
Co do mojej historii, którą zapewne czytaliście, wiedzcie że...nie, nie poszukuję już przygód. Na razie próbuję wpasować się w otoczenie. Bo bycie samicą Alfa ma również i złe strony.
Niby jakie?
Ano takie na przykład, jak właśnie wpasowanie się w otoczenie. Bo ja, inaczej niż wszyscy myślą, wcale nie chcę, żeby się przede mną kłaniali, ani traktowali z szacunkiem i godnością. Chcę się po prostu bawić, jak każdy dorastający wilczek.
Ale oni tego nie rozumieją. Omijają mnie szerokim łukiem i obgadują za moimi plecami, bo myślą, że jestem zarozumiała, przechwalalska i taka ,,idealna". A problem w tym, że ja chociaż jestem dzieckiem Alfa, to przecież taka nie jestem...i dlatego jest mi ciężko.
To tyle na dzisiaj. Muszę kończyć, bo mama mnie woła.
- No, jak na mój pierwszy wpis w pamiętniku, wyszło całkiem nieźle - pomyślała. Wzięła cienki notesik i odłożyła do szczeliny w skale.
- Hej, Shantis! Co tam tak długo siedzisz? Wyjdź na zewnątrz! - odezwał się głos dobiegający z podwórka
- Już idę mamo! - zawołała wilczyca
- No tak, kolejny dzień jak co dzień - pomyślała, po czym wybiegła na dwór gdzie zastała rozzłoszczoną matkę
- Znowu przesiadujesz w jaskini! - jakby z wyrzutem powiedziała Shira - Wyjdź na dwór pobaw się z kimś!
- Ale, mamo. Nikt tutaj mnie nie lubi... - wyszeptała
- Bzdura! A wiesz czemu? Bo w ogóle nie wychodzisz na dwór,a oni myślą, że jesteś zbyt wspaniała, żeby zniżyć się do zabawy z nimi! - Shira była mocno wkurzona
- No, nie wiem..
- A ja wiem! Idziesz na dwór i wracasz dopiero za godzinę!
- Ale, mamo...
- Koniec dyskusji!
Smutna Shantis zrobiła jedyne co mogła w takiej sytuacji zrobić, a bardzo chciała tego uniknąć-poszła na polanę, która była w ich watasze miejscem spotkań tutejszych młodziaków.
Kiedy doszła na miejsce zastała tam kilka beztrosko bawiących się wilków.
Sprawiały one nawet pozytywne wrażenie, więc Shantis niepewnie do nich podeszła. Stanęła na skale i przez chwilę przyglądała się z góry. Nagle czarny wilk w kolczatej obręczy na szyi podniósł głowę i zawołał
- Ej, popatrzcie! Księżniczka zaszczyciła nas swoją obecnością!
- Masz dla nas rozkazy, wasza wysokość? - zawołał inny
- Nie! Ja tylko chciałam się przyłączyć...do zabawy...
- No, nie wierzę! Chcesz się zniżać do zabawy z nami? - jak widać wilki nie chciały jej odpuścić
- Jak nie, to nie! - krzyknęła, po czym odeszła
- I dobrze! Nie jesteś nam do niczego potrzebna! - wołały głosy za nią
- Pff... Jak się pyszni! Zobaczy, jeszcze popamięta! - pomstowały wilki
- Tak! Nie jesteśmy jej służącymi!
Shantis ze łzami w oczach biegła przez las. Skąd mogła wiedzieć, że znowu wyszła na ,,księżniczkę''?
Nie, nie wiedziała tego. Wiedziała tylko jedno.
- Jak mogli mnie osądzać po pozorach! Już nigdy się do nich nie odezwę! - szlochała - Nie, nie mogę wrócić do domu. Matka mnie nie wpuści, bo nie zrozumie tego co przeszłam. Pomyśli, że tylko przesadzam. To co mam robić? - nie wiedziała, więc tylko gnała przed siebie.
Nie zauważyła, kiedy tak w histerycznym biegu dotarła na terytorium innej watahy. Wszystko tutaj było takie obce i jeszcze jej nie znane.
- Co to za miejsce? - pomyślała
Nagle usłyszała szelest w krzakach. Cofnęła się z przestrachem i schowała za drzewem. Zza liści wyskoczył inny wilk

Shantis przestraszyła się i schowała jeszcze głębiej w las. Wilk wyraźnie jej nie zauważył, więc pewnym krokiem poszedł na przód. Przeszedł przez cała polanę i ponownie zagłębił się w gęstwinie. Shantis odetchnęła i wyszła zza drzew. Zamierzała iść dalej, ale w tej samej chwili usłyszała warczenie za sobą i skoczył na nią tamten wilk. Przewróciła się na ziemię.
Bowiem nie był on głupi. Zauważył Shantis schowaną za drzewami, a ponieważ jej nie poznawał, pomyślał że jest ona napastniczką z innej watahy. Udał, że jej nie zauważa i niby idzie dalej, a kiedy wróg już poczuł się bezpiecznie, zaatakował.
- Kim jesteś? - zapytał podejrzliwie wilk
- Nikim ważnym. Wież mi! - zawołała Shantis - Czemu na mnie napadasz!?
- Zabawne... A mi się wydawało, że to ty próbujesz napaść na naszą watahę! - zaironizował napastnik
- Oczywiście, że nie! - Shantis była zdziwiona jego podejrzeniami
- Pfff... Każdy mądry tak mówi... - wilk nie był przekonany co do jej argumentów
- A, co? Miałam wyjść na głupią i się przyznać? - zażartowała Shantis
- Aha! I tu cię mam! - samiec był pewien, że przyłapał ją na oszustwie
- Nie! To nie o to mi chodziło! - plątała się Shantis
- Hmmm... Jasne... Już było wielu takich jak ty - mówił wilk
- No, ale ja nie jestem taka jak inni! - Shantis wydawało się że stoi na na krawędzi przepaści i w każdej chwili może runąć w dół
- Czyli niby kim jesteś? - zapytał podejrzliwie wilk nadal nad nią stojąc
- Nikim... - Shantis jeszcze bardziej się skuliła pod jego przecinającym na wskroś wzrokiem
- Jak to nikim? Kimś przecież musisz być! - zirytował się wilk
- Jeśli jestem kimś to na pewno nikim ważnym - Shantis nie umiała udawać
- Taaa... Słuchaj, mała. Jeśli to jest twój sposób na wykiwanie przeciwnika, to wiedz, że ze mną nie ma łatwo! Gadaj i to już! - robiło się coraz gorzej
- ... - młoda wilczyca chciała grać na zwłokę
- Powiedz coś! - wilk był zły
Shantis dalej nic nie mówiła.
- No dalej, mów! Inaczej na serio się zdenerwuję! - był już wściekły
Shantis uparcie milczała. Posyłała mu jedynie puste spojrzenie
- Jak chcesz! Zobaczysz, że kiedy spotkasz się z moim ojcem, który jest Alfą i najbardziej na świecie nie lubi nieproszonych gości, inaczej będziesz gadać! - wróg nie dawał jej spokoju
- ... - we wnętrzu Shantis coś zawrzało. Przecież to jej ojciec jest Alfą!
- Zobaczymy... - wilk już nic więcej nie mówił. Związał jej nogi i powlókł za sobą.
- Hmmm... Nie miota się. Dziwne... - pomyślał - Eeee tam... Pewnie udaje... - uspokoił się
Shantis się bała. Bardzo się bała. Jeszcze nigdy nie była tak daleko od domu. W innej watasze. Uważana za wroga. A jakby tego było mało to zaraz czekało ją spotkanie z Alfą. A ona była sama. Bezbronna. Bez mamy i taty, ani nikogo bliskiego. Zdana na łaskę groźnych i bezwzględnych wilków. W tej sytuacji, mogła tylko czekać...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń