Shantis i Okami szli przez las.
- Nie no! Czemu akurat On musi ze mną iść? - myślała Shantis
Byłe pewna, że będzie zadawał trudne pytania. Przecież zgłosił się nie bez powodu.
- Wciąż nie mogę pojąć, dlaczego Charlie się na to zgodziła... - myślała - Powiedziała tylko, że to dobry powód bliższego się poznania. A jeśli ja nie chcę bliżej go poznawać? - denerwowała się
Okami zauważył jej niewesołą minę. Nie wiedział co z tym zrobić.
- Pewnie już się domyśliła czemu to ja chciałem z nią iść... - pomyślał
Szli w milczeniu, które rozwiewał jedynie szum wiatru i szelest liści. Okami nadal nie wiedział jak skłonić ją do rozmowy. Nagle wpadł na pomysł. To On prowadził, więc mógł niby nienaumyślnie "troszeczkę" zmienić kierunek, w którym szli. Zamierzał wybrać dłuższą drogę, żeby mieć więcej czasu, więc kiedy doszli do rozstaju dróg gdzie powinni byli skręcić w prawo, Okami poprowadził ich w przeciwnym kierunku.
Weszli do niezbyt przyjemnej części lasu. Drzewa tu były ciemne, bez liści, jakby martwe. Ich łyse gałęzie szczelnie zasłaniały dostęp do słońca.
Shantis zaczęła się bać. Nie przypominała sobie, żeby było tu tak ciemno, kiedy pierwszy raz tędy szła. Zaczęła nawet myśleć, że to może i nie tak źle iż Okami z nią poszedł.
- Co tu tak ciemno? - zapytała z lękiem
- A co? Boisz się? - zapytał z drwiącym uśmieszkiem
- No i zmieniłam zdanie. Dlaczego On musi mi towarzyszyć?!
- No i zmieniłam zdanie. Dlaczego On musi mi towarzyszyć?!
- Wcale nie! - zapewniła go
- Tak uważasz?... - spytał wilk
- Tak... - odparła powoli Shantis
- W takim razie, ciekawe czy nie przestraszysz się TEGO! - krzyknął znienacka Okami i wyskoczył jej tuż przed twarzą.
Shantis podskoczyła ze strachu.
- Ha ha ha! - wilk zaśmiał się tylko
- Pff... I co w tym niby śmiesznego?! - prychnęła wilczyca
- Wszystko. - zaśmiał się wilk
- Ja się nie boję. - powiedziała Shantis po chwili milczenia - Tylko się dziwię. Nie przypominam sobie, żeby to tak wyglądało kiedy pierwszy raz tędy szłam
- Tak uważasz?... - spytał wilk
- Tak... - odparła powoli Shantis
- W takim razie, ciekawe czy nie przestraszysz się TEGO! - krzyknął znienacka Okami i wyskoczył jej tuż przed twarzą.
Shantis podskoczyła ze strachu.
- Ha ha ha! - wilk zaśmiał się tylko
- Pff... I co w tym niby śmiesznego?! - prychnęła wilczyca
- Wszystko. - zaśmiał się wilk
- Ja się nie boję. - powiedziała Shantis po chwili milczenia - Tylko się dziwię. Nie przypominam sobie, żeby to tak wyglądało kiedy pierwszy raz tędy szłam
- Bo nie wyglądało. - powiedział
- Jak to? - zapytała
Okami uśmiechnął się. Cel został osiągnięty. Skłonił Ninę do rozmowy. Zobaczymy co z tego wyniknie.
- Wiesz, dużo się zmienia...
- Aha. Ale chyba nie, aż tak? - zapytała powątpiewając
- A masz jakieś wątpliwości?
- No... Jakieś to mam. - powiedziała ciszej
- Ha, a jak dla mnie to ten las jest w porządku - powiedział niby odważnie
- No, dla mnie też... - powiedziała jeszcze ciszej
- Jasne... - drwił sobie z niej
Nagle w oddali usłyszeli dźwięk. Długie i przeciągłe wycie wilka. Nie należało Ono do nikogo z watahy. Było inne niż wycie większości wilków, jakie Shantis znała. Wydawało się być takie...MAGICZNE. Rozbrzmiewało niczym melodia wiatru, kołysząc liśćmi drzew.
Shantis nie przestraszyła się, jak miała w zwyczaju robić, kiedy działo się coś takiego. Jakby tego było mało poczuła nieodpartą chęć zbadania źródła tego tajemniczego dźwięku. Czuła jak jakaś nieznana siła przyciąga ją do niego, jak magnes przyciąga metal. Nie umiała się oprzeć swojej ciekawości i nie mówiąc nic towarzyszowi, szybko skręciła w bok. Zaczęła podążać w stronę z której dochodziło wycie. Chciała tylko to zbadać.
Shantis nie przestraszyła się, jak miała w zwyczaju robić, kiedy działo się coś takiego. Jakby tego było mało poczuła nieodpartą chęć zbadania źródła tego tajemniczego dźwięku. Czuła jak jakaś nieznana siła przyciąga ją do niego, jak magnes przyciąga metal. Nie umiała się oprzeć swojej ciekawości i nie mówiąc nic towarzyszowi, szybko skręciła w bok. Zaczęła podążać w stronę z której dochodziło wycie. Chciała tylko to zbadać.
Biegła już chwilę. Nie wiedziała czy Okami zauważył jej zniknięcie, ale jej to nie obchodziło. Odgłos wycia zdawał się teraz brzmieć głośniej, a im więcej dźwięków dobiegało do jej uszu, tym bardziej ciekawość Shantis rosła. Biała wilczyca przyspieszyła kroku.
Była już w euforii. Pragnęła ujrzeć źródło tego anielskiego odgłosu. Pragnęła zobaczyć je w całej okazałości. Jej ciekawość praktycznie sięgnęła zenitu. Wszystko w niej pulsowało. Gnała tak przez śnieg, ciągnięta ciągle na przód i na przód. Nie była w stanie się zatrzymać, dopóki nie ujrzała w oddali, naprzeciwko siebie białego wilka. Leżał na śniegu.
Wilczyca gwałtownie wyhamowała.
- Śniegu? - pomyślała zdziwiona - Jak to możliwe?
Jednak szybko odpowiedziała sobie na to pytanie.
- No cóż... Najprawdopodobniej w niektórych miejscach jeszcze nie zdążył stopnieć. - pomyślała
Podeszła w milczeniu. Wilk majestatycznie leżał na śniegu z dumnie uniesioną głową. Wydawać by się mogło, że nie dostrzegał otaczającego go świata. Jednak w istocie wcale tak nie było.
Była już w euforii. Pragnęła ujrzeć źródło tego anielskiego odgłosu. Pragnęła zobaczyć je w całej okazałości. Jej ciekawość praktycznie sięgnęła zenitu. Wszystko w niej pulsowało. Gnała tak przez śnieg, ciągnięta ciągle na przód i na przód. Nie była w stanie się zatrzymać, dopóki nie ujrzała w oddali, naprzeciwko siebie białego wilka. Leżał na śniegu.
Wilczyca gwałtownie wyhamowała.
- Śniegu? - pomyślała zdziwiona - Jak to możliwe?
Jednak szybko odpowiedziała sobie na to pytanie.
- No cóż... Najprawdopodobniej w niektórych miejscach jeszcze nie zdążył stopnieć. - pomyślała
Podeszła w milczeniu. Wilk majestatycznie leżał na śniegu z dumnie uniesioną głową. Wydawać by się mogło, że nie dostrzegał otaczającego go świata. Jednak w istocie wcale tak nie było.
Kiedy tylko Shantis podeszła o jeszcze jeden krok bliżej, niespodziewanie zerwał się z miejsca. Stanął na swoich czterech łapach, ukazując się w pełnej okazałości. Spojrzał na młodą wilczycę, która wpatrywała się w niego jak zaczarowana. Czuła wielką cześć, jaka biła od tego wilka. Patrzyła się na niego, mimo że wcale nie czuła się godna oglądania tak pięknego stworzenia. Jednak mimo wszystko robiła to, ponieważ wiedziała, że to może jej jedyna szansa. Czuła jak od środka przeszywa ją trwoga i uwielbienie do tego wilka.
Nagle biały wilk drgnął. Nie minęła sekunda, a już go nie było. Odbiegł jak huragan, wręcz lecąc ponad chmurami.
Po niespełna minucie przybiegł zdyszany Okami. Był bardzo zły, ale Shantis nie zwróciła na to uwagi.
- Co cię napadło?! - krzyknął
Wilczyca nie zauważała go.
- Czemu uciekłaś? Co ja bym powiedział rodzicom gdybym cię zgubił? No, co? - zawarczał rozeźlony
Shantis nadal milczała, nie zwracając najmniejszej nawet uwagi na Okami'ego
- Halo, mówię do ciebie! - krzyknął
Ona nadal nie patrzyła na niego, ani nie słuchała tego co do niej mówił.
- Odezwij się! - krzyknął raz jeszcze
Shantis traktowała go jak powietrze, jakim w istocie był dla niej w tej chwili.
- Ziemia do ciebie! - wrzasnął
Nadal nic.
- Głucha jesteś?! - wydarł się prosto do jej ucha
Kiedy i to nie poskutkowało potrząsnął jej głową.
Shantis ocknęła się natychmiastowo, wyrwana tak brutalnie z pięknego snu. Przerażona odskoczyła do tyłu.
- Nareszcie zeszłaś na ziemię. - powiedział sarkastycznie Okami - W takim razie, może powtórzę moje pytanie. Co cię napadło?!
Shantis spojrzała na niego oszołomiona. Jeszcze lekko nie kontaktowała tego, co się wokół niej działo.
- Em, halo! Jesteś tam? - zapytał zirytowany wilk
Wilczyca powoli, jak w transie kiwnęła głową.
- Wspaniale. W takim razie, może odpowiedziałabyś na moje pytanie?
- Ech... A... jakie było to twoje pytanie? - spytała Shantis potrząsając głową i odkładając swoje myśli na drugi plan
- No i masz ci los. - burknął wilk - Moje pytanie, tak między nami powtarzane już po raz trzeci, brzmi: Co cię napadło, żeby tutaj przyłazić?! - wrzasnął wytrącony z równowagi
- Tutaj? No bo ja... - zaczęła
- Tak tutaj. No dalej mówże wreszcie i chodźmy już z tąd.
- Gdybym to ja wiedziała. - westchnęła
- A nie wiesz?!
- Nie mam pojęcia. Tak mnie nagle naszło. Nie wiem czemu, bo nigdy tak nie miałam.
- Problemy wieku dojrzewania? - burknął wilk, któremu czasem nawet w takich sytuacjach nie brakowało poczucia humoru
- Nie mam bladego pojęcie, ale to też jest opcja. - odparła
- Nie mówiłem tego na poważnie!
- Skoro tak... Ale ja naprawdę nie wiem.
- Dobrze. W takim razie nad tym co siedzi w twojej głowie zastanowimy się innym razem. - powiedział wilk
- No chyba, że nie. - pomyślał
- Jak wolisz. - burknęła
- W takim razie chodźmy już, bo jak pewnie sama widzisz, ta rozmowa prowadzi do nikąd.
Wilczyca wykonała odruch, który najprawdopodobniej wzorował się na ludzkim wzruszeniem ramion i odwróciła się na pięcie.
Resztę drogi przeszli w milczeniu. Nie było o czym rozmawiać. Okami poprowadził ich możliwie jak najkrótszą ścieżką, kompletnie nie myśląc już o pierwotnym celu tej wyprawy. Na tę chwilę przestały interesować go sprawy prywatne Niny.
Kiedy doszli do miejsca z którego Shantis mogła już spokojnie sama wrócić do swojej watahy, Okami odezwał się.
- No cóż... To tutaj. To jak? Do zobaczenia?
- Jeśli już, to nieprędko. - powiedziała szczerze Shantis
- Tak... Nieprędko. - odparł powoli wilk
Spojrzał za siebie na las. Czekała go droga powrotna, ale z całą pewnością nie zamierzał iść przez ten mroczną - żeby nie powiedzieć straszną - część jaką tutaj przyszli. W tym momencie przypomniał sobie o głównym celu podróży dłuższą drogą. Przypomniał sobie te pytania, które miał jej zadać i już chciał je wymówić na głos, ale kiedy się odwrócił, Shantis już tam nie było.
Nadal nic.
- Głucha jesteś?! - wydarł się prosto do jej ucha
Kiedy i to nie poskutkowało potrząsnął jej głową.
Shantis ocknęła się natychmiastowo, wyrwana tak brutalnie z pięknego snu. Przerażona odskoczyła do tyłu.
- Nareszcie zeszłaś na ziemię. - powiedział sarkastycznie Okami - W takim razie, może powtórzę moje pytanie. Co cię napadło?!
Shantis spojrzała na niego oszołomiona. Jeszcze lekko nie kontaktowała tego, co się wokół niej działo.
- Em, halo! Jesteś tam? - zapytał zirytowany wilk
Wilczyca powoli, jak w transie kiwnęła głową.
- Wspaniale. W takim razie, może odpowiedziałabyś na moje pytanie?
- Ech... A... jakie było to twoje pytanie? - spytała Shantis potrząsając głową i odkładając swoje myśli na drugi plan
- No i masz ci los. - burknął wilk - Moje pytanie, tak między nami powtarzane już po raz trzeci, brzmi: Co cię napadło, żeby tutaj przyłazić?! - wrzasnął wytrącony z równowagi
- Tutaj? No bo ja... - zaczęła
- Tak tutaj. No dalej mówże wreszcie i chodźmy już z tąd.
- Gdybym to ja wiedziała. - westchnęła
- A nie wiesz?!
- Nie mam pojęcia. Tak mnie nagle naszło. Nie wiem czemu, bo nigdy tak nie miałam.
- Problemy wieku dojrzewania? - burknął wilk, któremu czasem nawet w takich sytuacjach nie brakowało poczucia humoru
- Nie mam bladego pojęcie, ale to też jest opcja. - odparła
- Nie mówiłem tego na poważnie!
- Skoro tak... Ale ja naprawdę nie wiem.
- Dobrze. W takim razie nad tym co siedzi w twojej głowie zastanowimy się innym razem. - powiedział wilk
- No chyba, że nie. - pomyślał
- Jak wolisz. - burknęła
- W takim razie chodźmy już, bo jak pewnie sama widzisz, ta rozmowa prowadzi do nikąd.
Wilczyca wykonała odruch, który najprawdopodobniej wzorował się na ludzkim wzruszeniem ramion i odwróciła się na pięcie.
Resztę drogi przeszli w milczeniu. Nie było o czym rozmawiać. Okami poprowadził ich możliwie jak najkrótszą ścieżką, kompletnie nie myśląc już o pierwotnym celu tej wyprawy. Na tę chwilę przestały interesować go sprawy prywatne Niny.
Kiedy doszli do miejsca z którego Shantis mogła już spokojnie sama wrócić do swojej watahy, Okami odezwał się.
- No cóż... To tutaj. To jak? Do zobaczenia?
- Jeśli już, to nieprędko. - powiedziała szczerze Shantis
- Tak... Nieprędko. - odparł powoli wilk
Spojrzał za siebie na las. Czekała go droga powrotna, ale z całą pewnością nie zamierzał iść przez ten mroczną - żeby nie powiedzieć straszną - część jaką tutaj przyszli. W tym momencie przypomniał sobie o głównym celu podróży dłuższą drogą. Przypomniał sobie te pytania, które miał jej zadać i już chciał je wymówić na głos, ale kiedy się odwrócił, Shantis już tam nie było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz