? - pomyślał - No cóż... Miałbym dowód w postaci choćby tego, że Niny nie ma... No nie wiem... Chociaż...Spoko! I tak nic teraz nie zdziałam! - podjął decyzję i wycofał się w stronę lasu, a jego niebieskie oczy mignęły w ciemności.



Shantis zadrżała. Zobaczyła coś jakby szafiry w ciemności lasu.
- Co to może być? - zastanowiła się
Zamigały niby gwiazdy po czym zniknęły.
- Może to tylko złudzenie? - pomyślała - Tak! Muszę się porządnie wyspać!

Okami szedł przez las. Nadal nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony Nina uciekła, choć tak dobrze ją traktowano, a z drugiej strony wcale nie planowała ataku na ich watahę. Jednak... mogła też udawać...  Ale jedno było dziwne. Jak można tak lekceważyć troskę innych? No jak?! I czemu nie chciała zostać na noc? Przecież nic złego jej nie robili!
Nim się obejrzał był już na miejscu. Charli nadal spała. Spojrzał na nią z czułością. Nie, nie mógł jej obudzić! Postanowił poczekać. Położył się, jednak nie mógł zasnąć. Cały czas myślał.


Jeszcze jedna osoba tej nocy nie mogła zasnąć. Shantis cały czas rozmyślała o szafirach, które ujrzała w ciemności. A może to wcale nie były tylko szafiry...
- Jutro koniecznie muszę rozgryźć tę sprawę. Ale na razie... CHCĘ ZASNĄĆ! - pomyślała
Po długim czekaniu jej życzenie się spełniło.


* Jeśli ktoś nie wie, to oznacza, że już zasnęła
** Czemu użyłam tu zdrobnienia? Bo mi pasowało do fabuły i dialogu. Tak jakoś...

sobota, 3 maja 2014

Rozdział II

Shantis szła, a raczej była wleczona przez las.
- Nie no... Jak ja dałam się w to wkręcić? - myślała - Jeszcze przed chwilą byłam w mojej, może nie ciepłej, ani nie przytulnej, ale przynajmniej bezpiecznej jaskini.
- A, teraz co? Jestem wleczona, co samo jest poniżej mojej godności i to do tego przez obcego wilka! - raczej nie była tym zachwycona. Jej rozmyślania przerwał głos

- No i jesteśmy na miejscu! - zawołał wilk, bardziej do siebie niż do niej
- Bardzo się cieszę... - pomyślała
Zaczęła się rozglądać. Wataha była położona podobnie jak ich na polance. Jednak ta polanka trochę się różniła. Było  tu mniej światła i ogólnie więcej drzew. Dookoła niej były trzy czy cztery jaskinie (pewnie tu mieszkają - pomyślała), a wilk ciągnął ją do największej z nich.
- No świetnie... - pomyślała - Nadeszła moja ostatnia godzina...
W środku było dosyć ciemno. Dookoła słyszała głosy
- Okami, wróciłeś!
- Czyli tak on się nazywa... - pomyślała
- Kogo ciągniesz?
- Nikogo ważnego - odpowiadał Okami
- Jak to?
- Dowiecie się! - wilk był już trochę zirytowany
- To ja tu idę do wodza, a oni zadają bezsensowne pytania, że kogo niby ciągnę?... - myślał
Kiedy wreszcie przedarli się przez ten mur pytań* doszli do najciemniejszej części jaskini.
- Wróciłem, ojcze! - krzyknął Okami
- Świetnie synku. A kogo to tak ciągniesz? - zapytał głos z wnętrza jaskini
- Nikogo ważnego - odpowiedział ironicznie
- Jak to?
- Podejdź, to sam zobaczysz! - zawołał wesoło
Shantis przełknęła ślinę. No i teraz dopiero się zacznie. Zaraz zobaczy jak wygląda Alfa tej watahy. Ten bezwzględny ojciec Okami'ego, który najbardziej w świecie nie lubi nieproszonych gości. O, wadero!
Zza cienia zaczął wyłaniać się wilk.



Shantis rozwarła buzię na całą szerokość. Musiała teraz wyglądać prześmiesznie!
- Ale... Czyli, że pan wcale nie jest, okrutnym i bezwzględnym wilkiem bez serca, który najbardziej na świecie nie lubi nieproszonych gości? - zapytała, kiedy już doszła do siebie
- Ech, a kto ci nagadał takich głupot? - wilk był szczerze zdziwiony
Okami zrobił się czerwony jak pomidor i skulił się w sobie. Po czym zaczął powoli się cofać.
- No tak... Można się było tego spodziewać! - powiedział zawiedzionym głosem - Okami, rozwiąż ją! - rozkazał
- Ale, ojcze! Ona próbowała zaatakować naszą watahę! - zaczął protestować wilk
- To na pewno jakieś nieporozumienie!
- No, ale...
- Natychmiast ją rozwiąż! - krzyknął głosem nie znoszącym sprzeciwu
Okami podszedł do Shantis i z kwaśną miną począł rozszarpywać liny.
W pewnej chwili zębami rozciął jej łapę**
- Wrrr - syknęła Shantis. Chciała, żeby zabrzmiało to jak najciszej, ale On oczywiście i tak to usłyszał. W końcu stał tak blisko. Zresztą tak samo jak wódz.
- Okami, trochę ostrożniej! - zawołał
Wilk o którym była mowa, posłał jej tak mordercze spojrzenie, że aż musiała odwrócić wzrok.
- Nie martw się kochana. Zaraz pójdziemy do leży, gdzie na pewno zabandażują ci łapę - powiedział miłym głosem wódz
- No i jeszcze tylko tego brakowało! - pomyślał Okami - Mogłem wtedy w lesie nie zwrócić na nią uwagi, to by się to teraz nie działo!
- Coś nie tak, synu? - spytał wódz
- Nieeee... Wszystko, ok. Tylko myślę, że powinniśmy zachować większe środki ostrożności. - powiedział niezbyt uprzejmym głosem Okami
- Już ty sobie tym nie zawracaj głowy. Od ostrożności jestem ja!
Okami skończył rozcinać liny. Było widać, że teraz robi to ostrożniej.
- Jestem wolna !!! - pomyślała Shantis
Jednak nie chciała, a może nie mogła uciekać. Łapa tak ją bolała, że prawie nie mogła chodzić. Dlatego z wdzięcznością przyjęła pomoc od Alfy.
Poprowadził ją do wyjścia z jaskini. Wiedziała, że On wie, iż łapa bardzo ją boli, więc nie zawracała mu głowy i próbowała udawać, że nie jest tak źle. Przeszli przez polankę, aż do ostatniej jaskini. Przywitała ich wilczyca pielęgniarka



- Witaj, moja droga. Co się stało? - powiedziała miłym głosem
- Nic, takiego... - odpowiedziała Shantis
- Bzdura! - odrzekł wódz - Nasz syn, pomylił się (mocno zaakcentował słowo pomylił) i uznał, że ta miła panienka jest wrogiem, który chce zaatakować naszą watahę. Dlatego związał ją i przywlókł do mnie. Ja, oczywiście uznałem, że jest niegroźna, więc kazałem mu ją rozwiązać. Ale podczas rozszarpywania lin, mocno zranił jej łapę i teraz kuleje.
- Ich syn? - pomyślała Shantis - Czyli to właśnie jest matka Okami'ego. Tylko ciekawe jak się nazywa, no i oczywiście jak się nazywa Alfa.
Jej pytanie uprzedziła wilczyca.
- No dobrze. Chodź kochana. Zaprowadzę cię do leży - Tsube, chcesz iść z nami? - zapytała wodza
- Skoro mnie zapraszacie to nie odmówię. - odrzekł Tsube
- Czyli, wódz ma na imię Tsube... - pomyślała Shantis i pokornie poszła za wilczą pielęgniarką
Okami, chociaż nikt go nie zapraszał, też za nimi poszedł. Może chciał zobaczyć jak to się potoczy? Kto go tam wie...
Weszli do jaskini. Wbrew pozorom wcale nie było tam ciemno, ani strasznie.
- Ufff... - pomyślała Shantis - Chyba jednak ujdę z życiem. Chyba... O_O
- No i jesteśmy! To właśnie jest leża. - powiedziała wilczyca - Chodź kochanie, zaraz będzie po bólu.
Shantis niepewnie zaczęła podchodzić do matki Okami'ego. Ta zachęciła ją wzrokiem, żeby się położyła na ziemi, w miejscu gdzie leżały liście palmowe***. Następnie polała jej ranę wodą i owinęła w jeden z liści. Shantis bardzo bolało, ale nie odważyła się nawet pisnąć. W końcu nadal nie wiedziała czy jest tu bezpieczna...
- No dobrze, skończyłam. - powiedziała wilczyca - Pewnie nadal się boisz, ale uwierz mi, że nie ma czego. Nasz syn bywa porywczy, ale to tylko dla dobra stada. Rozumiesz, prawda?
- Tak, oczywiście. - odrzekła Shantis
- No, dobrze. Nie dasz rady wrócić do domu, więc będziesz musiała tu zostać na noc, ale skoro tak, to musisz nas trochę lepiej poznać. Pewnie nawet nie wiesz jak się nazywam?
Shantis pokręciła przecząco głową.
- No, tak. Więc pozwól, że ja pierwsza się przedstawię. Nazywam się Charli, a to mój mąż Tsube - pokazała na wodza - Natomiast to nasz syn, Okami - zerknęła na wilka
- Jesteśmy Alfami w tej watasze, ale Charli jest również pielęgniarką - dopełnił Tsube
- A, ty? Jak się nazywasz? - zapytała Charli
- No, tak... -_- Ta chwila musiała nadejść, prędzej czy później... Mama zawsze mówiła, żeby nie zdradzać swojego prawdziwego imienia i pochodzenia nieznajomym. A oni przecież są nieznajomymi... Jednak nie mogę przemilczeć tego pytania! Jeszcze by coś zaczęli podejrzewać. Więc co mam zrobić?! - przez umysł Shantis na raz przeszło milion różnych myśli
- Coś się stało? - zapytała Charli
- Nie, nie! To nic takiego! - pospieszyła z odpowiedzią Shantis
- Skoro to nic takiego, to może powiesz nam wreszcie jak się nazywasz? - burknął Okami
- Tak, tak! Oczywiście! Więc ja... nazywam się...
- No, jak!? - zirytował się wilk
- Nina! Właśnie, Nina! - krzyknęła Shantis
- Nina... Hmmm... - zastanowił się Tsube
- Całkiem ładne imię - powiedziała Charli
- Dziękuję... - szepnęła Shantis
Nastała krępująca cisza, którą przerwała Charli
- No, to...gdzie śpisz? - zapytała
Shanis popatrzyła na nią tak, jakby ta spytała co najmniej, czy ma już dzieci.
- No, racja... - Charli puknęła się w głowę. - Przecież jeszcze nie znasz tej watahy...
Shantis przez chwilę się zastanowiła i wpadła na błyskotliwy pomysł.
- Mogę spać na dworze! - krzyknęła
- Na dworze? - Charli popatrzyła na nią dziwnie - Nie tak traktujemy tutaj gości!
- Myślę, że może spać w jaskini. - powiedział Tsube
- Nie, nie! - zawołała natychmiast Shantis - Ja naprawdę wolę spać na dworze!
- Jesteś tego aby pewna? - jeszcze raz spytała Charli
- Tak, jestem. - powiedziała Shantis
- Tym bardziej, że mam już plan - pomyślała


* Taka metafora. To znaczy dużo, dużo pytań.
** Nie, on oczywiście nie rozciął jej łapy w sensie dosłownym. On tylko mocną ją skaleczył zębami
*** Je też nie wiem, skąd wilki je wytrzasnęły. Fantazja xD